Lech Poznań zremisował u siebie z Polonią Warszawa 2:2 w zaległym meczu 6. kolejki Ekstraklasy. Poznaniacy do przerwy przegrywali 2:0, ale udało im się nadrobić straty. Żaden z zawodników „Kolejorza” nie jest jednak zadowolony z wyniku, który mistrzowi Polski nie pozwolił wydostać się ze strefy spadkowej.

Sławomir Peszko nie potrafi znaleźć przyczyn tak słabej gry Lecha z pierwszej połowy. Podopieczny Bakero mówi, że dla niego i kolegów z drużyny ten wynik to porażka. Ma jednakże nadzieję, że poznaniakom uda się wyjść ze strefy spadkowej i przedostać w górne rejony tabeli. – Nie ma co ukrywać: ten remis jest dla nas porażką. Nie potrafię zrozumieć i wytłumaczyć, jak mogliśmy zagrać tak katastrofalną pierwszą połowę. Jak można przegrywać 2:0? Udało się to odrobić, ale remis u siebie to porażka. Doskonale zdaję sobie sprawę, że tkwimy w strefie spadkowej. Zanim zaczniemy myślami sięgać po najwyższe cele, wydostańmy się najpierw z niej, a później zobaczymy. Jest jeszcze tyle meczów, że możemy znaleźć się na górze – powiedział Peszko.
Podobnego zdania jest Mateusz Możdżeń, który twierdzi, że dla Lecha ten remis jest jak porażka. – To nie jest żaden remis. To po prostu porażka. Najpierw tracimy dwie głupie bramki w pierwszej połowie. Następnie budzimy się i strzelamy gole. Widać, że zaczynamy grać dobrze. Coś tu jest więc nie tak. Druga połowa wyglądała lepiej. Wiedzieliśmy, że musimy zacząć grać. Tego domagali się kibice, a to coś znaczy. Goniliśmy wynik, ale go nie dogoniliśmy, bo powtarzam, to nie jest remis, a porażka. Nie możemy się usprawiedliwiać, sami jesteśmy sobie winni – twierdzi Możdżeń.
Po dwunastu kolejkach mistrz Polski z 12 punktami zajmuje 15 miejsce w ligowej tabeli.











