Podczas inauguracyjnego meczu 35. kolejki Serie A kibice byli świadkami niecodziennego pościgu. Inter do ostatniej sekundy walczył o wygraną. Świetny instynkt strzelecki Pazziniego spowodował, iż mistrzowie Włoch wywieźli z Ceseny trzy punkty.
Obie drużyny w tabeli dzieli przepaść. Cesena walczy o utrzymanie, a Inter jeszcze się łudzi marzeniami o scudetto. W pierwszej połowie nie było widać różnicy klas. Gospodarze grali bardzo wysoko w defensywie i świetnie rozbijali ataki rywala. Inter stać było na strzały z dystansu. W 11. minucie uderzał Thiago Motta, ale piłka minęła bramkę. Po chwili odpowiedziała Cesena. Strzał Ceccarellego został zablokowany przez obrońców. Podopieczni trenera Ficcadentiego jeszcze raz zaatakowali w 17. minucie. Jednak świetnie w bramce zachował się Castelazzi. Na kolejną godną uwagi sytuację kibice musieli czekać do 45. minuty. Wówczas do piłki egzekwowanej z rzutu rożnego dopadł Lucio, ale Brazylijczyk nie potrafił znaleźć sposobu na Antoniolego.

W drugiej części do zdecydowanych ataków rzucił się zespół beniaminka. Już trzy minuty po wznowieniu gry z ostrego kąta uderzał Jimenez, ale czujny w bramce był Castellazzi. Prawdziwe trzęsienie ziemi zaczęło się w 56. minucie. Wówczas prawą stroną pognał Ceccarelli i dośrodkował piłkę w pole karne. Tam stał niepilnowany Igor Budan, który miał sporo miejsca na przygotowanie sobie świetnego strzału, którym pokonał Castellazziego.
Od tamtej pory akcje ofensywne konstruował właściwie tylko Inter. W 67. minucie na nieco rozpaczliwe uderzenie z dystansu zdecydował się Eto’o, ale z obroną nie miał problemu Antonioli. Po chwili do dośrodkowanej z rzutu wolnego piłki dopadł Lucio. Strzał głową Brazylijczyka znów okazał się niecelny. Inter dwoił się i troił w ofensywie i to w końcówce meczu przyniosło zbawienne skutki. W ostatniej minucie meczu Mariga dośrodkował w pole karne, a tam najprzytomniej zachował się Pazzini, który celnym strzałem pokonał rozpaczliwie interweniującego Antoniolego.
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, mistrzowie Włoch zdecydowali się na jeszcze jeden zryw. Z prawej strony boiska dośrodkował Maicon, a piłka po raz drugi znalazła Pazziniego, który celnym strzałem głową po raz drugi pokonał bramkarza Ceseny. Inter w końcówce dokonał rzeczy niemożliwej. Dwie bramki zdobyte w ostatnich minutach spowodowały, że „Nerazzurri” po tej kolejce utrzymają drugą lokatę.











