Stephen El Shaarawy to obecnie, obok Alessio Cerciego, najwyżej wyceniany piłkarz spod znaku czerwono-czarnych pasów. Popatrzmy czym i czy słusznie wypracował sobie taki status.
Urodzony we włoskiej Savonie piłkarz mógł ostatnimi czasy mówić o sporym pechu. Napastnik, który swój debiut w barwach AC Milan zaliczył dzięki niedyspozycji Alexandre Pato, sam w niedługim czasie doznał goryczy takiego doświadczenia. Przewlekłe kontuzje oraz długotrwała rehabilitacja to stan rzeczy, do którego kibice „Rossonerich” zdążyli przywyknąć w kontekście młodego zawodnika. Częściej o piłkarzu mówiono, używając medycznej terminologii niż piłkarskiego slangu. Jak nie kontuzja uda, to mikrozłamanie kości śródstopia. Tak utrzymująca się tendencja spowodowała, iż popularny „Faraon” nie może zaliczyć poprzedniego sezonu do udanych. Zagrawszy ledwie sześć meczów w Serie A, nie wpisał się ani razu na listę strzelców. A w łącznych występach w mediolańskim trykocie, których było jedenaście, tylko raz pokonywał bramkarza przeciwnej drużyny. Było to w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Po takim „sezonowym dorobku” gracz, który zupełnie niedawno wywoływał wypieki na twarzach kibiców mediolańskiej drużyny, zaczął przyprawiać ich o ból głowy. Po tabletki zwalczające migrenę sięgali także przedstawiciele władz klubu, zwłaszcza patrząc na El Shaarawiego przez pryzmat jego możliwości.
Bezpośrednią przyczyną, która powoduje, iż nazwisko naszego bohatera wciąż rozbudza wyobraźnię kibiców, czy to mówimy o nadziei na lepszą przyszłość Milanu czy o ewentualnym transferze zawodnika, jest sezon 2012/2013. To w nim napastnik, w którego żyłach płynie włosko-egipska krew, pokazał częściowo swoje możliwości. Celowo nie używam sformułowania „pełnia możliwości”, ponieważ jedna odsłona ligowych rozgrywek to troszkę za mało, aby charakteryzować wciąż rozwijającego się piłkarza. A co było przyczyną zastopowania kariery „Szaraka”, już wiemy.
Wyżej wspomniany sezon był do tej pory najbardziej udany w karierze 22-latka. W łącznych występach pod banderą jednego z najbardziej utytułowanych włoskich klubów „Il Faraone” strzelił dziewiętnaście bramek, uzupełniając swoje statystyki o osiem asyst. Zawodnik, który na boisku czuje się dobrze zarówno jako nominalny napastnik, jak i ofensywny pomocnik, w samych rozgrywkach Serie A zaliczył aż szesnaście trafień i sześć asyst. Patrząc na wietrzenie szatni, jakiego klub dokonał przed tymi rozgrywkami, pozbywając się między innymi Antonio Cassano oraz piłkarza, wydawałoby się na ten czas nie do zastąpienia, Zlatana Ibrahimovicia, dyspozycja zawodnika miała znaczenie szczególne.
Kolejnym powodem, dzięki któremu „Szarak” zaskarbił sobie sympatię fanów zasiadających na trybunach San Siro, jest sposób, w jaki zachowuje się na boisku. Charakteryzujący się dużą dynamiką drybler często zdobywał efektowne bramki czy to ze swojego lewego skrzydła, czy schodząc niespodziewanie na środek pola karnego i wykańczając akcje kolegów lub ostatecznie samemu stając się egzekutorem, strzelając sprzed pola karnego. Przykładem niech będzie mecz przeciwko Napoli z listopada 2012 roku, w którym to „Faraon” uratował drużynę od porażki, zdobywając dwa kapitalne gole.











