Żniwa w Chinese Super League trwają w najlepsze. Okres zimy jest tutaj najdogodniejszym momentem na przepłacone wzmocnienia, przerwa w rozgrywkach trwa bowiem od listopada aż do marca. Niedawno doszło do rekordowego transferu, jeżeli chodzi o uiszczoną kwotę odstępnego. Brazylijczyk Oscar, w najlepszym wieku dla piłkarza, zamienia obecnego lidera Premier League na Szanghaj SIPG za bagatela 52 miliony funtów. Z kolei Argentyńczyk Carlos Tevez stał się najlepiej opłacanym piłkarskim najemnikiem na świecie. W ciągu dwóch sezonów zarobi 84 miliony euro. Ostatnie transfery Axela Witsela czy Johna Obi Mikela nie podgrzewają już aż tak opinii publicznej. Kim są namaszczeni przez rządzących komunistów przedsiębiorcy i biznesmeni, których pieniądze mamią gwiazdy światowej piłki?
Pierwszy przewodniczący i zakon miliarderów
W 2013 roku Xi Jinping został przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej. Pasjonat i miłośnik futbolu, w propagandowych publikacjach przedstawiany jako wirtuoz piłki. Jak wynika z relacji współmałżonki, często zarywający noce, aby móc zobaczyć na żywo europejskie rozgrywki. To właśnie osoba chińskiego przywódcy stoi za całym zamieszaniem w światowej piłce, to on jest mózgiem planu, który ma przynieść sportową chwałę Państwu Środka, ale o tym później. Swoją drogą ciekaw jestem, czy doczekamy kiedyś czasów, w których godziny rozgrywania najważniejszych wydarzeń piłkarskich będą korygowane o strefę czasową w Chinach, oby nie.
Za centralą stoją rzecz jasna prywatni miliarderzy, często z pierwszej „setki” magazynu Forbes. Na czele znajduje się m.in. spółka, o dającej nam do myślenia nazwie, Alibaba Group, która jest współwłaścicielem mistrza kraju Guangzhou Evergrande. Jest to potentat w dziedzinie e-commerce, dzisiaj jedna z największych firm na świecie, „wciągająca nosem” znany nam doskonale eBay czy Amazon. Dalej mamy nieruchomościowego potentata Dalian Wanda Group, którego właścicielem jest najbogatszy Chińczyk z majątkiem 28,7 mld dolarów, część swojego budżetu uszczuplił ostatnio, nabywając 20% akcji Atletico Madryt. Inną formę przenikania do piłki nożnej prezentuje Ledman Chinese, firma z sektora high-tech, która stała się sponsorem tytularnym drugiej ligi portugalskiej.
Klubem z absolutnego europejskiego topu, w którym udziały tym razem ma China Media Capital, jest Manchester City, cena 400 mln dolarów za 13% udziałów.
Kolejną formą tworzenia sieci powiązań jest zakup pakietu większościowego firmy Infront Sports & Media, która jest właścicielem praw do transmitowania mistrzostw świata. Transakcji tej dokonało znane nam już konsorcjum Wanda Group. Następnym klubem z absolutnego europejskiego topu, w którym udziały tym razem ma China Media Capital, jest Manchester City, cena 400 mln dolarów za 13% udziałów w „The Citizens”. Podmiot ten zainwestował również 1,3 mld dolarów w prawa telewizyjne do rozgrywek chińskiej Superligi, tak duży tort do podziału daje chińskim klubom stabilizację i bezpieczeństwo finansowe w pięcioletniej perspektywie.
Podsumowując, Chińczycy w ciągu tylko kilku lat rozciągnęli swoje macki na wiele różnych gałęzi funkcjonowania futbolu. By kontynuować tylko dalej pozyskane udziały w europejskich klubach, poza już wymienionymi są to włoskie zespoły z Mediolanu, hiszpański Espanyol, francuskie Nicea i Sochaux, holenderski Den Haag, czeska Slavia Praga czy angielska Aston Villa oraz „polskie” kluby – Wolverhampton i West Bromwich Albion. Tak szeroko zakrojona strategia musi mieć silne umocowanie, w tym przypadku jest to władza i jej skrzętnie uknuty plan.











