W meczu 14. kolejki Ekstraklasy podopieczni Rafała Ulatowskiego pokonali na wyjeździe Lechię Gdańsk 0:2. Poziom meczu był imponujący, szczególnie drużyna z Bełchatowa zaprezentowała się z bardzo dobrej strony, zdobywając dwie bramki, a później broniąc się w trudnych momentach.
Już na samym początku meczu drużyna gospodarzy mogła wyjść na prowadzenie, jednak Zabłocki niestety dla Lechii znalazł się na spalonym. Pierwsze pół godziny zaowocowało w ataki z obu stron. Piłkarze Lechii oraz GKS-u pokazywali swój kunszt, szczególnie imponujące były długie, dokładne podania pomiędzy zawodnikami z Bełchatowa, które powodowały wielkie zamieszanie w szykach obronnych drużyny z Gdańska.

Pierwsza bramka padła w 31. minucie spotkania. Autorem gola był Małkowski, który po bardzo ładnym zagraniu Mariusza Ujka strzelił pomiędzy nogami bezradnego Pawła Kapsy, który bronił dostępu do bramki Lechii. Po tej akcji PGE GKS nabrał wiatru w żagle. Wielokrotnie atakował, a zaraz po zdobyciu bramki przez Małkowskiego okazje do podwyższenia miał Wróbel, jednak w tym wypadku bramkarz Lechii zachował się fantastycznie i obronił strzał. Obie ekipy schodziły na przerwę przy wyniku 0:1.
W drugiej połowie spotkania goście zdecydowanie przeważali. Były obrońca Zagłębia Lubin, Mate Lacić, przy bardzo niefortunnej interwencji był bliski skierowania piłki do własnej bramki, jednak tym razem szczęście uśmiechnęło się do zawodnika z Bałkanów. Lechia pomimo niekorzystnego rezultatu nastawiała się na kontrataki, jednak te nie pozwalały na odrobienie strat. Lechia miała ogromną szansę wyrównania jednak w 84. minucie meczu Hubert Wołąkiewicz nie wykorzystał rzutu karnego, którego pięknie i pewnie obronił Łukasz Sapela. Porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i w tym meczu mieliśmy dowód. W 86. minucie Dawid Nowak po pięknym rajdzie przez połowę boiska i wymanewrowaniu obrońców dokonał zniszczenia, pokonując bramkarza rywali. Nowak ustalił wynik spotkania, które zakończyło się zwycięstwem gości 0:2.











