Punktualnie o godzinie 10:00 w piątek poznańscy dziennikarze mieli okazję wysłuchać po raz pierwszy na konferencji prasowej nowego trenera Lecha Poznań. „Wiem, jak pokonać Górnik Zabrze” – zapowiedział Mariusz Rumak.
35-letni Mariusz Rumak sprawiał wrażenie osoby pewnej siebie oraz otwartej na dialog z mediami. Nie uciekał od odpowiedzi na trudne pytania, parę razy celnie ripostował. Co dokładnie mówił?
O sytuacji, którą zastał
– To nie był zespół, to był zlepek indywidualności. Zawodnicy zespołem byli tylko z nazwy. Co prawda wiedzieli, jaki cel jest przed nimi postawiony, ale nikt nie wierzył w jego realizację. Przede wszystkim zawodziła psychika. Zwiększone obciążenia treningowe pozytywnie wpłynęły na moralne piłkarzy. Za chwilę będzie to jednak grupa, czyli prawdziwy zespół.
O Lechu trenera Bakero
– To nie był Lech, który miał tylko złe rzeczy. To był Lech, który umiał być przy piłce i narzucać swój styl gry. Pewne elementy z tego Lecha będą, ale chcemy iść dalej, zrobić kolejny krok. Nie możemy się tutaj zatrzymać, bo jesteśmy na siódmym miejscu w tabeli. To ma być Lech, który pokonał Manchester City na Bułgarskiej i grał jak równy z równym z Juventusem.
O ciężkich treningach
– Organizmy moich zawodników są przygotowane na cięższe obciążenia. Sumienna praca pozwoli osiągnąć sukces. Musi być mocne uderzenie w środku tygodnia, żeby w weekend była dobra dyspozycja.
O Górniku Zabrze
– Przed tym meczem jestem bardzo spokojny. Po pierwsze, widziałem, jak mój zespół pracował, po drugie, wiem, jak gra zespół Górnika, i po trzecie, wiem, jak go pokonać. Goście mogą mieć problem, bo nie wiedzą, jak my zagramy. Znamy mocne strony Górnika, zdobył w tej rundzie cztery punkty. Jednak każdy zespół ma słabsze strony i wiemy, jak go zneutralizować. Jeśli będziemy realizować nasze założenia taktyczne, a na boisku zostawimy zdrowie, to wiem, że wynik będzie dobry.
O Michale Probierzu
– Trener Probierz był jedną z pierwszych osób, które zadzwoniły do mnie z gratulacjami. Dziś ja nie omieszkam się zrewanżować. Zyskałem potężnego przeciwnika, ale w takim przypadku zwycięstwo smakuje lepiej.










