W meczu 6. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Piast Gliwice zmierzy się ze Śląskiem Wrocław. W poprzednim sezonie między tymi zespołami do ostatniej kolejki toczyła się walka o ligowe podium. Kibice obu drużyn nie mieliby nic przeciwko, gdyby jutrzejsze spotkanie poziomem nawiązało do tamtych potyczek.
Po udanym początku i dwóch zwycięstwach w inaugurujących zmagania spotkaniach coś się w maszynie Marcina Brosza zacięło. Remis z Zawiszą i porażki z Górnikiem (do usprawiedliwienia) i Koroną Kielce (absolutnie nie do usprawiedliwienia) pokazują, że początkowe inkasowanie punktów odbyło się siłą rozpędu z poprzedniego sezonu. Zwycięstwa nad Cracovią i Zagłębiem Lubin zdarzyły się już miesiąc temu, w dodatku oba te zespoły nie imponują formą. Okazją do wyrwania się z tego marazmu i rozkręcenia trybików gliwickiej machiny ma być mecz ze Śląskiem. Jeśli Piast na dłużej planuje zadomowić się w górnej połowie tabeli, musi w końcu zacząć punktować, także z silnymi zespołami. W ubiegłym roku gliwiczanie byli beniaminkiem, którego odważna gra była dla wszystkich zaskoczeniem. Teraz jednak trenerzy ekstraklasowych rywali mają „Piastunki” rozpracowane zdecydowanie lepiej, więc Marcin Brosz musi włożyć dużo wysiłku, aby zaskoczyć swoich kolejnych rywali.

A za silnego rywala z pewnością należy uznać Śląsk Wrocław. Po kompromitującej, jeśli chodzi o rozmiary, porażce z Sevillą zawodnicy Stanislava Levy’ego mogą z czystym sumieniem skupić się na grze w ekstraklasie. O ostatnim w tym roku meczu Mili i spółki w europejskich pucharach nie ma się co rozwodzić. Widać było, że po stracie bramki na 0:2 zawodnicy z Wrocławia zupełnie stracili wiarę w sukces, a błędy w obronie można zasłonić nie tyle zasłoną milczenia, ile żałobnym kirem. Jednak w tym sezonie dyspozycja Śląska w rozgrywkach międzynarodowych nijak nie miała się do poziomu reprezentowanego w ekstraklasie. O tym, że zespół Śląska grający na poważnie to rywal z najwyższej jak na nasze standardy półki, boleśnie przekonali się tydzień temu piłkarze Widzewa Łódź. Nieudany początek ligowego sezonu ubiegłorocznego mistrza Polski usprawiedliwić można dobrą grą w Europie. Teraz, gdy planowany podbój kontynentu się zakończył, całą swoją moc piłkarze Levy’ego z czystym sumieniem mogą poświęcić krajowemu podwórku. Miejsce w dolnej połówce tabeli z pewnością nie przystoi zespołowi grającemu tak widowiskową piłkę. Śląskowi nie pozostaje więc nic innego, jak piąć się w górę tabeli. Okazja do rewanżu za ubiegłoroczne porażki wydaje się dla „Wojskowych” odpowiednią motywacją w jutrzejszym meczu.
Większej wagi do porażki wrocławian nie przykłada trener gospodarzy jutrzejszego spotkania: – – powiedział przed tym meczem Marcin Brosz.










