Palermo po raz pierwszy w tym sezonie zremisowało spotkanie u siebie. Punkt z Sycylii zdołało wywieźć Udinese. Jednak dla walczącej o Ligę Mistrzów drużyny może to być za mało.
W drugim dzisiejszym spotkaniu z doskonale zapowiadającą się sobotą z ligą włoską Palermo podejmowało Udinese. Zespół z Sycylii jest prawdziwą rewelacją w spotkaniach u siebie. Kibice z gorącej wyspy potrafią uprzykrzyć życie rywalowi, dzięki czemu ich pupile wygrali 10 z 14 meczów. Dziś również zaczęło się od ataków gospodarzy. Jako pierwszy swoich sił spróbował ich lider, Fabrizio Miccoli. Jednak jego strzał z daleka pewnie obronił Hamdanović. Udinese nie zamierzało się poddawać. W końcu ten zespół cały czas walczy o Ligę Mistrzów. Do trzeciego Lazio traci zaledwie jeden punkt. No, ale gdy za zdobywanie goli odpowiada jeden z lepszych strzelców Serie A ostatnich lat, Antonio di Natale, który jest wiceliderem w klasyfikacji snajperów, to nie dziwota, że ten team liczy się w walce o najwyższe laury. W 14. minucie wspomniany superstrzelec z Włoch miał okazję zmienić rezultat. Otrzymał świetnie podanie od kolegi i tylko doskonała forma Viviano uratowała Palermo przed utratą gola. Chwilę po di Natale znów przed szansą stanęło Udine, tym razem Danilo, który zawędrował w pole karne przy stałym fragmencie. Brazylijczyk przestrzelił jednak głową minimalnie.

Na więcej trzeba było chwilę poczekać, ponieważ było dużo przerw z powodu kontuzji. Między innymi Fabrizio Miccoli musiał opuścić na chwilę boisko z powodu urazu. Filigranowy napastnik szybko wrócił i udowodnił jak wartościowy jest dla swojej drużyny. Po znakomitej asyście Edgara Barreto były gracz Juventusu umieścił piłkę w bramce Udinese. Nie dał żadnych szans Hamdanovicowi i Palermo pokazało, dlaczego wywalcza u siebie aż tyle cennych oczek. Punkty uciekają z kolei gościom dzisiejszego spotkania, stąd też od razu ruszyli do ataku ze zdwojoną siłą. Antonio di Natale, któremu uciekł na trzy gole Zlatan Ibrahimović, chciał od razu wyrównać wynik. Miał dwie znakomite okazje, w tym jedną po podaniu Asamoahy. Strzelał już w tym sezonie gole po takich zagraniach, jednak tym razem Viviani okazał się lepszy. Do końca pierwszej połowy włoski strzelec pozostał nieskuteczny, co w konsekwencji sprawiło, że piąty zespół ligi musiał gonić gospodarzy.
Trener gości nie zamierzał czekać na rozwój wypadków, dlatego też od razu dokonał dwóch zmian. Podziałało to pozytywnie na jego ekipę, szybko ruszyła do przodu. Co prawda z początku niemrawo, ale rozkręcała się z minuty na minutę. W 55. minucie spotkania Kwadwo Asamoah po dobrej akcji całego zespołu był już naprawdę blisko zdobycia upragnionej bramki. Piłkarz z Ghany starał się samemu rozstrzygnąć losy tego spotkania, najpierw jednak został zablokowany, a później uderzył zbyt lekko, by myśleć o powodzeniu swojej akcji. Szkoleniowiec postanowił więc dodać jeszcze trochę do swojej ofensywy, w zamian za defensywnie usposobionego Pazienza wpuścił Gabriela Torje. Bortolo Mutti, siedzący na ławce Palermo, nie chciał czekać na rozwój wypadków i zamienił Hernandeza na Ilicica. Sekundę później Miccoli mógł dzięki temu podwyższyć rezultat, wszystko za sprawą zagrania wprowadzonego piłkarza. Słoweniec sam także miał okazję na bramkę, ale po zakręceniu dwoma rywalami, których położył na ziemię jednym zwodem, jego strzał został przyblokowany.











