Zawodnicy Lecha Poznań o awans do 1. rundy Pucharu UEFA będą walczyć z Grasshoppers Zurych. Gdyby „Kolejorz” awansował dalej, polscy kibice byliby w niebo wzięci! Byłby to sukces dla klubu z Poznania, jak i dla polskiej piłki. O wygraną możemy być spokojni, ponieważ Sławomir Peszko zapowiada, że jego koledzy z drużyny i on sam nie ma zamiaru odpuszczać drużynie ze Szwajcarii!
Bartosz Wiśniewski: Jaka atmosfera panuje w ekipie „Kolejorza” przed meczem w Pucharze UEFA? Denerwujecie się choć trochę? Czy podchodzicie do tego spotkania na luzie?
Sławomir Peszko: Na luzie na pewno nie. Jesteśmy bardzo skoncentrowani tym bardziej, że doznaliśmy niespodziewanej porażki z Bełchatowem. Podchodzimy do tego meczu z pewnością do swoich umiejętności i wierzymy, że uda nam się wygrać. Trzeba szanować rywala, na pewno nie jest to jakiś słaby zespół.
Jak zagracie w czwartek przeciwko Grasshoppers? Będziecie atakować czy stawiacie bardziej na obronę i bezbramkowy remis?

Grasshoppers prezentuje agresywny styl gry, będą chcieli na pewno zaatakować nas, ale my im się nie damy. Zamierzamy prowadzić otwartą grę w Poznaniu. Chcemy od pierwszych minut zaatakować rywala i stwarzać groźne sytuacje podbramkowe i mam nadzieję, że zamienimy je na bramki.
Trener Franciszek Smuda jakoś specjalnie mobilizuje was przed tym meczem?
Jak na razie przed meczem jest spokojnie. Oczywiście rozmawiamy o tym spotkaniu. Trener kazał zapomnieć nam o porażce z drużyną z Bełchatowa. Analizowaliśmy tą potyczkę i wnioski są już wyciągnięte. Myślę, że wszystko będzie w porządku.
W ostatnim spotkaniu drużyna Grasshoppers zremisowała w derbach Zurychu 2:2. Tracąc gola w ostatnich sekundach meczu i na dodatek grając w przewadze dwóch zawodników.
Zgadza się i dlatego zamierzamy grać do końca bo może zawodnicy Grasshoppers zdekoncentrują się, różnie to bywa na boisku. Marek Bajor był właśnie oglądać te derby i powiedział nam, że drużyna z Zurychu jest w naszym zasięgu.
Wielu kibiców uważa, że przy Bułgarskiej wysoko wygracie. Jak pan ocenia szanse Lecha w czwartkowym meczu?
Fajnie byłoby wysoko wygrać i rozstrzygnąć losy awansu już w pierwszym meczu, ale na pewno tak nie będzie bo nie gramy, przecież z słabym zespołem. Postaramy się o dobry rezultat i o jakąś zaliczkę przed rewanżem.
Na pewno widział pan pogrom Wisły nad Beitarem. Powtórzycie wyczyn „Białej Gwiazdy”?
Ciężko powiedzieć, bo Wisła naprawdę dobrze grała, a Beitar był praktycznie bezsilny. Gracze z Jerozolimy wyszli na ten mecz pewni awansu do kolejnej rundy. Mecz ten bardzo szybko się ułożył. Chcielibyśmy bardzo tak samo jak Wisła zdobyć na początku spotkania jedną czy dwie bramki.











