Gdyby się uprzeć, bohater poniższego tekstu do tego cyklu nie pasuje. O nim nie będzie, a już jest głośno! Poznajcie bliżej fenomenalnego siedemnastolatka, Timo Wernera.
Dla młodych, utalentowanych Niemców moglibyśmy właściwie stworzyć osobny cykl. Wprowadzony kilkanaście lat temu nowy system szkoleniowy przynosi niesamowite efekty. 20-latkowie stanowią o sile nie tylko zespołów klubowych, ale również odważnie wchodzą do reprezentacji. Taki los czeka zapewne także Timo Wernera. Kibice Stuttgartu mają nadzieję, że pójdzie on w ślady Mario Gomeza i Samiego Khediry, którzy od początku swojej przygody z piłką związani byli z „Die Schwaben”, a potem za dużo pieniądze odeszli do wielkich klubów.

1 lipca tego roku. Werner ma dokładnie 17 lat, cztery miesiące i 25 dni. Tego właśnie dnia po raz pierwszy gra w dorosłej drużynie Stuttgartu i to od razu w europejskich pucharach. Co prawda są to tylko eliminacje i mecz z Botewem Płowdiw, ale i tak to wielkie wydarzenie. Młody stuttgartczyk został najmłodszym piłkarzem w historii swojego klubu. Nieco ponad dwa tygodnie później zadebiutował w Bundeslidze. Wszedł wtedy zaledwie na kilkanaście minut, ale kolejny mecz rozegrał w pierwszym składzie i zanotował dwie asysty w wygranym 6:2 meczu z Hoffenheim. Dwie kolejki później, grając cały czas w pierwszym składzie, zapisał na swoje konto pierwszego gola, który dał remis przeciwko Eintrachtowi Frankfurt. Kolejny miesiąc był nieco gorszy w jego wykonaniu i ponownie wylądował na ławce. 10 listopada znowu zrobiło się o nim głośno. Werner strzelił dwa gole Freiburgowi, tym samym stając się najmłodszym piłkarzem z „Doppelpackiem” w historii Bundesligi oraz najmłodszym, który w Bundeslidze strzelił trzy gole. Pod tym względem jest lepszy od Lukasa Podolskiego! Co więcej, dwa gole podopiecznym Christiana Streicha strzelił na oczach selekcjonera reprezentacji, Joachima Löwa, który był pod wrażeniem gry 17-latka.
Ostatnie drobne sukcesy to efekt wieloletnich treningów Wernera, który swoją przygodę z piłką rozpoczął już w wieku czterech lat w TSV Steinhaldenfeld. Cztery lata później podczas naborów organizowanych przez VfB Stuttgart dostał się do drużyny U9. Regularnie grał w starszych od siebie rocznikach i przeszedł wszystkie szczeble klubowej akademii. W wieku czternastu lat został powołany do reprezentacji U15. W swoim pierwszym meczu zaliczył hat-tricka. Co ciekawe, trzykrotnie piłkę z siatki po jego uderzeniach musiał wyciągać polski bramkarz, bo to właśnie nasi młodzieżowcy przegrali 5:1. Półtora roku później grał już dla reprezentacji U17 i pojechał z nią na mistrzostwa Europy. Niemcy zajęli w nich drugie miejsce, ustępując jedynie Holandii. W tym sezonie jego klubowy zespół młodzieżowy dotarł do finału krajowych rozgrywek, ale przegrał w nim z Herthą Berlin. Werner był najlepszym piłkarzem swojego zespołu, zdobywając 24 bramki, ale jak sam przyznał, po finale był bardzo rozczarowany: –









