Jeszcze pół roku temu był dopiero czwartym wyborem Arsene’a Wengera wśród prawych obrońców, a dziś wybiega w pierwszym składzie ekipy z północnego Londynu. O kim mowa? O Hectorze Bellerinie.
Skąd analogia do Fabregasa? Stąd, że Bellerin też zaczynał swoją piłkarską karierę w barwach „Blaugrany” i jest wychowankiem słynnej na cały świat katalońskiej szkółki. Trzy lata temu został wypatrzony przez Arsene’a Wengera, który zaproponował 16-letniemu wówczas Hiszpanowi kontrakt z klubem grającym na co dzień na The Emirates. Jak przyznał później Bellerin, do przeprowadzki z ukochanej Barcelony do deszczowego Londynu skłoniła go determinacja Wengera w jego sprawie oraz możliwość trenowania z pierwszym zespołem „The Gunners”.
Debiut w pierwszym zespole przyszedł we wrześniu 2013 roku, w meczu Capital One Cup z West Bromwich Albion, kiedy Bellerin wszedł na boisko w czasie dogrywki. Ale to nie wtedy nastąpiło przebicie do pierwszego składu. To był jednorazowy epizod, później Hiszpan nie pojawiał się w jedenastce Arsenalu do chwili, aż w styczniu 2014 roku został wypożyczony do Watfordu. Tam rozegrał osiem spotkań, które pozwoliły mu zrozumieć, na czym polega brytyjski futbol, czym się różni od hiszpańskiego i jak on ma sobie radzić przy takich regułach gry, gdzie fizyczność ma większe znaczenie, a on sam do mocno zbudowanych nie należy.
Przed startem obecnej kampanii, gdy wielu zawodników klubu z północnego Londynu odpoczywało po brazylijskim mundialu i pominęło przedsezonowy wyjazd do Nowego Jorku, Bellerin wykorzystał okazję, by się na takie tournee załapać, a zwieńczeniem jego starań w okresie przygotowawczym był udział i gra podczas Emirates Cup. Jest to turniej odbywający się zazwyczaj dwa tygodnie przed startem Premier League i poza Arsenalem występują tam drużyny, które są zapraszane z całej Europy. Tym razem do uczestników należały: francuskie Monaco, hiszpańska Valencia oraz portugalska Benfica, przeciw której nasz bohater wystąpił i zwrócił na siebie uwagę.
Czym wychowanek Barcelony może na siebie zwracać uwagę? Przede wszystkim szybkością. Po badaniach przeprowadzanych przed startem sezonu okazało się, że w biegu na 40 metrów ustanowił rekord czasowy klubu, przebijając wcześniejszego lidera w tej kategorii, Theo Walcotta. Co ciekawe, wcześniej Walcott pobił w tym konkretnym ćwiczeniu nie byle kogo, bo samego Thierry’ego Henry’ego.
Inne zalety nastolatka? Przede wszystkim to, czym dysponują wszyscy wychowankowie szkółki Barcelony, czyli dobra technika użytkowa. Tę w połączeniu z precyzją i zimną krwią zademonstrował w domowym meczu z Aston Villą sprzed ponad tygodnia, gdzie wygraną Arsenalu pięć do zera nad rywalem z Birmingham przypieczętował osobiście, strzelając ostatnią bramkę meczu.
https://vine.co/v/OtPZwhhhDav
Bellerin jest bocznym obrońcą, który umie wnieść pożytek do gry ofensywnej drużyny, ma naturalne wyczucie tempa i momentu, w którym należy wejść w strefę ataku. Eksperci podkreślają, że robi to w stylu Daniego Alvesa, prawego defensora FC Barcelony, którego, z racji bycia urodzonym w Barcelonie i bycia Katalończykiem, mógłby zluzować na pozycji prawego obrońcy (oczywiście w tym momencie to tylko spekulacje, tym bardziej że Barcelona zmaga się z zakazem transferowym). Dodatkowy atut piłkarza Arsenalu to przede wszystkim dobre czytanie gry, które pozwoliło mu zaliczyć większą liczbę przechwytów od Mathieu Debuchy’ego (22 do 17) mimo jednego rozegranego meczu mniej.











