Ostatnie dni nie należą do najlepszych dla Zagłębia Lubin. Tydzień temu podopieczni Pavla Hapala przegrali z Widzewem. Wczoraj natomiast musieli opuszczać murawę na tarczy po spotkaniu z Ruchem. Po końcowym gwizdku sędziego przyczyny kolejnej porażki starał się upublicznić Szymon Pawłowski.
Jak Pan tak na szybko zrelacjonuje to spotkanie?
Zdobywamy bramkę, czyli to, co chcieliśmy. Ustawiamy sobie spotkanie. Uczulamy się w przerwie, że musimy wyjść skoncentrowani, bo Ruch będzie chciał odrobić straty, ponieważ gra u siebie. Niestety nam się to nie udaje.
Co się stało w tej drugiej połowie?

Mieliśmy wyjść skoncentrowani, bo wiedzieliśmy, że Ruch będzie atakował. Jednak rywal szybko strzelił bramkę wyrównującą i dostał skrzydeł. Zawodnicy Ruchu zaczęli się lepiej prezentować, a my z kolei graliśmy długą piłką, z czego nic się tak naprawdę nie wynikało.
Nie ma co ukrywać, że Ruch w meczu z Wami był do ogrania.
Był do ogrania. W pierwszej połowie na pewno wszyscy czuliśmy, że możemy pokonać Ruch, i dobrze to wyglądało. Ale trudno powiedzieć, co się stało w drugiej części gry. Musimy coś z tym zrobić. Mamy jeden punkt i jesteśmy w dole tabeli.
Jednak należy pamiętać, że Wasz dorobek punktowy jest poniekąd związany z karą ujemnych punktów z początku sezonu.
No tak. Gdyby nie te ujemne punkty, nasza sytuacja byłaby trochę lepsza. Co zrobić, mamy jeden punkt i musimy zdobywać oczka w kolejnych spotkaniach. W następnym meczu przyjeżdża do nas Legia. Trzeba zatem wyciągnąć konsekwencje z tego starcia i nie tracić tak łatwo bramek.
Z Chorzowa – Łukasz Pawlik/iGol.pl











