Poniedziałek Wielkanocny, Prima Aprilis i Lany Poniedziałek. Czegoś tu jeszcze brakuje. Tak, poniedziałkowej ekstraklasy. W pierwszym jutrzejszym spotkaniu Zagłębie Lubin zagra z Ruchem Chorzów. Zapraszam do przeczytania zapowiedzi tego meczu.
Przed tym spotkaniem wiemy, że nikt tanio skóry nie sprzeda i oba zespoły będą walczyły o trzy punkty. W grze ósmego Zagłębia i czternastego Ruchu nie powinno być przepaści. Dowodem na to mogą być ostatnie starcia tych drużyn, które do ostatnich minuty trzymały kibiców w napięciu. Tylko w tym sezonie lubinianie i chorzowianie spotykali się trzykrotnie. Kilka dni temu Ruch po bramce Janoszki pokonał Zagłębie 1:0. Biorąc pod uwagę wszystkie starcia, to w 39 meczach gospodarze jutrzejszego pojedynku zwyciężyli trzynastokrotnie, czternastokrotnie drużyny dzieliły się punktami, natomiast podopieczni Zielińskiego wygrali dwanaście razy.

Trener Hapal nie będzie mógł skorzystać ze wszystkich zawodników. Za żółte kartki pauzują Rymaniak oraz Papadopulos. Znaki zapytania możemy postawić przy powracających do zdrowia Arkadiuszu Woźniaku i Aleksandyrze Tunczewie. Dobrą wiadomością natomiast jest, że do treningów wrócił Csaba Horvath. Z Ruchem wystąpi Szymon Pawłowski, który ostatnio nie zagrał z powodu urazu kostki. U gości jest bardziej kolorowo. Do kadry Jacka Zielińskiego wracają Maciej Jankowski, Marek Zieńczuk i Marek Szyndrowski. W jutrzejszym pojedynku nie zobaczymy tylko Macieja Sadloka i Gabora Straki.
Przed tym meczem do głosu doszli zawodnicy obu ekip. Arkadiusz Woźniak, reprezentant gospodarzy, uważa, że Zagłębie musi wygrać z Ruchem. – My przede wszystkim wymazaliśmy spotkanie z Widzewem z pamięci. Chcemy się skupić na tym, by zagrać z Ruchem dobrze i zgarnąć trzy punkty, bo w poprzednich meczach z chorzowianami nam się to nie udało. Przez te spotkania pucharowe jesteśmy podwójnie zmotywowani, a dodając do tego fakt, że zagramy przed własną publicznością, po prostu musimy wygrać.
W Chorzowie zdają sobie sprawę, że porażka w Lubinie może się wiązać ze sporymi problemami. – Ostatni czas był dla nas bardzo trudny, bo robiliśmy wszystko, by wyeliminować błędy, przez które cierpieliśmy między innymi w meczu z Koroną. Oczywiście ta porażka siedzi w głowach, bo mieliśmy wygrać… Teraz w Lubinie chcemy zapunktować, bo potem mamy bezpośredni pojedynek z Podbeskidziem i w przypadku niepowodzenia możemy mieć nóż na gardle, a tego bardzo nie chcemy – powiedział Marcin Kikut.
Obserwuj autora tekstu na Twitterze: @ArturKurzawa











