Ostatni mecz 28. kolejki ligi włoskiej pomiędzy Lazio a Palermo zakończył się zwycięstwem piłkarzy z Wiecznego Miasta 2:0. Bohaterem spotkania został Giuseppe Sculli, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, wykorzystując wyśmienite podania Cristiana Ledesmy.
Tydzień temu piłkarze Palermo ponieśli sromotną klęskę w rozgrywkach ligi włoskiej. Konsekwencją porażki 7:0 z Udinese było zwolnienie trenera Delio Rossiego. Osobą mającą podnieść z kolan przygnębionych piłkarzy „Rosanero” okazał się być Serse Cosmi. Przełamanie miało nastąpić w potyczce z Lazio Rzym, zespołem który w ubiegłym tygodniu przerwał passę pięciu meczów bez porażki, ulegając 1:0 Cagliari.

Rywalizacja w meczu o europejskie puchary – jak się mówiło na Półwyspie Apenińskim o meczu Lazio – Palermo – lepiej zaczęła się dla gospodarzy. Już w 7. minucie wynik rywalizacji otworzył Giuseppe Sculli. Zawodnik sprowadzony podczas okienka transferowego z Genoi zdobył w niedzielny wieczór swojego pierwszego gola w Serie A w obecnym sezonie. Niespełna 30-letni zawodnik wykorzystał kapitalne prostopadłe podanie Cristiana Ledesmy i stając oko w oko z bramkarzem rywali nie zmarnował dobrej okazji, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 1:0, po strzale w lewy róg bramki Salvatore Sirigu.
Chwilę później rozczarowanie mogli czuć Ci kibice, którzy myśleli, że po utracie bramki drużyna gości ruszy do ataku. Nic bardziej mylnego. Podopieczni Eduardo Reji, czując kapiącą krew u swoich rywali, natychmiast postanowili dobić adwersarzy. Osiem minut po zdobyciu pierwszego gola drużyna ze stolicy egzekwowała z narożnika boiska rzut rożny. Stały fragment gry został wykony spokojnie, tak by zespół „Biancocelesti” mógł cierpliwie tworzyć atak pozycyjny, wymieniając piłkę między sobą jak po sznurku. Akcja tworzona przez piłkarzy z Rzymu wyglądała wręcz idealnie, by nie powiedzieć podręcznikowo. Przy piłce znalazł się końcu Ledesma. Argentyński pomocnik dośrodkował piłkę w głąb pola karnego, do futbolówki wyskoczył Sculli i wynik 2:0 stał się faktem. Konsternacja na twarzach piłkarzy Palermo była aż nadto widoczna.
W dalszym etapie meczu Pastore i spółka starli się konstruować zaczepne sytuacje w ofensywie, lecz robili to na tyle nieudolnie, że nie zdołali stworzyć szczególnego zagrożenia pod bramką Fernando Muslery. Albo to strzał głową Pastore wylądował na którymś z obrońców Lazio, albo to chybił chimeryczny Hernandez. Tuż przed końcem pierwszej połowy starał się jeszcze Nocerino, jednak sędzia zauważył wtedy pozycję spaloną i na dobrych chęciach piłkarza się skończyło. Ostatecznie, schodząc do szatni na przerwę, bardziej zadowoleni z wyniku meczu mogli być piłkarze ze Stadio Olimpico, którzy prowadzili 2:0.











