Na Bloomfield Road miał miejsce ciekawy mecz. Starający się dogonić Manchester United Arsenal pokonał Blackpool, lecz nie można powiedzieć, że podopieczni Iana Hollowaya się nie starali. I tym razem potwierdzili, że potrafią nawiązać walkę z mocnym rywalem, lecz goście zdecydowanie byli górą.
Rzecz warta uwagi – w bramce „The Gunners” stanął po raz pierwszy od swojego powrotu Jens Lehmann. Stało się tak, gdyż podczas rozgrzewki kontuzji doznał Manuel Almunia. Jak widać, w tym sezonie Arsenal naprawdę nie ma szczęścia do unikania kontuzji, zwłaszcza na pozycji między słupkami. Gospodarze zaczęli dość udanie, gdyż już po dwóch minutach wywalczyli rzut rożny. Arsenal zdołał odpowiedzieć dopiero po jakiejś chwili. Obie ekipy tworzyły sobie sytuacje, jedną z nich po upływie pierwszego kwadransa miał chociażby Puncheon, który skorzystał z przywileju korzyści i uderzył z ponad 20 metrów.

Trzy minuty później prowadzenie objęli jednak goście. Świetnie opanować górną piłkę i odnaleźć Diaby’ego w polu karnym zdołał Van Persie. Wspomniany Francuz bez problemu zaś umieścił piłkę w siatce. Kolejne trzy minuty później było już 2:0. Dobrą akcję na dwa kontakty przeprowadził razem z Wilsherem Eboue. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej wykończył ją potężnym uderzeniem nie do obrony.
Dalsza część zmagań również była interesująca. Wydawać by się mogło, że podopieczni Wengera jeszcze bardziej podwyższą prowadzenie. Dobrze wyglądała gra Nasriego, który w wybornej sytuacji strzelił w słupek. Do siatki trafił za to Van Persie, lecz sędzia odgwizdał spalonego. Tuż przed przerwą groźną akcję przeprowadziło jeszcze Blackpool, które, gdyby nie interwencja Fabregasa, mogłoby zdobyć kontaktową bramkę.
Druga połowa zaczęła się od zimnego prysznica na głowę Arsenalu. Puncheon zagrał fantastyczną, daleką piłkę na wolne pole do wbiegającego Campbella, temu jednak kąt skrócił Lehmann, przez co musiał on zagrać w kierunku prawej flanki do Taylora-Fletchera. Były zawodnik Aston Villi opanował piłkę i pewnie umieścił ją w siatce. Kartką został jeszcze ukarany Wilshere za dość brutalny faul. Przy tej akcji podopieczni Hollowaya skorzystali wszak z przywileju korzyści.

Arsenal wciąż próbował podwyższyć prowadzenie. Brakowało jednak odpowiedniego wykończenia albo kończyło się na spalonym, czy przejęciu piłki przez „The Seasiders”. Na około kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry trafił jednak będący w formie Van Persie. Świetnie piłkę odebrał Squillaci, zagrał ją w kierunku Fabregasa, a ten świetnie uruchomił Walcotta na prawym skrzydle. Dośrodkował on w pole karne, gdzie na piłkę czyhał wspomniany reprezentant Holandii.











