Meczami siedemnastej kolejki zakończą się tegoroczne zmagania w lidze włoskiej. Piłkarze mieć będą zatem trochę wolnego, kiedy to zapewne zechcą odpocząć. Nim jednak to nastąpi, dostarczą kibicom niemałych emocji.
Siedemnasta seria spotkań nie obfituje może w takie hity, jak derby Mediolanu czy Rzymu, ale kilka spotkań na pewno nie umknie uwadze fanom piłki kopanej w wydaniu włoskim. Oczy wszystkich będą zwrócone chociażby w stronę Florencji, gdzie miejscowa Fiorentina zechce wreszcie udowodnić, że słabsza forma prezentowana w poprzednich kolejkach była tylko chwilową zadyszką. Rywal przyjeżdża jednak nie byle jaki. Drugi w tabeli AC Milan nie chce tracić dystansu do lidera, a przy okazji może też powiększyć swoją przewagę nad trzecim Juventusem.
Turyńska ekipa też zresztą miewa ostatnio wahania formy. Sensacyjna porażka z Bari jest tylko jednym z wielu na to dowodów. Tym razem Juve zmierzy się u siebie z „czerwoną latarnią” rozgrywek, czyli okupującą samo dno tabeli Catanią. Dawniej kibice automatycznie dopisaliby swym pupilom trzy punkty, obstawiając jedynie wysokość wygranej. Jednak wobec ostatnich osiągów „Starej Damy”, przyjezdni wcale nie stoją na straconej pozycji.
Pozycje czwartą i piątą w tabeli zajmują odpowiednio ekipy Romy i Parmy. W 17. kolejce stołeczny klub będzie gospodarzem starcia obydwu drużyn. Potyczce smaczku dodaje fakt, że zespoły te dzielą tylko trzy punkty, zatem obydwu stronom będzie na wygranej zależało bardzo mocno. W zaistniałej sytuacji najbardziej skorzystają złaknieni dobrej gry kibice.
Ostatnim tegorocznym meczem na Półwyspie Apenińskim będzie potyczka lidera z ledwie piętnastym w tabeli Lazio. Rzymianie marzą o powrocie do dawnej formy, kiedy to uznawani byli za jedną z większych ekip we Włoszech. Zresztą wielcy nadal są, ale ten sezon należy do jednego z najgorszych w historii klubu. Okazja do rehabilitacji jest znakomita, jednak goście liczyć będą musieli na iście świąteczną formę Interu, który być może ostatni rok potraktują trochę mniej serio. Sprawę komplikuje nieco fakt, że najlepszych notowań wśród właścicieli klubu nie ma ostatnio Jose Mourinho i raczej nie pozwoli swym wirtuozom meczu odpuścić.










