Kiedy wszyscy emocjonowali się kolejnymi postępami w grze Sebastiana Walukiewicza, na tym samym poziomie błyszczał inny środkowy obrońca. Paweł Dawidowicz, bo o nim mowa, wywalczył z Hellasem Werona awans do włoskiej Serie A, gdzie uchodzi za jednego z najlepszych zawodników w swoim zespole. Dla wychowanka Sokoła Ostróda marcowe zgrupowanie to okazja na kolejne występy w drużynie narodowej.
Historia Dawidowicza to swojego rodzaju piłkarski rollercoaster. Odważne wejście do ekstraklasy, transfer do Benfiki Lizbona i kontuzja, przez którą szansę dostał Renato Sanches. Wreszcie transfer do Włoch, zmiana pozycji i znalezienie swojego miejsca w Serie A. Dzisiaj „Hiena” to piłkarz, który jest znacznie bliżej nie tylko gry w meczach eliminacyjnych, ale także wyjazdu na mistrzostwa Europy.
Kość niezgody przy transferze
Tam, gdzie są pieniądze, jest wielu na nie chętnych. Transfer Dawidowicza do Benfiki Lizbona odbił się szerokim echem nie tylko ze względu na kwotę transferu, która wynosiła bagatela 2,5 miliona euro. Przez długi czas w mediach krążył temat konfliktu pomiędzy Lechią Gdańsk a Sokołem Ostróda o zapis w umowie transferowej. Kością niezgody była kwota 225 tysięcy euro.
Dla obecnego drugoligowca 15% z transferu popularnego „Hieny” stanowiło w tamtym czasie równoważność dwóch rocznych budżetów. Nie dziwi więc fakt, że sprawę musiał rozstrzygnąć PZPN. Finał był taki, że Sokół Ostróda otrzymał swoją należność, ale stosunki między klubami do dziś nie należą do najlepszych. Obecnie Lechia Gdańsk współpracuje z inną ostródzką akademią niepowiązaną z Sokołem.
W wywiadzie dla Wirtualnej Polski Maria Cichowska-Barzęc, ówczesna dyrektor klubu, mówiła: – Od pewnego czasu mamy taką praktykę, że oddając zawodników do innych klubów, staramy się mieć zagwarantowany procent zysku z ich kolejnego transferu. Mamy kilku wychowanków na szczeblu centralnym. Na takiej zasadzie do Stomilu Olsztyn trafił Piotr Głowacki, a do Legii Warszawa Tomasz Nawotka.
https://twitter.com/cwiakala/status/468816293114941440
Dawidowicz przeniósł się do Gdańska latem 2011 roku z wówczas czwartoligowego Sokoła. Z Lechią zdobył mistrzostwo Polski U-17, a szansę debiutu w ekstraklasie otrzymał od Bogusława Kaczmarka. Sezon 2013/2014 był najlepszym w wykonaniu „Hieny” w zespole z Pomorza. Dawidowicz był jednym z najlepszych defensywnych pomocników w naszej lidze. To właśnie po tej kampanii do Gdańska zgłosił się klub z Lizbony.
Dawidowicz lepszy niż Renato Sanches
Pierwszy sezon w stolicy Portugalii stał pod znakiem gry Dawidowicza w rezerwach Benfiki. Tam miał okazję grać z takimi zawodnikami jak Ederson, Victor Lindelof, Nelson Semedo, Luka Jović czy Renato Sanches. To właśnie z tym ostatnim Paweł rywalizował o miejsce w wyjściowej jedenastce. Mało kto wie, ale to właśnie Polak wychodził zwycięsko z tej rywalizacji. Sytuację o 180 stopni zmienił jeden z pierwszych treningów przed sezonem 2015/2016.











