Napoli pokonało na własnym stadionie Milan 3:1. Początek spotkania nie był udany dla gospodarzy, lecz później wzięli sprawy w swoje ręce i wygrali. Pierwszą porażkę, jako trener w rozgrywkach ligowych, odniósł Clarence Seedorf.
Na ten mecz piłkarzy nie trzeba było specjalnie mobilizować, bo oba zespoły chciały zaprezentować się jak najlepiej. Zawodnicy Napoli w ostatnim czasie przechodzili zawahanie formy i zamierzali urwać punkty Milanowi, który od zmiany trenera wyraźnie poprawił swoją grę. „Rossoneri” mieli jeszcze w pamięci porażkę na San Siro, gdzie zespół z Neapolu triumfował 2:1.

Już w pierwszych fragmentach spotkania było widać dominacje na boisku drużyny Napoli. Podopieczni Rafy Beniteza wysokim pressingiem starali się odebrać piłkę i błyskawicznie ruszyć do przodu. Pozwolili oni sobie na chwilę nieuwagi, co wykorzystał Taarabt, który w swoim pierwszym meczu w barwach nowej drużyny mocnym strzałem z dystansu umieścił piłkę w bramce. Również dobre wrażenie sprawiał Michael Essien, który znakomicie wypełniał rolę głównego architekta akcji. Gospodarze nie pozostali dłużni swoim rywalom i w dość krótkim czasie zdobyli bramkę wyrównującą za sprawą Gokhana Inlera, który doskonałym, precyzyjnym, a przede wszystkim pięknym uderzeniem pokonał Christiana Abbiatiego. Golkiper Milanu nie miał absolutnie żadnych szans przy wybronieniu tego strzału.
Dużą rolę odgrywali na placu gry Hamsik, Higuain oraz Meartens. Ta trójka była cały czas aktywna i próbowała szukać korzyści w akcjach ofensywnych. Najbardziej życie rywalom uprzykrzył słowacki kapitan, który mógł kilkukrotnie podwyższyć wynik, lecz prawie za każdym razem skuteczność zawodziła. Można było odnieść wrażenie, że we znaki daje się mu kontuzja stopy, którą doznał kilka tygodni wcześniej. Gonzalo Higuain miał tego pecha, że najpierw był dobrze pokryty przez rywali, a kiedy już się odblokował, to zdobył bramkę po odgwizdaniu przez sędziego słusznego spalonego. Do przerwy oba zespoły schodziły zmobilizowane, żeby po zmianie stron udowodnić swoją wartość.
Po zmianie stron szybko do głosu przystąpili „Azzurri”, którzy objęli prowadzenie dzięki Gonzalo Higuainowi. Ten po podaniu Gokhana Inlera z pięciu metrów umieścił piłkę w siatce. Strata gola odzwierciedliła spory marazm w poczynaniach przyjezdnych. Łatwo gubili krycie, co wykorzystywali piłkarze Napoli, ciągle atakując bramkę strzeżoną przez Christiana Abbiattiego. Clarence Seedorf na plac gry wpuścił Kakę, lecz Brazylijczyk nie podołał wyzwaniu, bo nie mógł się porozumieć z partnerami. Karygodna była również gra Balotellego, który został zmieniony przez Giampaolo Pazziniego. Był bardziej aktywny niż „Super Mario”, ale to było za mało, żeby myśleć o zmianie wyniku.
Rafa Benitez dokonywał zmian później niż sternik zespołu rywala, lecz Hiszpan zrobił to w sposób przemyślany. W odpowiednim momencie wpuścił na plac gry Callejona, który chwilę po wejściu na boisko zanotował asystę przy golu Higuaina na 3:1. Była to akcja w stylu Realu Madryt. Calejon dostał piłkę po prawej stronie pola karnego, by później zagrać do środka na piąty metr, gdzie Argentyńczyk dopełnił formalności. Do końca meczu Milan już nie skonstruował żadnej groźnej akcji. Po zakończeniu spotkania goście schodzili mocno zawiedzeni, bo wiedzieli, że mogli zainkasować komplet punktów, ale popełnili katastrofalne błędy. Napoli przerwało passę trzech meczów z rzędu bez zwycięstwa. Na stadionie Św. Pawła była spora uczta, bo kibice oczekiwali na taki rozwój zdarzeń. Z pewnością po tym spotkaniu piłkarze Napoli szybko spać się nie położą.











