W piątek zakończyło się zimowe okienko transferowe, więc do 25. kolejki bieżącego sezonu angielskiej ekstraklasy zespoły przystępowały w skompletowanych już kadrach. Błyszczeli głównie „sprawdzeni” zawodnicy, jednak kilku nowych piłkarzy także odnotowało swoje debiuty, pozostawiając duże obietnice. Miniona tura rozgrywek Premier League nie zawiodła, a my jak co tydzień postanowiliśmy przygotować podsumowanie „Pakerów i frajerów”.
Manchester United w składzie z Bruno Fernandesem nie wykorzystał swojej szansy i kolejny raz nie był w stanie doskoczyć do czwartej w tabeli Chelsea. W wyścigu o przyszłoroczną edycję Ligi Mistrzów spory krok naprzód zrobił za to Tottenham. Podopieczni Jose Mourinho pokonali przed własną publicznością ekipę Manchesteru City 2:0. Everton, podobnie jak w poprzedniej kolejce, był w stanie koncertowo odwrócić losy spotkania. Nadal błyszczy także Liverpool – aktualnie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Anglii nie ma chyba drużyny, która z ekipą Juergena Kloppa byłaby w stanie rywalizować jak równy z równym.
Pakerzy
Zestawienie pozytywnych bohaterów 25. kolejki Premier League otwiera Roberto Firmino. Brazylijski napastnik kolejny raz udowodnił, jak dużą rolę odgrywa w układance Kloppa. Napastnik „The Reds” w spotkaniu z Southampton był liderem ofensywy swojego zespołu. Firmino wykreował swoim kolegom cztery okazje, z czego aż trzy zakończyły się asystami Brazylijczyka.
Z dobrej strony zaprezentował się także Tottenham. Pojedynek „Spurs” z Manchesterem City był przede wszystkim kolejnym spotkaniem obrazującym, jak wiele Anglicy muszą uczyć się i zrobić w kontekście VAR-u. Sędziowie nie zdołali jednak skraść całkowicie show, ponieważ w samej grze działo się naprawdę dużo. Zawodnicy portugalskiego szkoleniowca w charakterystycznym dla niego stylu grali głęboko, oddając piłkę przeciwnikowi. „The Citizens” nie byli jednak w stanie skutecznie zagrozić bramce Hugo Llorisa. Swoją okazję z rzutu karnego zmarnował Ilkay Gundogan. W drugiej części spotkania piłkarze Tottenhamu zdobyli dwie bramki. Warto odnotować, że chwilę przed pierwszym trafieniem gospodarzy z boiska z czerwoną kartką wyleciał Oleksandr Zinchenko. Ekipa z Tottenham Hotspur Stadium nie przespała swojej szansy i zgarnęła bardzo ważne trzy punkty w konfrontacji z obecnym mistrzem Anglii.











