Po trafieniach Grosickiego i dwukrotnie Lewandowskiego reprezentacja Polski odniosła pewne i bardzo cenne zwycięstwo w meczu eliminacyjnym z Rumunią. Trzeba podkreślić, że jest to pierwsza wyjazdowa wygrana naszej kadry od 2014 roku, kiedy pokonaliśmy w Tbilisi Gruzję 4:0. Niewątpliwy sukces sportowy, został niestety w pewien sposób przyćmiony skandalicznymi zachowaniami kibiców gospodarzy. Poziom degrengolady obserwowany na trybunach był zatrważający… Z jakimi reperkusjami może spotkać się federacja rumuńska?
Gościnność, jaką uraczyli nas Rumunii podczas naszego najważniejszego narodowego święta, nie jest godna uznania. Multum środków pirotechnicznych wniesionych na Arena Nationala w Bukareszcie bardziej adekwatne byłoby do cygańskiego wesela niż oficjalnego meczu międzypaństwowego pod egidą FIFA. Po pierwsze ogromna liczba rac, która wymagała otworzenia dachu stadionu, aby kilkadziesiąt tysięcy ludzi nie uwędziło się w środku. Po drugie liczba wniesionych na trybuny petard hukowych, które co jakiś czas były detonowane w trakcie meczu. Wreszcie, po trzecie, jedna z tych petard ląduje pod nogami naszego kapitana – ogłuszony, oślepiony i otumaniony Lewandowski przez kilka minut musi dochodzić do siebie.
Arbiter podszedł do mnie i pytał, czy wszystko jest w porządku. Na początku nie docierało do mnie, co mówi. Dopiero później zrozumiałem, o co mu chodzi. Robert Lewandowski
Warto zaznaczyć, że organizatorzy tego spotkania mieli pełną świadomość tego, z jakim ekwipunkiem przyjadą fani ich drużyny. Oficjalny trening przed piątkowym meczem odbył się przy zamkniętym dachu, natomiast już podczas spotkania był on otwarty. To nie prognoza pogody tylko ewentualny dym i wentylacja stadionu determinowały tę decyzję. Trzeba przyznać, że osobliwą i ciekawą formę odpowiedzialności oraz zachowania zaprezentowała federacja rumuńska. Do całej sytuacji zachowania rumuńskich kibiców odniósł się także opiekun gospodarzy na antenie stacji TVR 1:
Nie wiem, co ci ludzie mają w głowach. Nie wiem, co chcą osiągnąć. Może chodzi o politykę, nie wiem. Na pewno takie problemy są w całej Europie, nie tylko u nas. Christoph Daum
Wykładania postępowania – FIFA
Arbitrem omawianego meczu był Słoweniec Damir Skomina, co do którego całościowej pracy pojawił się szereg słusznie krytycznych głosów, o czym już pisaliśmy na łamach portalu. Kluczową jednak próbą dla sędziego okazała się wspomniana sytuacja z Lewandowskim, z 54. minuty. Jak w świetle przepisów powinna wyglądać decyzja arbitra, o tym w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego mówi były sędzia międzynarodowy i były Prezes PZPN Michał Listkiewicz:
Bardzo dobrze postąpił, bo zgodnie z regulaminem. W tej chwili sędzia sam nie może zdecydować o przedwczesnym zakończeniu meczu. Na stadionie obecni są komisarz FIFA i człowiek ds. bezpieczeństwa FIFA i to z nimi arbiter musi konsultować taką decyzję. Michał Listkiewicz
Do takiej nawet próby kontaktu jednak nie doszło, owych panów nie uchwyciła kamera nawet na chwilę. Były sędzia jednak kontynuuje i wyjaśnia dalej:










