Kolejny zawód w Lubinie. Grający naprawdę słaby mecz zespół Zagłębia ani przez chwilę nie stanowił równorzędnego rywala dla ekipy Piasta Gliwice, który pewnie zwyciężył 2:0. Zagłębie mecz kończyło w dziesiątkę, a Piast w dziewiątkę, jednak – wbrew pozorom – mecz nie należał do szczególnie brutalnych czy intensywnych.
W spotkanie dobrze weszli piłkarze gości, jak zwykle opierający swoją grę o stałe fragmenty gry Tomasza Podgórskiego. Atak pozycyjny i kontry obu stronom nie wychodziły. W siódmej minucie oglądaliśmy groźną akcję gospodarzy – Cotra dobrze wypatrzył Kwieka, który świetnie odegrał do wybiegającego Piecha. Obrońcy gości ledwo zdążyli z interwencją, bez niej prawdopodobnie wpadłby gol dla Zagłębia. Zamiast tego na prowadzenie wyszli goście. Bramkę zdobył Łukasz Hanzel, który po podaniu Izvolta najpierw strzelił sprzed pola karnego, a potem, mimo przewagi liczebnej gospodarzy, spokojnie dobiegł do źle wybitej przez Gliwę piłki i otworzył wynik spotkania. Fatalne zachowanie obrony i bramkarza gospodarzy!

„Piastunki” próbowały pójść za ciosem. Podgórski próbował dość ekwilibrystycznego strzału z pola karnego „Miedziowych”, jednak Gliwa poradził sobie z interwencją. Nagrodziły go za to wyjątkowe ironiczne brawa od miejscowych kibiców. Zbozień wkręcał obrońców gospodarzy w ziemię niczym wiertarka Boscha, a Podgórski miał zauważalny apetyt na bramkę. Zagłębie atakowało schematycznie, skupiając się na wrzutkach do Piecha. W 20. minucie po stałym fragmencie gry i małym kotle w polu karnym Gliwy sam na sam z nim znalazł się Jurado, jednak po pierwsze – bramkarz gospodarzy wywiązał się ze swoich obowiązków, a po drugie – napastnik gości był na spalonym.
Piłkarze Marcina Brosza kontrolowali mecz, grając uważnie w defensywie. W zespole gospodarzy szwankował środek pola, co goście starali się wykorzystać. W 26. minucie Tomasz Podgórski zagrał świetną piłkę z rzutu wolnego, jednak z kolejnym już zamieszaniu w polu karnym obrońcom zespołu z Lubina udało się wybić piłkę. W szybkiej kontrze Arkadiusz Piech był równie ambitny, co osamotniony, więc goście poradzili sobie z zagrożeniem. W 31. minucie groźną akcję gości ofiarnym wślizgiem zablokował Banaś, gdyby nie to, mogło być 0:2. Chwilę potem zaskakującego, piekielnie mocnego strzału z 30 metrów z rzutu wolnego próbował Kwiek, jednak mur „Piastunek” wywiązał się ze swoich zadań.
W 37. minucie najpierw po rzucie Zbozienia z autu groźnie uderzał Podgórski, a potem kombinację z Jurado mocnym i groźnym strzałem zakończył Murawski. W obu przypadkach Gliwa wywiązał się ze swoich obowiązków, w drugim przypadku parując piłkę na słupek! W 1. połowie gospodarze oddali jeden strzał na bramkę, w dodatku niecelny. W 42. minucie znów z autu wrzucał Zbozień, zagranie głową przedłużył Matras, a strzał Hanzela z najwyższym trudem obronił bramkarz „Miedziowych”, rehabilitując się za pomyłkę przy bramce dla zespołu z Gliwic. Pierwsza połowa skończyła się zasłużonym prowadzeniem gości.













