Popołudniowe spotkania 21. kolejki Serie A przyniosły spodziewane emocji. Palermo wysoko pokonało Fiorentinę. Drużyny z Genui solidarnie wygrywają. Napoli wciąż prezentuje wysoką formę.
Palermo – Fiorentina 3:0 (2:0)
To spotkanie było zapowiadane jako najciekawsze z tych, które odbyły się w niedzielne popołudnie. Trzeba przyznać, że nie rozczarowało ono kibiców. Sytuacji podbramkowych było naprawdę sporo, choć to tylko Sycylijczycy trafiali do siatki. Już w pierwszej połowie złudzeń Fiorentinę pozbawił Abel Hernandez. Najpierw skutecznie dobił strzał Miccoliego, a po kilku minutach zachował zimną krew w sytuacji sam na sam z Sebastianem Freyem. Przyjezdni lepiej zaczęli grać w drugiej połowie. Mieli nawet kilka okazji do pokonania Sirgu, ale bramkarz gospodarzy bronił dzisiaj bardzo skutecznie. Gol pogrążający Fiorentinę padł w 58. minucie, a jego autorem został Igor Budan. Dla „Violi” jest to druga porażka z rzędu i miejsce gwarantujące strat w Lidze Mistrzów znacznie się oddaliło. Palermo pnie się w górę, bo dzięki temu zwycięstwu już melduje się na piątej pozycji.
Genoa – Atalanta 2:0 (2:0)
Kibice „Gryfów” powoli niepokoili się o formę swoich pupilków. Podopieczni Gian Piero Gasperiniego w tym roku zdobyli zaledwie trzy punkty. Jednak po tym meczu mogą sobie zapisać kolejny komplet. A wszystko dzięki dwóm Argentyńczykom – Palacio oraz Crespo, którzy w tym spotkaniu wpisali się na listę strzelców. Atalanta po świetnym meczu sprzed tygodnia, tym razem niczym nie przypominała tamtej drużyny, która z łatwością ograła Lazio.
Udinese – Sampdoria 2:3 (2:1)
Cóż to był za mecz! Zawodnicy jednej i drugiej drużyny postanowili, że będą nawzajem wyprowadzać ciosy. Z początku skuteczniejsi byli piłkarze Udinese, którzy do szatni schodzili z prowadzeniem. Jednak Sampdoria tego popołudnia rozgrywała naprawdę świetne zawody. Gole Pozziego oraz Semioliego przesądziły o końcowym zwycięstwie podopiecznych Luigi Del Neriego. Udinese jest w kryzysie i przez tę porażkę spadło na ostatnią niezagrożoną pozycję.
Bologna – Bari 2:1 (0:1)
Dużo cierpkich słów musieli usłyszeć piłkarze gospodarzy w czasie przerwy, bo w drugiej połowie zagrali koncertowo. Bari zostało klasycznie wypunktowane, choć w pierwszej połowie było zespołem lepszym. Bologna, podobnie jak w zeszłym sezonie, dzielnie walczy o utrzymanie i wydaje się, że tym razem zapewni je sobie o wiele szybciej niż ostatnio.
Lazio – Chievo 1:1 (1:0)
Oj cierpliwi są działacze rzymskiego klubu. Kibice coraz mniej, bo Davide Ballardini po raz kolejny musiał zatykać uszy, by nie ogłuchnąć od przeraźliwych gwizdów. Lazio, mimo że w składzie ma całkiem niezłych piłkarzy, nie potrafi znaleźć swojego stylu. Ich gra jest „szarpana” i większość akcji wynika z przypadku. Lekki kryzys dopadł Mauro Zaratę, który w coraz mniejszym stopniu decyduje o obliczu drużyny. Chievo to solidny zespół, który już tradycyjnie okupuje miejsce w środku tabeli i nie jest zagrożony spadkiem.










