Niby narzekamy, że liga słaba, kopanina i tak dalej, ale tak naprawdę nie mogliśmy się już doczekać startu ekstraklasy! W lidze, jak i w klubach, sporo nowości. O wszystkim, co kluczowe podczas pierwszej kolejki sezonu 2015/2016, dowiecie się z tradycyjnej iGolowej zapowiedzi. Do biegu, gotowi, start!
1) Na początek: próba sił w Krakowie
Tomasz Cywka (fot. teamtalk.com)
W krakowskiej pomocy doszło do wielu zmian. Można wręcz powiedzieć, że środek pola został całkowicie zmieniony. O sile zespołu jednak i tak prawdopodobnie będzie decydował Paweł Brożek, tym bardziej, że z klubu odszedł najlepszy rozgrywający, Semir Stilić. Zastępować go będzie Cywka albo Popović, jednak żaden z nich nie jest podobnej charakterystyki: ten pierwszy jest dość szybki, umie kiwnąć i strzelić z dystansu, aczkolwiek nie jest bardzo kreatywny. „Popo” z kolei jest kreatywny, ale w odróżnieniu od Stilicia lubi pograć z tyłu. W linii pomocy znalazł się także znany z kadry Krzysztof Mączyński, który w końcu zyskał uznanie w Polsce. W Górniku do większych zmian nie doszło. No, może oprócz tego, że kolejną świeczkę na torcie zdmuchnął Radosław Sobolewski, który wybierze się w kolejną sentymentalną podróż na Reymonta. Spory problem trener Warzycha może mieć w ataku, gdzie prawdopodobnie zagra ktoś z czwórki Iwan, Gergel, Skrzypczak, Urynowicz. Dwaj pierwsi nie są typowymi napastnikami, trzeci nie potrafi trafiać do bramki, a czwarty grał jedynie w juniorach Gwarka Zabrze. Dodatkowo na bramce Steinborsa zastąpił powracający do ekstraklasy Przyrowski. Jak na pierwszy mecz tego sezonu, nie powinno być źle.
Typ iGola: 1
2) Hajs się zgadza
Lechia to bardzo silna drużyna, która w tym roku powinna zajść dalej niż w poprzednim. Do klubu trafili między innymi zwinny Michał Mak, młody bramkarski talent z Chorwacji Marko Marić oraz 26-letni obrońca Mario Maloca, który do Gdańska został sprowadzony z Hajduka Split. Do zespołu wrócił także Bartłomiej Pawłowski, który jak dotąd jest największym młodzieżowym niewypałem i po występach w Maladze trafi prawdopodobnie na ławkę bądź też na trybuny w Pomorskiem. Kadra lechistów imponuje, ale na razie tylko swoją wartością pieniężną, czas na to, aby przełożyła się na wyniki. Cracovia z kolei po bardzo dobrej końcówce ubiegłego roku rozbudziła u kibiców duże nadzieje. Od objęcia zespołu przez Jacka Zielińskiego „Pasy” nie miały sobie równych, choć trzeba przyznać, że grały tylko w dolnej części tabeli. Klub z Krakowa bardzo mądrze poruszał się na rynku transferowym, bo do zespołu dołączyli Sandomierski, Wołąkiewicz i Wójcicki. Cracovia powinna w tym roku spokojnie zająć miejsce w górnej części tabeli, a przy sprzyjających okolicznościach może nawet uplasować się w pierwszej piątce.
Piotr Stokowiec (trener Zagłębia Lubin) (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
W Lubinie czekają na powrót do ekstraklasy po letniej przerwie. Wszystko wydaje się dopięte na ostatni guzik, drużyna wygląda solidnie, w dodatku na Dialog Arenę przyjeżdża rywal w zasięgu „Miedziowych”. Czego chcieć więcej? Ano dobrego startu, ostatnimi czasy zawsze tego brakowało, stąd Zagłębie zamiast uciekać, zawsze musiało gonić. W klubie zapanowały jednak nowe, znacznie rozsądniejsze czasy. Zamiast wagonu wątpliwej jakości zawodników zagranicznych szansę dostanie kilku młodych piłkarzy, którzy mają stworzyć mieszankę wybuchową razem ze starymi wyjadaczami, takimi jak np. Łukasz Piątek. Gdy dodamy do tego transfer znakomitego w zeszłym sezonie Krzysztofa Janusa, który usiłował wciągnąć Wisłę Płock do ekstraklasy, a także Jana Vlaskę, świetnego technicznie gwiazdora ligi słowackiej – powinno być dobrze. Podbeskidzie z kolei jest trudne do rozszyfrowania. Nie jest to bowiem ten sam zespół co miesiąc temu – do klubu doszło piętnastu nowych zawodników, Bielsko-Białą opuściło aż trzynastu. Na co stać „Górali”? Tego nawet najstarsi bacowie nie wiedzą. Nie taki stary ceper typuje jednak wygraną Zagłębia.
Typ iGola: 1
4) W Łęcznej więcej Ruchu
Już widzę te skrzywione miny na myśl o tym spotkaniu. To będzie jednak niezwykle interesujące starcie. W Chorzowie panują niepodzielnie bida, nędza i Waldemar Fornalik. Właśnie z jego osobą wiązane są wszelkie nadzieje kibiców chorzowskiego klubu przed startem ligi. Trudno bowiem o optymizm patrząc na samą kadrę zespołu. Atak śmiechu, to po pierwsze. Eduards Visnjakovs zapomniał, jak się trafia do bramki mniej więcej w czasach paleozoiku, Michał Efir musi wciąż mierzyć się z demonami kruchych kolan, innych kandydatów nie ma. W pomocy też nie będzie zbyt ciekawie, więc cudów spodziewać się nie należy. Obrona, przynajmniej do momentu powrotu Michała Helika, to także spora niewiadoma. Górnik Łęczna jest z kolei zagadką sam w sobie. Na Lubelszczyźnie doszło bowiem do istnego szału zakupów, klub wzmocniono kilkoma interesującymi zawodnikami. Ze Świerczokiem, Bastą, Poźniakiem czy Tymińskim może udać się nawet walka o czołową ósemkę. Dziwią tylko transfery takich zawodników jak Przemysław Pitry – w ostatnim sezonie w Katowicach był jednym z bardziej krytykowanych piłkarzy. Tak czy inaczej Łęczna przystępuje do meczu w nietypowej dla siebie roli faworyta.
Typ iGola: X
5) Jaka liga, taka Barca
Marcin Robak nie założy już koszulki Pogoni Szczecin (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Mecz z byłym klubem, w którym aktualnemu wbił pięć bramek, z pewnością nie przechodzi bez echa. Robak będzie miał okazję odkupić swoje winy u nowego pracodawcy już w pierwszym spotkaniu nowego sezonu, bo Pogoń przyjeżdża w sobotę do Poznania. Pogoń, której koszulki przypominają FC Barcelona, ale styl gry pokazuje, że są to jednak dwa odległe światy. „Portowcy” są jak na razie sporą niewiadomą. W Szczecinie niby doszło do niezłych transferów, bo na stadionie im. Floriana Krygiera prawdopodobnie w pierwszym składzie będą grali Fojut i Czerwiński, ale było ich niewiele. Odbudować się musi natomiast Przybecki, u którego Czesław Michniewicz chciałby w końcu obudzić ten potencjał, o którym było tak głośno jakiś czas temu. Okazję do gry dostanie pewnie też ktoś z młodzieży, którą „polski Mourinho” testował w rundzie finałowej. Lech natomiast ma prawdopodobnie najsilniejszą kadrę w lidze, a Pogoń szansy dopatrywać się może w tym, że „Kolejorz” skoncentruje się teraz głównie na upragnionej Lidze Mistrzów, szczególnie że jego rywalem będzie bardzo silny FC Basel. Dodatkowo w starciu z FK Sarajewo kontuzji doznali Dawid Kownacki i Karol Linetty, którzy do soboty z pewnością nie zdołają się wykurować.
Typ iGola: 1
6) Na początek żółto-czerwone derby
W tym meczu faworyt może być tylko jeden. Korona Kielce to drużyna, która nie dość, że nie dokonała jakichś niesamowitych transferów, to jeszcze straciła kilku kluczowych graczy. Z klubu odeszli liderzy, czyli kapitan Paweł Golański, Jacek Kiełb, Olivier Kapo i oczywiście Ryszard Tarasiewicz. Bardzo słabo wygląda szczególnie atak, gdzie na czele stoi nieregularny Przemysław Trytko. Na pocieszenie kielczanie mają bardzo solidną obronę z Malarczykiem na czele, który jeszcze niedawno był bliski przejścia do… Jagiellonii! Również bramkarze, jak na polskie warunki, do najgorszych nie należą: doświadczony Małkowski i młody Trela będą bronić dostępu do bramki Korony. Co z „Jagą”? Znając Michała Probierza, to pomimo gry w pucharach nie odpuści sobie ligi. Jagiellonia w przeciwieństwie do Korony ma jeszcze silniejszy skład niż rok temu. Jedynym zmartwieniem białostoczan może być formacja defensywna, z której ubyło im lidera, czyli Michała Pazdana. W pomocy natomiast oficjalny debiut może zaliczyć Jacek Góralski. Były pomocnik Wisły Płock zagrał jak do tej pory jedynie w sparingu z Dolcanem Ząbki. Z kwestii pozasportowych ucichła nieco sprawa wykupienia kieleckiego klubu przez AS Roma. Na razie wiemy tyle, że włoscy wysłannicy mają oglądać niedzielne spotkanie z perspektywy trybun. Ciekawe tylko, czy zadziała to na korzyść „Złocisto-Krwistych”…
Typ iGola: 2
7) Wrocławski hit nad hity
Nemanja Nikolić (fot. Grzegorz Rutkowski/ iGol.pl)
Największy, obok starcia Lecha, hit pierwszej kolejki. Pojedynek dwóch pucharowiczów, czyli ekip, które powoli powinny łapać wiatr w żagle, trenerom zależy bowiem na osiągnięciu wysokiej formy już na początku rozgrywek. Gospodarze przystępują do meczu z poczuciem doskonale wypełnionego obowiązku defensywnego, czyli zagrania na zero z tyłu ze szwedzkim Goeteborgiem. W klubie cieszą się z zamknięcia kadry, po transferze Kamila Bilińskiego wszystkie pozycje na boisku są już obsadzone. Legia z kolei czeka na to, aż w zespół wpasują się Nemanja Nikolić, który po ogarnięciu, na czym polega spalony, powinien być dużym wzmocnieniem oraz Aleksander „Zlatan” Prijović, który straszy rywali wyglądem, a może zacząć imponować umiejętnościami. Zasadniczo oba zespoły mają bardzo solidne formacje defensywne, obu też brakuje nieco kreatywności z przodu (przynajmniej w początkowej fazie sezonu). Zanosi się więc na hit zakończony bezbramkowym remisem.
Typ iGola: X
8) Wsi spokojna, wsi wesoła
Pora na wyczekiwany debiut Niecieczy w ekstraklasie. Na początek zmierzy się ona w meczu wyjazdowym z Piastem Gliwice. Gospodarze radykalnie odmłodzili drużynę, w tej chwili są drugim najmłodszym i zdecydowanie najmniej doświadczonym zespołem w całej lidze. Nowe nabytki w większości są dla niedzielnego kibica anonimowe, niemniej jednak transfery Kamila Vacka i Josipa Barisicia wydają się bardzo sensowne. Czy to wypali już na początku sezonu? Zobaczymy. Termalica z kolei transferami nie imponowała, uzupełniała skład raczej spokojnie. Najważniejsi nowi zawodnicy to Bartłomiej Babiarz, który ma wnieść nieco doświadczenia do środka pola i Volodymir Koval uznawany za najbardziej utalentowanego pierwszoligowca z poprzedniego sezonu. Beniaminek absolutnie nie przystępuje do meczu w roli faworyta, jednak to na nim będą skupione wszystkie oczy w poniedziałkowy wieczór. Nie wiadomo jak Nieciecza poradzi sobie z presją. Pomóc w uspokojeniu niedoświadczonych ekstraklasowo zawodników powinni ci, którzy zjedli już na niej zęby, czyli Dawid Plizga, Sebastian Ziajka i Jakub Biskup. Pytanie dnia: czy Nieciecza poradzi sobie w debiucie? Poradzi.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Niby narzekamy, że liga słaba, kopanina i tak dalej, ale tak naprawdę nie mogliśmy się już doczekać startu ekstraklasy! W lidze, jak i w klubach, sporo nowości. O wszystkim, co kluczowe podczas pierwszej kolejki sezonu 2015/2016, dowiecie się z tradycyjnej iGolowej zapowiedzi. Do biegu, gotowi, start!
1) Na początek: próba sił w Krakowie
Tomasz Cywka (fot. teamtalk.com)
W krakowskiej pomocy doszło do wielu zmian. Można wręcz powiedzieć, że środek pola został całkowicie zmieniony. O sile zespołu jednak i tak prawdopodobnie będzie decydował Paweł Brożek, tym bardziej, że z klubu odszedł najlepszy rozgrywający, Semir Stilić. Zastępować go będzie Cywka albo Popović, jednak żaden z nich nie jest podobnej charakterystyki: ten pierwszy jest dość szybki, umie kiwnąć i strzelić z dystansu, aczkolwiek nie jest bardzo kreatywny. „Popo” z kolei jest kreatywny, ale w odróżnieniu od Stilicia lubi pograć z tyłu. W linii pomocy znalazł się także znany z kadry Krzysztof Mączyński, który w końcu zyskał uznanie w Polsce. W Górniku do większych zmian nie doszło. No, może oprócz tego, że kolejną świeczkę na torcie zdmuchnął Radosław Sobolewski, który wybierze się w kolejną sentymentalną podróż na Reymonta. Spory problem trener Warzycha może mieć w ataku, gdzie prawdopodobnie zagra ktoś z czwórki Iwan, Gergel, Skrzypczak, Urynowicz. Dwaj pierwsi nie są typowymi napastnikami, trzeci nie potrafi trafiać do bramki, a czwarty grał jedynie w juniorach Gwarka Zabrze. Dodatkowo na bramce Steinborsa zastąpił powracający do ekstraklasy Przyrowski. Jak na pierwszy mecz tego sezonu, nie powinno być źle.
Typ iGola: 1
2) Hajs się zgadza
Lechia to bardzo silna drużyna, która w tym roku powinna zajść dalej niż w poprzednim. Do klubu trafili między innymi zwinny Michał Mak, młody bramkarski talent z Chorwacji Marko Marić oraz 26-letni obrońca Mario Maloca, który do Gdańska został sprowadzony z Hajduka Split. Do zespołu wrócił także Bartłomiej Pawłowski, który jak dotąd jest największym młodzieżowym niewypałem i po występach w Maladze trafi prawdopodobnie na ławkę bądź też na trybuny w Pomorskiem. Kadra lechistów imponuje, ale na razie tylko swoją wartością pieniężną, czas na to, aby przełożyła się na wyniki. Cracovia z kolei po bardzo dobrej końcówce ubiegłego roku rozbudziła u kibiców duże nadzieje. Od objęcia zespołu przez Jacka Zielińskiego „Pasy” nie miały sobie równych, choć trzeba przyznać, że grały tylko w dolnej części tabeli. Klub z Krakowa bardzo mądrze poruszał się na rynku transferowym, bo do zespołu dołączyli Sandomierski, Wołąkiewicz i Wójcicki. Cracovia powinna w tym roku spokojnie zająć miejsce w górnej części tabeli, a przy sprzyjających okolicznościach może nawet uplasować się w pierwszej piątce.
Typ iGola: X
3) Lepiej miedź, niż nie mieć
Piotr Stokowiec (trener Zagłębia Lubin) (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
W Lubinie czekają na powrót do ekstraklasy po letniej przerwie. Wszystko wydaje się dopięte na ostatni guzik, drużyna wygląda solidnie, w dodatku na Dialog Arenę przyjeżdża rywal w zasięgu „Miedziowych”. Czego chcieć więcej? Ano dobrego startu, ostatnimi czasy zawsze tego brakowało, stąd Zagłębie zamiast uciekać, zawsze musiało gonić. W klubie zapanowały jednak nowe, znacznie rozsądniejsze czasy. Zamiast wagonu wątpliwej jakości zawodników zagranicznych szansę dostanie kilku młodych piłkarzy, którzy mają stworzyć mieszankę wybuchową razem ze starymi wyjadaczami, takimi jak np. Łukasz Piątek. Gdy dodamy do tego transfer znakomitego w zeszłym sezonie Krzysztofa Janusa, który usiłował wciągnąć Wisłę Płock do ekstraklasy, a także Jana Vlaskę, świetnego technicznie gwiazdora ligi słowackiej – powinno być dobrze. Podbeskidzie z kolei jest trudne do rozszyfrowania. Nie jest to bowiem ten sam zespół co miesiąc temu – do klubu doszło piętnastu nowych zawodników, Bielsko-Białą opuściło aż trzynastu. Na co stać „Górali”? Tego nawet najstarsi bacowie nie wiedzą. Nie taki stary ceper typuje jednak wygraną Zagłębia.
Typ iGola: 1
4) W Łęcznej więcej Ruchu
Już widzę te skrzywione miny na myśl o tym spotkaniu. To będzie jednak niezwykle interesujące starcie. W Chorzowie panują niepodzielnie bida, nędza i Waldemar Fornalik. Właśnie z jego osobą wiązane są wszelkie nadzieje kibiców chorzowskiego klubu przed startem ligi. Trudno bowiem o optymizm patrząc na samą kadrę zespołu. Atak śmiechu, to po pierwsze. Eduards Visnjakovs zapomniał, jak się trafia do bramki mniej więcej w czasach paleozoiku, Michał Efir musi wciąż mierzyć się z demonami kruchych kolan, innych kandydatów nie ma. W pomocy też nie będzie zbyt ciekawie, więc cudów spodziewać się nie należy. Obrona, przynajmniej do momentu powrotu Michała Helika, to także spora niewiadoma. Górnik Łęczna jest z kolei zagadką sam w sobie. Na Lubelszczyźnie doszło bowiem do istnego szału zakupów, klub wzmocniono kilkoma interesującymi zawodnikami. Ze Świerczokiem, Bastą, Poźniakiem czy Tymińskim może udać się nawet walka o czołową ósemkę. Dziwią tylko transfery takich zawodników jak Przemysław Pitry – w ostatnim sezonie w Katowicach był jednym z bardziej krytykowanych piłkarzy. Tak czy inaczej Łęczna przystępuje do meczu w nietypowej dla siebie roli faworyta.
Typ iGola: X
5) Jaka liga, taka Barca
Marcin Robak nie założy już koszulki Pogoni Szczecin (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Mecz z byłym klubem, w którym aktualnemu wbił pięć bramek, z pewnością nie przechodzi bez echa. Robak będzie miał okazję odkupić swoje winy u nowego pracodawcy już w pierwszym spotkaniu nowego sezonu, bo Pogoń przyjeżdża w sobotę do Poznania. Pogoń, której koszulki przypominają FC Barcelona, ale styl gry pokazuje, że są to jednak dwa odległe światy. „Portowcy” są jak na razie sporą niewiadomą. W Szczecinie niby doszło do niezłych transferów, bo na stadionie im. Floriana Krygiera prawdopodobnie w pierwszym składzie będą grali Fojut i Czerwiński, ale było ich niewiele. Odbudować się musi natomiast Przybecki, u którego Czesław Michniewicz chciałby w końcu obudzić ten potencjał, o którym było tak głośno jakiś czas temu. Okazję do gry dostanie pewnie też ktoś z młodzieży, którą „polski Mourinho” testował w rundzie finałowej. Lech natomiast ma prawdopodobnie najsilniejszą kadrę w lidze, a Pogoń szansy dopatrywać się może w tym, że „Kolejorz” skoncentruje się teraz głównie na upragnionej Lidze Mistrzów, szczególnie że jego rywalem będzie bardzo silny FC Basel. Dodatkowo w starciu z FK Sarajewo kontuzji doznali Dawid Kownacki i Karol Linetty, którzy do soboty z pewnością nie zdołają się wykurować.
Typ iGola: 1
6) Na początek żółto-czerwone derby
W tym meczu faworyt może być tylko jeden. Korona Kielce to drużyna, która nie dość, że nie dokonała jakichś niesamowitych transferów, to jeszcze straciła kilku kluczowych graczy. Z klubu odeszli liderzy, czyli kapitan Paweł Golański, Jacek Kiełb, Olivier Kapo i oczywiście Ryszard Tarasiewicz. Bardzo słabo wygląda szczególnie atak, gdzie na czele stoi nieregularny Przemysław Trytko. Na pocieszenie kielczanie mają bardzo solidną obronę z Malarczykiem na czele, który jeszcze niedawno był bliski przejścia do… Jagiellonii! Również bramkarze, jak na polskie warunki, do najgorszych nie należą: doświadczony Małkowski i młody Trela będą bronić dostępu do bramki Korony. Co z „Jagą”? Znając Michała Probierza, to pomimo gry w pucharach nie odpuści sobie ligi. Jagiellonia w przeciwieństwie do Korony ma jeszcze silniejszy skład niż rok temu. Jedynym zmartwieniem białostoczan może być formacja defensywna, z której ubyło im lidera, czyli Michała Pazdana. W pomocy natomiast oficjalny debiut może zaliczyć Jacek Góralski. Były pomocnik Wisły Płock zagrał jak do tej pory jedynie w sparingu z Dolcanem Ząbki. Z kwestii pozasportowych ucichła nieco sprawa wykupienia kieleckiego klubu przez AS Roma. Na razie wiemy tyle, że włoscy wysłannicy mają oglądać niedzielne spotkanie z perspektywy trybun. Ciekawe tylko, czy zadziała to na korzyść „Złocisto-Krwistych”…
Typ iGola: 2
7) Wrocławski hit nad hity
Nemanja Nikolić (fot. Grzegorz Rutkowski/ iGol.pl)
Największy, obok starcia Lecha, hit pierwszej kolejki. Pojedynek dwóch pucharowiczów, czyli ekip, które powoli powinny łapać wiatr w żagle, trenerom zależy bowiem na osiągnięciu wysokiej formy już na początku rozgrywek. Gospodarze przystępują do meczu z poczuciem doskonale wypełnionego obowiązku defensywnego, czyli zagrania na zero z tyłu ze szwedzkim Goeteborgiem. W klubie cieszą się z zamknięcia kadry, po transferze Kamila Bilińskiego wszystkie pozycje na boisku są już obsadzone. Legia z kolei czeka na to, aż w zespół wpasują się Nemanja Nikolić, który po ogarnięciu, na czym polega spalony, powinien być dużym wzmocnieniem oraz Aleksander „Zlatan” Prijović, który straszy rywali wyglądem, a może zacząć imponować umiejętnościami. Zasadniczo oba zespoły mają bardzo solidne formacje defensywne, obu też brakuje nieco kreatywności z przodu (przynajmniej w początkowej fazie sezonu). Zanosi się więc na hit zakończony bezbramkowym remisem.
Typ iGola: X
8) Wsi spokojna, wsi wesoła
Pora na wyczekiwany debiut Niecieczy w ekstraklasie. Na początek zmierzy się ona w meczu wyjazdowym z Piastem Gliwice. Gospodarze radykalnie odmłodzili drużynę, w tej chwili są drugim najmłodszym i zdecydowanie najmniej doświadczonym zespołem w całej lidze. Nowe nabytki w większości są dla niedzielnego kibica anonimowe, niemniej jednak transfery Kamila Vacka i Josipa Barisicia wydają się bardzo sensowne. Czy to wypali już na początku sezonu? Zobaczymy. Termalica z kolei transferami nie imponowała, uzupełniała skład raczej spokojnie. Najważniejsi nowi zawodnicy to Bartłomiej Babiarz, który ma wnieść nieco doświadczenia do środka pola i Volodymir Koval uznawany za najbardziej utalentowanego pierwszoligowca z poprzedniego sezonu. Beniaminek absolutnie nie przystępuje do meczu w roli faworyta, jednak to na nim będą skupione wszystkie oczy w poniedziałkowy wieczór. Nie wiadomo jak Nieciecza poradzi sobie z presją. Pomóc w uspokojeniu niedoświadczonych ekstraklasowo zawodników powinni ci, którzy zjedli już na niej zęby, czyli Dawid Plizga, Sebastian Ziajka i Jakub Biskup. Pytanie dnia: czy Nieciecza poradzi sobie w debiucie? Poradzi.