W niedzielę na boiskach Premier Ligi nie brakowało zarówno bramek, jak i emocji. Tych negatywnych swoim kibicom dostarczyli zawodnicy Dynama i Lokomotiwu. Nie zawiódł za to CSKA, który nadal liczy się w walce o mistrzostwo.
Wciąż marzący o wyprzedzeniu Rubinu podopieczni Walerego Gazzajewa nie mieli wyboru. Musieli dzisiaj wygrać. Zadania nie mieli łatwego. Na Łużnikach zagościł Amkar. „Wojskowi” na pewno mieli w pamięci poprzednią konfrontację z permianami, w której ekipa Miodraga Bożovicia potrafiła dwukrotnie pokonać Igora Akinfiejewa, grając w dziesiątkę. Od początku aktywniejsi byli zdobywcy Pucharu UEFA. Na drodze stawała im jednak dobrze zorganizowana defensywa przyjezdnych. Gościom udawało się odpierać ataki gospodarzy, ale za to słabiej radzili sobie w ataku. Miejscowi przeważali, ale to jednak przyjezdni jako pierwsi zdobyli bramkę. Na 7 minut przed końcem pierwszej połowy w „szesntace” Akinfiejewa dobrze znalazł się Martin Kusziew, który nie dał szans golkiperowi Sbornej. Zawodnicy z Moskwy jak najszybciej chcieli wyrównać i udało im się to tuż przed sędziowskim gwizdkiem, a na listę strzleców wpisał się znajdujący się wciąż w wybornej formie Ałan Dzagojew.
Chwilę po przerwie piłkarze Amkara przeżyli dramat. Po 240 sekundach gry i po drugiej żółtej kartce boisko opuścił Iwan Czieriencznikow. Minutę później swoją jedenastą w tym sezonie bramkę zdobył Brazylijczyk Vagner Love. Osłabiony i zmęczony Amkar nie był w stanie skutecznie odpowiedzieć. CSKA w pełni kontrolował mecz. Na początku ostatniego kwadransa na 3:1 podwyższył pewnie zmierzający po koronę króla strzelców Vagner Love. Niemającego już nic do powiedzenia Amkara w doliczonym czasie gry dobił Siergiej Ignaszewicz. „Wojskowi” utrzymali siedmiopunktową stratę do Rubinu. Najgorsze dla nich jest to, że to kazańczycy rozdają karty i od ich dyspozycji w głównej mierze zależy to, kto wygra ligę.
Z walki o mistrzostwo odpada powoli Dynamo. Podopieczni Andrieja Kobieliewa zdecydowanie zawiedli w starciu z Terekiem. Co prawda stworzyli sobie kilka naprawdę niezłych sytuacji, ale żadnej z nich nie potrafili wykorzystać. Zawiódł zwłaszcza Aleksandr Kierżakow. Zawodnicy ze stolicy największego kraju świata grali wolno i ospale.Wyglądali tak, jakby byli zmęczeni sezonem i oczekiwali jego jak najszybszego zakończenia. Ostatecznie na stadionie imienia Sułtana Bilimchanowa w Groznymnie nie padł żaden gol. Strata moskwian do lidera z Kazania wzrosła do dziesięciu, a do drugiego CSKA – do trzech punktów. Strata dwóch oczek w potyczce z Czeczenami sprawia, że „biało-niebiescy” raczej już nie liczą się w walce o najwyższe trofeum i skoncentrują się na zdobyciu srebrnego medalu, zapewniającego grę w kwalifikacjach Chmapions League.
Bardzo niemiłą niespodziankę swoim fanom sprawiła ekipa Lokomotiwu. „Parowoz” aż 0:2 przegrał z niemal zdegradowanymi Chimkami. Dzięki tej wygranej szanse niedzielnych gości na utrzymanie się w Premier Lidze znacznie wzrosły. Korespondencyjna konfrontacja o byt w Premier Lidze między chimczanami i Łucz-Energiją będzie zapewne trwała do ostatniej kolejki. W ostatnim dzisiejszym meczu Krylja Sowietow zremisowała z FK Moskwa 1:1.










