W niedzielne popołudnie Fulham pewnie pokonało na Craven Cottage Blackpool 3:0. Bohaterem spotkania został Bobby Zamora, strzelając dwie bramki.

Pierwsze ostrzeżenie Fulham dało w 15. minucie. Mocnym uderzeniem po ziemi popisał się wtedy Duff i tylko świetna interwencja Kingsona uratowała Blackpool przed utratą bramki. Osiem minut później piłkarze „Mandarynek” nie mieli już tyle szczęścia. Koszmarny błąd w środku pola popełnił Beattie, podając piłkę Zamorze, który zakończył swój rajd z połowy boiska silnym strzałem pod poprzeczkę. Swoją przewagę na boisku zawodnicy Marka Hughesa potwierdzili w 28. minucie, kiedy to Damian Duff dośrodkował z rzutu wolnego wprost na głowę Zamory i było już 2:0 dla gospodarzy. Pod koniec pierwszej połowy pojawiła się pierwsza groźna okazja dla przyjezdnych. Ormerod wygrał pojedynek w powietrzu ze Schwarzerem, strzelając do pustej bramki, ale ingerencja głową Bairda uchroniła miejscowych przed stratą gola.
W drugiej połowie piłkarze Iana Hollowaya ze wszystkich stron atakowali bramkę gospodarzy. Jednak to Fulham zdobyło kolejnego gola, przypieczętowując zwycięstwo. Akcję rozpoczął Murphy, fantastycznie podając do Dempseya. Amerykanin zbił ją głową pod nogi Dicksona Etuhu, który nie dal szans bramkarzowi „Mandarynek”.
Dzięki zwycięstwu Fulham oddaliło się od strefy spadkowej na 10. miejsce w tabeli. Natomiast piłkarze Blackpool coraz bardziej czują się zagrożeni strefą spadkową.











