Już we wtorek będziemy świadkami ostatnich meczów w „grupie śmierci”. Wyrastająca na głównego faworyta turnieju Holandia zmierzy się z niezwykle ambitną Rumunią. Drugi pojedynek natomiast odbędzie się pomiędzy Włochami a Francją. Sytuacja w grupie C jest skomplikowana. Jedynie „Oranje” mogą być pewni awansu do ćwierćfinału.
Marco Van Basten był przed mistrzostwami niejednokrotnie krytykowany przez Johana Cruyffa. Największy mentor holenderskiego futbolu zarzucał byłemu napastnikowi Milanu, że drużyna pod jego wodzą gra „nie po holendersku”. Na domiar złego tuż przed turniejem z gry w zespole prowadzonym przez Van Bastena zrezygnował Clarence Seedorf. – Podjąłem tę decyzję po wielu miesiącach rozważań – powiedział słynny pomocnik, dodając przy okazji, że współpraca z trenerem jest dla niego trudna. Kontuzji doznał ponadto skrzydłowy Liverpoolu Ryan Babel, który został zastąpiony przez Khalida Bouhlarouza.
Nie zważając na opisane niepowodzenia, coach „Pomarańczowych” nadal realizował swą taktykę 4-3-3. Okazała się ona bardzo owocna już w pierwszym meczu Euro 2008. Holendrzy zmiażdżyli reprezentację Włoch 3:0. Ich kolejnym przeciwnikiem była ekipa Francji, która została odprawiona z bagażem czterech bramek, strzelając przy tym tylko jedną. Zwycięstwa nad medalistami mundialu z Niemiec pozwoliły kibicom Holandii patrzeć w przyszłość przez różowe okulary. W najwyższej formie są niemal wszyscy zawodnicy. Żaden z nich nie narzeka w tej chwili na kontuzje. Na spotkanie z Rumunią, Van Basten, który już zapewne jest myślami przy ćwierćfinale, może sobie więc pozwolić na wystawienie graczy rezerwowych. Tego boją się zarówno Raymond Domenech, jak i Roberto Donadoni, gdyż przegrana Holandii w meczu z Rumunią, daje awans drużynie Victora Piturci.
– Chcemy wygrać i zmusić Włochów i Francuzów do pakowania walizek – odważnie wypowiada się przed decydującym meczem defensor Rumunów, Christian Chivu. – Być może Van Nistelrooy siądzie na ławce, ale za niego wejdzie wtedy Robin Van Persie. Van Basten nie dysponuje słabymi zawodnikami. Team słynnego obrońcy AS Roma dzielnie stawił czoło dotychczasowym oponentom. Remisy z Francją i Włochami traktowane są w kraju Gheorghe Hagiego jak zwycięstwa. Pozostaje więc pytanie czy Rumunia, skazywana przed turniejem na odpadnięcie, jest w stanie zdobyć trzy punkty ze znakomicie grającymi Holendrami? Należy jednak pamiętać, że nawet przegrana ekipy Piturci może dać im awans (0:1, 0:2 bądź porażka różnicą trzech bramek z wyjątkiem wyniku 0:3). W spotkaniu Italii z „Tricolores” musiałby jednak paść bezbramkowy remis.
Na przełomie ostatnich lat drużyny Włoch i Francji słynęły przede wszystkim z mocnej defensywy. U jednych i drugich braki w tej formacji obnażyła jednak ekipa Van Bastena. Jutro muszą więc wyeliminować wszelkie usterki i zrobić wszystko, by pokonać przeciwnika. Remis nie satysfakcjonuje ani Domenecha, ani Donadoniego.
Bojowe nastroje wydają się panować w obozie Francuzów. – Na boisku będzie gorąco – nie może doczekać się wtorkowego meczuas Francuzów Franck Ribery. – Wyraźnie brakuje nam Zidane’a, ale zrobimy wszystko, żeby zbudować mocny zespół bez niego. Do Austrii i Szwajcarii selekcjoner „Trójkolorowych” nie zabrał Davida Trezegueta, który mógłby się okazać kluczowy, jeśli chodzi o takie spotkanie z racji gry w Juventusie. Powołani napastnicy za to albo nie są w najwyższej formie (Thierry Henry i Nicolas Anelka), albo zmęczył ich zakończony sezon (Karim Benzema), albo … nie potrafią grać w piłkę na poziomie reprezentacyjnym (Bafetimbi Gomis). Ten ostatni zagrał jedynie po kilkanaście minut w dwóch meczach, ale sprawiał wrażenie, jakby ktoś wyrządził mu wielką krzywdę, wpuszczając go na murawę. Gdyby nie gigantyczna praca, jaką wykonywał cytowany wyżej Ribery w przegranym z Holandią i zremisowanym z Rumunią meczach, Domenech miałby zapewne głowę zaprzątniętą myślami dotyczącymi powrotnego lotu do ojczyzny i spektakli teatralnych, na które z pewnością w najbliższym czasie by się wybrał. – Van Basten odpuści mecz z Rumunią i pozwoli im przejść dalej – stwierdził jedyny członek kadry Francji, który porzucił wszelką nadzieję. A jest nim właśnie ich selekcjoner…










