Piast mimo wysokiego 6 miejsca po 7 pierwszych spotkaniach ekstraklasy nie wygląda najlepiej w defensywie. Zdążyli oni stracić 13 bramek, co jest drugim najgorszym wynikiem w lidze. Sytuację ma załagodzić Francisco Sierralta, który w swoim CV ma Watford, Auxerre, Empoli czy też 20 występów w narodowych barwach.
Brak rytmu meczowego
Jak się spojrzy na ubiegły oraz aktualny sezon w wykonaniu 29-latka to pierwszym co się rzuca w oczy, jest liczba występów. 10 spotkań rok temu i 0 w tym sezonie. Spowodowane w dużym stopniu jest to częstotliwością urazów stopera. Do Auxerre przychodził jako lider defensywy i wszystkie 10 występów zaliczył w pierwszych 12 kolejkach. Potem trafiła się kontuzja mięśnia przywodzicieli, przez co wypadł z kadry na kolejne 4 spotkania, a następnie całkowicie rozerwał mięsień i 3 miesiące wracał do sprawności fizycznej. Niestety nie dostał zaufania od trenera już do końca sezonu i wszystkie pozostałe spotkania przesiedział na ławce.
W przerwie reprezentacyjnej zdołał wystąpić w obydwu spotkaniach towarzyskich z Portugalią oraz DR Konga, natomiast nie przekonało to nowego szkoleniowca Willa Stilla. Chilijczyk nie wystąpił w żadnym z 3 pierwszych spotkaniach i idzie do ekstraklasy właśnie w poszukiwaniu minut.
Skała w Watfordzie
W Anglii jego kariera wyglądała naprawdę obficie. Do Watfordu dołączył w sezonie 2020/2021 a opuścił dopiero w poprzednim. W tym czasie zdołał rozegrać 123 spotkania. Jeśli chodzi o jego mocne strony, to jest to destrukcja ataku przeciwnika w różnej postaci. Pojedynki fizyczne, gra głową, siła, blokowanie, agresja czy ustawienie to są jego największe atuty. Nie jest to natomiast zawodnik do rozgrywania akcji i wyprowadzania piłki. Sierralta woli nie ryzykować i podać do najbliższego bądź wybić piłkę niż ryzykować groźną stratą. Wiele nam może powiedzieć ostatni sezon w Watfordzie, gdzie grając w znacznie silniejszej lidze niż ekstraklasa zaliczył 33 występy a w nich.












