Sezon Bundesligi coraz bliżej. Pierwsza kolejka rozpoczyna się już jutro, więc warto przyjrzeć się zespołom, co do których wydaje się, że powinny walczyć o kwalifikację do LE. Grupa wydaje się być dość szeroka, więc kolarskie określenie peletonu pasuje tutaj w stu procentach.
Osłabione „Koziołki”
Piąta drużyna zeszłego sezonu z roku na rok wydaje się być coraz mocniejsza i bardziej poukładana. Nadchodzący sezon jednak jest jak dotąd dużym znakiem zapytania. Z klubem pożegnał się główny strzelec i talizman zespołu Anthony Modeste. Strzelec 25 bramek w lidze zmienił otoczenie i przeniósł się do Chin za blisko 35 mln euro. Kwota, jaką „Kozły” otrzymały za swoją armatę jak na ich warunki wydaje się wręcz ogromna, ale zastąpić najważniejszego zawodnika nie będzie łatwo. W miejsce Modeste sprowadzony został Jhon Cordoba za kwotę 17 mln euro z FSV Mainz. Zawodnik już ograny w Bundeslidze i warunkami fizycznymi bardzo przypomina dopiero straconego napastnika.
Zarobione na transferze pieniądze FC Koeln właściwie już wydało i w moim odczuciu wydało je całkiem mądrze. Oprócz Cordoby do klubu przyszli Jao Queiros, Jannes Horn i Jorge Mere. Cała trójka to bardzo młodzi zawodnicy, ale z dużym potencjałem. Na szczególne wyróżnienie zasługuje transfer Jorga Mere, który uznawany jest za jeden z największych talentów środka obrony na świecie. Bardzo duży talent, już potrafiący się świetnie pokazać i zrobić różnicę. Jeżeli szybko się zaaklimatyzuje, to może być dużym wzmocnieniem zespołu, szczególnie że sam świetnie potrafi wprowadzić piłkę do gry.
Werder Brema – drużyna skrajności
W przypadku tej ekipy nie ma w zasadzie dużo do powiedzenia. Z zespołem pożegnał się Serge Gnabry, duży talent, który został wykupiony przez Bayern i wypożyczony na rok do Hoffenheim, aby nie zatrzymywać jego rozwoju. Werder jak dotąd jest bardzo pasywny w tym okienku transferowym i przeprowadził właściwie tylko dwa transfery, które mogą okazać się realnym wzmocnieniem. Jiri Pavlenka ze Slavii Praga został sprowadzony, by właściwie z miejsca stanąć między słupkami bramki, a Ludwig Augustinsson ma wzmocnić lewą obronę. Do tej pory to jedyne ruchy zainicjowane na rynku i wydaje się, że już wiele się w tej kwestii nie zmieni. Jak pójdzie Werderowi, zobaczymy. W zeszłym sezonie były to dwie skrajności, gdyż po rundzie jesiennej zespół plasował się na 15. miejscu, by na wiosnę wystrzelić jak z procy i być właściwie nie do pokonania. Ostatecznie bremeńczycy zakończyli sezon na 8. lokacie.









