Patryk Pietrzak: „Trener dając nam opaskę kapitańską, chce w nas zaszczepić większą odpowiedzialność i zbudować pewność siebie”


Rozmowa z młodym i zdolnym kapitanem

17 grudnia 2019 Patryk Pietrzak: „Trener dając nam opaskę kapitańską, chce w nas zaszczepić większą odpowiedzialność i zbudować pewność siebie”

W obecnych czasach dużo mówi się o tym, jakie podejście i stosunek do świata oraz wykonywanych obowiązków mają młodzi ludzie. Dzisiaj porozmawiamy z 18-letnim Patrykiem Pietrzakiem – lewym obrońcą i jednym z liderów drugiego zespołu MLKS Józefovia Józefów. Jest to osoba, która twardo stąpa po ziemi oraz cieszy się wielkim zaufaniem swojego zespołu, zachowując przy tym dziecięcą radość z gry w piłkę. Zapraszamy do lektury.


Udostępnij na Udostępnij na

Patryk, przyszedłeś do Józefovii w sezonie 2014/2015. Czy mógłbyś powiedzieć, co kierowało Tobą, że zdecydowałeś się tutaj kontynuować swoją karierę?

Przyszedłem do tego zespołu, aby mieć możliwość występów w ekstralidze. Szukałem także nowych wyzwań, gdyż wcześniej występowałem w PKP Radość, ale musiałem znaleźć nowy punkt zaczepienia w mojej piłkarskiej karierze. Nie miałem za dobrych wyników sportowych, koledzy potrafili grać, ale trener niezbyt wiedział, jak nas zmotywować i ustawić na boisku, żeby gra wyglądała lepiej. Zdecydowałem z rodzicami o przenosinach do Józefovii, gdzie poznałem fajnych chłopaków, z którymi gram na murawie, ale także spędzam czas poza boiskiem.

Masz 18 lat, a już jesteś jednym z kapitanów tego zespołu. Co miało wpływ na taką pozycję w drużynie, mimo że posiadacie w zespole kilku starszych i bardziej doświadczonych graczy?

Myślę, że była to po prostu decyzja trenera. Podczas meczu staram się wspierać chłopaków, korygować ustawienie bloku obrony oraz ciężko pracować, abyśmy wygrywali nasze spotkania i pieli się w górę. Obecnie głównym kapitanem zespołu jest mój kolega z czasów juniorskich. Moim zdaniem trener dając nam opaskę kapitańską, chce zaszczepić w nas większą odpowiedzialność i zbudować pewność siebie.

To prawda, że wcześniej występowałeś na innych pozycjach niż dotychczas?

Zgadza się, zdarzało mi się grać na wielu pozycjach. M.in. w Victorii Zerzeń miałem epizod na bramce oraz na środku obrony. Natomiast w Zwarze Międzylesie oraz PKP Radość występowałem na pozycji lewego pomocnika oraz napastnika.

Emanuje od Ciebie ogromna pasja do piłki… Powiedz, kiedy narodziła się Twoja miłość do tego sportu oraz czy zdarzały Ci się jakieś „skoki w bok” z innymi dyscyplinami?

Interesuję się piłką, odkąd pamiętam. W podstawówce zawsze z kolegami po zajęciach braliśmy piłkę i graliśmy do samego wieczora. Zdarzało się, że pogoda nie dopisała, to wtedy kopałem piłkę w domu o ścianę. Do dziś czasem wspominamy z mamą, jak krzyczała, że będę zaraz ściany malować. Myślę, że w dużej mierze wpływ miały na to geny, ponieważ mój tata również gra w piłkę nożną. Występował między innymi w Polonii Warszawa oraz Zwarze Międzylesie.

Uważam, że ta miłość do piłki została zaszczepiona dzięki niemu. Był taki moment, że dostałem ofertę z klubu siatkarskiego, ale nie powiedziałem nikomu o tym, bo byłem skupiony tylko na piłce. Uważałem, że nie było nawet sensu zastanawiać się nad zmianą dyscypliny. W szkole zawsze brałem udział w różnego rodzaju zawodach międzyszkolnych: przełaje, koszykówka czy biegi na 60 metrów. Koniec końców uważam, że podjąłem dobrą decyzję, stawiając na piłkę.

Twój tato też występował jako obrońca?

Nie. Występuje głównie w środku pola, zdarzało mu się także rozegrać parę spotkań na skrzydle.

Wspomniałeś, że Twój tata grał w Polonii Warszawa, a obecnie występujesz z nim razem w jednym zespole. Powiedz, jak Wam się współpracuje na boisku?

Pomimo swojego wieku naprawdę daje radę, w zasadzie pod względem kondycji gra na naszym poziomie i od nas nie odstaje. Doskonale rozumiemy się na boisku, ale co najważniejsze, podczas meczu traktujemy się jak koledzy z zespołu. Czasem zdarza mi się zwrócić mu uwagę, gdy zagra nie tak, jak powinien. Jak to w piłce bywa, zdarzają się zgrzyty między nami, ale jesteśmy jedną drużyną i razem ciągniemy wózek w tę samą stronę.

Ten rok jest dla Ciebie na pewno bardzo intensywny. Z jednej strony jesteś kapitanem zespołu, a z drugiej przygotowujesz się do egzaminu dojrzałości, jakim jest matura. W jaki sposób łączysz obowiązki, które spoczywają na Tobie? Jak wygląda Twój tradycyjny dzień?

Tradycyjny dzień wygląda tak, że wstaję rano, jadę do szkoły, kończę lekcje mniej więcej o godzinie 15. Następnie idę na jakąś godzinę na siłownię, jak się wyrobię z dojazdem. Po treningu wracam do domu na obiad oraz odrabiam lekcje, które mam na następny dzień. Potem mam trening na Józefovii, gdzie mogę zapomnieć o szkole, dać odpocząć głowie oraz skupić swoje myśli na treningu, kolegach z zespołu i czerpaniu przyjemności z każdego udanego zagrania. Po treningu wracam do domu, biorę krótki prysznic i kładę się spać. Tak wygląda praktycznie każdy mój dzień.

Wiążesz swoją przyszłość z piłką czy traktujesz ją, tak jak powiedziałeś, jako odskocznię od codzienności?

Obecnie skupiam się głównie na nauce i zdaniu matury na dobrym poziomie. Zapisałem się ostatnio na kurs sędziowski, tak żeby poszerzyć swoją wiedzę taktyczną. Tak jak wspomniałem, skupiam się na razie na edukacji, ponieważ chcę się dostać na warszawski AWF i kontynuować swoją przygodę z piłką nożną. Następnie planuję pójść na kurs trenerski, ale staram się podchodzić do wszystkiego drogą tzw. „małych kroków”.

Dlatego obecnie matura i kurs sędziowski, później studia no i kurs trenerski. Bardzo chciałbym utrzymywać się w przyszłości z piłki nożnej, dlatego wiem, jak ważna jest systematyczna praca i własny rozwój. To jest moje marzenie, ponieważ piłka jest bardzo ważnym aspektem mojego życia, no ale zobaczymy, jak to się potoczy.

Porozmawiajmy chwilę o Józefovii. Obecnie zajmujecie 6. miejsce w ligowej tabeli, od trzech lat utrzymujecie się w najlepszej dziesiątce ligi. Czy Twoim zdaniem, patrząc na obecny skład i potencjał drużyny, są to wyniki adekwatne do oczekiwań?

Myślę, że gdyby wszyscy nasi zawodnicy dobrze ze sobą współpracowali i przykładali się mocno do treningów, jak niektórzy gracze, to lokaty 1-3 są do osiągnięcia. Jesteśmy drugą drużyną i tak naprawdę pierwszy zespół jest priorytetem. Nasz zespół uważa się za odskocznię pierwszego, tak jak to działa w Legii Warszawa, gdzie zawodnicy pierwszego składu, np. wracający po kontuzjach, odbudowują się w drugim zespole Legii grającym w IV lidze. Naszym celem, jako młodych graczy, jest po prostu dawanie z siebie 100%, tak aby pokazać się i awansować do pierwszej drużyny.

Udało Ci się rozegrać mecz w pierwszej drużynie?

Rozegrałem bodajże jeden albo dwa sparingi. Trener zimą wziął mnie na testy do nich, lecz zrezygnowałem, gdyż miałem trzy miesiące przerwy od piłki ze względów prywatnych. Niestety gdy wróciłem do piłki, zacząłem od gry w A-klasie, aby się odbudować.

Jak dobrze wiemy, młodzi ludzie często spalają się, przeskakując z piłki juniorskiej do seniorskiej. W Twoim przypadku ten etap jest dosyć świeży. Czy mógłbyś opowiedzieć, jak to wyglądało u Ciebie? Miałeś jakieś problemy, trudności związane z tą zmianą ?

Myślę, że udało mi się przejść w dosyć łagodny sposób, w dużej mierze dzięki tacie, o którym już wspominałem. Bardzo pomógł mi w skróceniu dystansu, przede wszystkim fizycznego na tym poziomie rozgrywek. Każdy, kto miał możliwość gry na tym szczeblu rozgrywek, doskonale wie, jak fizycznie trzeba być zbudowanym, aby nie doznać kontuzji.

Jestem ciekaw, w jaki sposób odreagowujesz stres dnia codziennego. Wielu zawodników światowego formatu, m.in. Immobile, Griezmann czy też Neymar, gra w gry online typu Fortnite lub FIFA. Zdarza Ci się grać od czasu do czasu?

Za czasów juniorskich było zdecydowanie więcej czasu na tego typu rozgrywkę. Przychodził weekend i zdarzało się zagrać kilka meczów w FIFA. Jak miałem mniej nauki, można było i w tygodniu rozegrać kilka spotkań na konsoli.

Jaką drużyną najczęściej prowadziłeś w trybie kariery?

Najczęściej to zdecydowanie Legię Warszawa, ponieważ jestem jej wiernym kibicem.

Masz jakiegoś zawodnika, który jest Twoim idolem i jak tylko masz możliwość, podglądasz jego występy i starasz się na nim wzorować?

Tak, takim zawodnikiem był Miroslav Radović. Posiadał swój zwód, z którego był dobrze znany, mianowicie zamarkowanie podania czy też strzału i przełożenie na prawą nogę. Nabierali się na to najlepsi obrońcy w kraju oraz w Europie jak np. w meczu z Realem Madryt.

Na koniec, z racji tego, że niedawno PZPN ogłosił jedenastkę stulecia polskiej reprezentacji, chciałbym poznać Twoją wymarzoną jedenastkę, ale złożoną z zawodników z całego świata.

Jasne, nie ma problemu:

Bramka: Oliver Kahn

Obrona: Cafu, Maldini, Ramos, Roberto Carlos

Pomoc: Zidane, Ronaldinho, Kaka

Napastnicy: Messi, Ronaldo, Cristiano Ronaldo

Dziękuję bardzo za rozmowę. Życzę wielu sukcesów na boisku, jak i poza nim.

Dziękuję również.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski