W Serie A od kilku dobrych lat na wysokim poziomie gra szwajcarski pomocnik. Nazywa się Gokhan Inler i reprezentuje barwy Udinese. Jednak w tym sezonie objawiła się postać, która może przyćmić Szwajcara. Mowa tu o Pajtimie Kasamim, który staje się coraz pewniejszym punktem Palermo.
Pajtim Kasami podobnie jak Gokhan Inler nie jest Szwajcarem z krwi i kości. Pomocnik Palermo przyszedł na świat 2 czerwca 1992 roku w macedońskiej Strudze jako dziecko dwóch Albańczyków. Jego rodzice wkrótce przeprowadzili się do Szwajcarii. Była to niejako ucieczka w bezpieczne miejsce, gdyż w tamtym czasie sytuacja polityczna na Półwyspie Bałkańskim nie wyglądała najlepiej. Właśnie w kraju słynącym z produkcji najlepszych zegarków Kasami zaczął zbierać pierwsze doświadczenia związane z piłką nożną. W wieku 11 lat został zapisany do szkółki klubu FC Wintertuhr. Tam szlifował swój talent do 2006 roku. Wówczas wypatrzyli go skauci jednej z najbardziej znanych szwajcarskich drużyn, Grashoppers Zurych. W drużynach juniorskich był najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem. Już wtedy przejawiał duże zdolności przywódcze i swobodę w rozgrywaniu piłki.

Jego umiejętności nie umknęły uwadze łowców talentów z Liverpoolu. Zespół „The Reds” w 2008 roku zdecydował się na roczne wypożyczenie zawodnika. Odpowiedzialny za szkolenie zespołu U-18 w Liverpoolu Hughie McAuley następująco opisywał umiejętności Szwajcara: – Kasami to silny zawodnik. Zwykle operuje piłką w środkowej strefie boiska. Kiedy jednak się zadecyduje, aby grał bliżej napastników, to z tej roli wywiązuje się wzorowo. Jego atutem jest lewa noga. Potrafi nią oddać piekielnie silny strzał. Drużyna z miasta Beatlesów nie zdecydowała się jednak na wykupienie Kasamiego. Na taki ruch zdecydowało się rzymskie Lazio. W „Biancocelesti” występował w drużynie rezerw. Taki stan rzeczy bardzo mu nie odpowiadał. Jako świeżo upieczony mistrz świata do lat 17 pragnął zbierać doświadczenie, grając w pierwszej lidze. Lazio bez żalu w grudniu 2009 roku oddało pomocnika do pierwszoligowej drużyny ze Szwajcarii Bellinzona.
Tam Kasami szybko wyrósł na lidera drużyny. Choć Bellinzona nie należy do potentatów w Szwajcarii, to młody pomocnik szybko zapracował sobie na miano najzdolniejszego gracza w kraju. Jako że zespół, którego barwy reprezentował, leży we włoskojęzycznej strefie, to często jest monitorowany przez drużyny z Półwyspu Apenińskiego. Na talent Kasamiego uwagę zwrócili włodarze Palermo. Prezydent, Maurizio Zamparini, szybko dogadał się z działaczami Bellinzony. Jak to zwykle bywa na Sycylii sprawy potoczyły się szybko, a suma transferu została owiana tajemnicą. Trener, Delio Rossi, stopniowo wprowadzał Szwajcara do składu. Aby dodać mu pewności siebie, dał Kasamiemu szansę debiutu w meczu inaugurującym rozgrywki Serie A sezonu 2010/2011. Włoski szkoleniowiec tak wierzył w umiejętności młodego pomocnika, że w spotkaniu z Cagliari pozwolił mu grać przez 90 minut.











