W pierwszych w historii derbach Interstate 95 Red Bulls okazali się lepsi od Philadelphia Union. Mecz nie był porywającym widowiskiem, ale gospodarzom ponownie dopisało szczęście. Drużyna Piotra Nowaka poniosła trzecią, kolejną porażkę na wyjeździe, a nowojorczycy umocnili się na prowadzeniu w tabeli Konferencji Wschodniej. Okazja do rewanżu już we wtorek – tym razem w rozgrywkach o Puchar USA.
Piękna, słoneczna pogoda i pierwszy w historii mecz derbowy z rywalem zza miedzy przyciągnęły na stadion w Harisson ponad 15 tys. kibiców. Jeden z sektorów wypełniony był fanami beniaminka z Philadelphii, którzy przez cały mecz gorąco dopingowali zespół prowadzony przez naszego rodaka. W miejscowej drużynie nie wystąpił kontuzjowany Mac Kandji. Złamana na wtorkowym treningu kość w stopie Senegalczyka wyeliminuje go z gry przez 8-12 tygodni, dlatego też na boisku od początku pojawił się Duńczyk, Brian Nielsen. Nowy nabytek Red Bulls przyleciał do USA w czwartek i trenował ze swoimi kolegami zaledwie raz. Biorąc to wszystko pod uwagę, spisał się nieźle – tak podsumował debiut młodzieżowego reprezentanta Danii Hans Backe. – To inny piłkarz niż Kandji. Dał nam szybkość i „duńską” jakość na skrzydle.

Z szybkością nie przesadził, ale na jakąkolwiek jakość trzeba będzie jeszcze poczekać, bo Nielsen nie pokazał nic szczególnego. Jego koledzy rozpoczęli równie niemrawo i – co już staje się tradycją – oddali pole graczom przyjezdnym. W 4. minucie, po pięknym, prostopadłym podaniu reprezentanta Wenezueli, Alejandro Moreno, w dogodnej sytuacji znalazł się Sebastien LeToux, ale jeden z najlepszych bramkarzy MLS w tym sezonie, Bouna Coundoul, nie dał się zaskoczyć. Kilka minut później grający w różowo-fioletowych butach Francuz zmarnował kolejną okazję, posyłając piłkę obok prawego słupka bramki nowojorczyków.
Gospodarzom gra się nie kleiła, ale kilka akcji przy odrobinie precyzji mogło przynieść powodzenie. W 7. minucie, po dobrym podaniu Richardsa, kąśliwym uderzeniem tuż nad poprzeczką popisał się Salou. Ten sam zawodnik w 28. minucie… uratował gości od utraty bramki, przyjmując na ciało potężną bombę Joela Lindpere spoza pola karnego. 6 minut później, po rzucie rożnym, do piłki najwyżej wyskoczył Juan Pablo Angel, ale trafił w stojącego na linii bramkowej Michaela Orozco, który reprezentował barwy USA na olimpiadzie w Pekinie w drużynie prowadzonej przez… Piotra Nowaka.















