Presja ze strony futbolowego świata bardzo często przerasta młodych, utalentowanych piłkarzy. Jeszcze częściej ma to miejsce w momencie, gdy na każdym kroku ktoś porównuje cię do twojego ojca, który jakiś czas temu był postrachem europejskich boisk. Wygląda jednak na to, że znalazł się śmiałek, który z ogromnym zaangażowaniem chce zaprzeczyć tej tendencji.
Giovanii Simeone przyszedł na świat w 1995 roku w Madrycie, a więc w czasie, gdy jego ojciec przywdziewał koszulkę Atletico. Mimo urodzenia się poza Argentyną i posiadania podwójnego obywatelstwa nigdy nawet nie rozważał możliwości występowania w innej reprezentacji. Zresztą jego pobyt na Półwyspie Iberyjskim trwał bardzo krótko, razem ze swoim tatą podążył bowiem w różnych kierunkach. Najpierw były to Włochy, później ponownie Hiszpania, aż w końcu osiadł w Argentynie.
Szybki debiut
Tam też doczekał się swojego pierwszego profesjonalnego występu. Trzeba przyznać na wstępie, że nastąpiło to bardzo wcześnie, bowiem już w wieku 18 lat. Nie był to nadzwyczaj udany debiut, gdyż mecz zakończył się porażką River Plate. Sam piłkarz miał jednak powody do radości, spędził bowiem na placu gry pełne 90 minut.
Miało to miejsce niemal dwa lata po tym, jak podpisał pierwszy zawodowy kontrakt, który z obawy przed szybkim wykupieniem utalentowanego piłkarza zawierał klauzulę odejścia w wysokości 15 milionów euro. A chętni pojawiali się z każdej strony. W tamtym okresie głośno było o zainteresowaniu Atletico Madryt, który prowadził jednak jeszcze nie Diego Pablo, ale Gregorio Manzano.
Pierwsze chwile radości
Na pierwsze trafienie, podobnie jak na premierowy występ, nie musiał czekać zbyt długo. Wszystko odbyło się niemal miesiąc po występie przeciwko Gimnasii La Plata, podczas którego po raz pierwszy miał okazję poczuć magię zawodowego futbolu.
Zresztą samo trafienie odbiło się bardzo szerokim łukiem. Jego zasięg miał miejsce daleko poza granice Argentyny, a nawet Ameryki Południowej. Co więc mogło spowodować aż tak dalekosiężny rozdźwięk? Wszystko dlatego, że było to niezwykle efektowne trafienie i nie chodzi tu tylko o to, że piłka odbiła się od poprzeczki. Warto obejrzeć całą akcję River Plate.
Młody zawodnik lubuje się także w dość zaskakujących cieszynkach. Oto, jak świętował pierwsze trafienie na międzynarodowej arenie. Miało to miejsce podczas rozgrywek o Copa Sudamericana.
W cieniu ojca
Udany początek kariery z pewnością dodał mu sporo pewności siebie. A nie można przecież zapominać, że każdy jego krok był uważnie obserwowany z racji dokonań jego ojca. Trzeba przyznać, że te Diego Simeone miał imponujące. 106 występów w kadrze narodowej, podobna liczba pojedynków rozegranych w barwach Atletico Madryt, a do tego gra w Interze Mediolan czy Lazio Rzym. Chcecie bardziej wymierne dokonania? Tytuł mistrza Hiszpanii, Copa del Rey, Superpuchar Europy czy mistrzostwo i Puchar Włoch. Był niczym król Midas. Gdziekolwiek się nie pojawiał, wszystko zamieniał w złoto. Zresztą obserwując, jak radzi sobie jak trener „Rojiblancos”, łatwo możemy wywnioskować, że ta umiejętność nie opuściła go wraz z końcem kariery piłkarskiej.














