Cracovia Kraków odniosła pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Na stadionie przy ulicy Roosevelta podopieczni trenera Pasieki okazali się lepsi od Górnika Zabrze. Bramkę na wagę trzech punktów strzelił Andrzej Niedzielan, który w przeszłości trafiał dla zabrzan.
Pierwsza zaatakowała Cracovia. Już w 4. minucie po uderzeniu głową Bartczaka wysokimi umiejętnościami musiał wykazać się Łukasz Skorupski. Swoją szansę miał też van der Biezen, lecz w tym przypadku zabrakło precyzji. Początek spotkania wyraźnie należał do Cracovii, ale wystarczył kwadrans, żeby sytuacja diametralnie się odmieniła. Sygnał do ataku dał Aleksander Kwiek, który mocnym uderzeniem z rzutu wolnego zmusił Szymona Gąsińskiego do dużego wysiłku. Po chwili Zahorski w ekwilibrystyczny sposób próbował zaskoczyć golkipera Cracovii. Groźnie strzelał również Pazdan, Gąsińskiego przetestował także Thomik, lecz bez efektu bramkowego.

W dalszej części meczu oglądaliśmy dużo walki w środku pola, akcji ofensywnych było jak na lekarstwo. Najjaśniejszą postacią na boisku był Saidi Ntibazonkiza, który dwoił się i troił, by zmęczyć zabrzańskich defensorów. Na drugim biegunie znalazł się Thomik, który będzie chciał jak najszybciej zapomnieć o pierwszych 45 minutach.
W ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy serca kibiców tylko raz zabiły szybciej. Visnakovs popisał się świetnym strzałem w róg zabrzańskiej bramki, lecz wybornie spisał się Skorupski, który powoli wyrasta na bramkarskie odkrycie bieżącego sezonu.
Tuż po wznowieniu gry zaatakowała Cracovia. Po zagraniu van der Biezena piłki do siatki z bliskiej odległości nie potrafił wepchnąć Cahalon. Potem przez długi czas niewiele się działo. Na uwagę zasługuje jedynie mocny strzał Thomika, po którym piłka poszybowała tuż nad poprzeczką krakowskiej bramki.

Im dłużej trwał mecz, tym bardziej można było odczuć przewagę Cracovii. Zabrzańscy obrońcy pozwalali rywalom na coraz więcej i w końcu zakończyło się to golem. Bramkową akcję rozpoczął w 77. minucie Ntibazonkiza, który popisał się dokładnym podaniem do Visniakovsa, ten dograł do wchodzącego na piąty metr Niedzielana, a były napastnik m.in. Górnika Zabrze z bliskiej odległości wepchnął piłkę do siatki.











