Ruch Chorzów po raz pierwszy w tym sezonie zdobył komplet punktów. Duża w tym zasługa Arkadiusza Piecha, który na oczach selekcjonera zdobył kolejną bramkę na ekstraklasowych boiskach. Po meczu zawodnik wyraził nadzieję, że ta wygrana była dla „Niebieskich” przełamaniem.
Czy trzeba mieć Arka Piecha w składzie, aby on zdobył bramkę, która spowoduje przełamanie zespołu?
Raczej nie. Próbuję strzelać gole. Koledzy starają się dorzucić piłkę, ja to wykorzystuję, ale chyba od tego jestem. Cały zespół w drugiej połowie pokazał charakter. Kuba Smektała wszedł – po dłuższym czasie, kiedy nie grał – i strzelił bramkę na 2:1.
Zaczęliście jednak grać od drugiej połowy. Co się stało w pierwszej?
Mieliśmy założenie, żeby wyjść na pierwszą połowę i grać inaczej, niż to było w rzeczywistości. Mieliśmy nie dać sobie strzelić bramki. A za łatwo ją straciliśmy. Pawłowski przeszedł dwóch czy trzech zawodników, strzelił z lewej nogi, czyli zrobił to, co najlepiej potrafi. A my nie umieliśmy go zatrzymać. W szatni pogadaliśmy sobie ostro, wyszliśmy na drugą połowę i wygraliśmy.
Po pierwszej połowie schodziliście z murawy przy akompaniamencie buczenia i wyzwisk.
Kibice nie oczekują tego, abyśmy przegrywali. Chcą naszych wygranych. Można powiedzieć, że trzy lata wstecz zaczęliśmy od dobrych wyników. Trzecie miejsce w lidze, finał Pucharu Polski, drugie miejsce. Przyzwyczailiśmy kibiców do wygrywania meczów, do tego silnego charakteru. A od początku tego sezonu gramy, jak gramy. Staramy się grać lepiej, ale czasami to nam nie wychodzi. Mam nadzieje, że ten pojedynek będzie przełamaniem.
W tym sezonie przyzwyczailiście fanów do tego, że trudno jest zdobyć trzy punkty. Teraz Wam się to udało. Chyba sztuką jest wygrywać takie mecze, kiedy Wam nie idzie. Piłkarsko nie byliście lepsi od Zagłębia, żeby zdecydowanie zwyciężyć.
Takie mecze pokazują charakter drużyny. W końcu się odbudowaliśmy, bo potrzebne były nam te dwa starcia rozegrane przy Cichej. Gra na tym stadionie dodaje nam skrzydeł. Na spotkanie z Podbeskidziem jedziemy po kolejne trzy punkty.
Z trybun Pana kolejny mecz oglądał selekcjoner reprezentacji Polski, Waldemar Fornalik. Chyba Pana nazwisko coraz wyraźniej widnieje na liście pewniaków w reprezentacji.
Nie wiem, czy jestem pewniakiem czy nie. Przede wszystkim muszę strzelać bramki, aby jeździć na zgrupowania kadry. Jestem napastnikiem i skuteczność w moim przypadku jest najważniejsza.
Czy pojawiają się już w Pana głowie myśli związane z meczem Polska – Anglia?
Skupiam się na lidze. Na razie nie zaprzątam sobie głowy tymi przyszłymi meczami. W tej chwili najważniejsza jest liga, bo tu najistotniejsze są punkty.
Z Chorzowa – Łukasz Pawlik/iGol.pl










