ONBG: Gabigol – nowy Neymar


10 października 2013 ONBG: Gabigol – nowy Neymar

W Santosie już niedługo mogą zapomnieć o Neymarze. Pewien siedemnastolatek dość szybko może go zastąpić. I to nie tylko pod względem piłkarskim, ale również medialnym. W parze z umiejętnościami Gabriela Barbosy Almeidy idzie też ogromna popularność w Brazylii.


Udostępnij na Udostępnij na

Nie jesteśmy w stanie z całą pewnością przewidzieć, jak potoczy się kariera tego młodego piłkarza. Ale jedno jest pewne – na pewno będą się ciągnęły porównania do Neymara. Tak jak on urodził się na obrzeżach Sao Paulo. Tak jak nowy gwiazdor Barcelony od małego był wychowywany przez miejscowy Santos. I tak samo jak Neymar Gabriel Almeida bardzo szybko zdobył wielki rozgłos.

Gabriel Almeida kocha Santos, a Santos kocha jego
Gabriel Almeida kocha Santos, a Santos kocha jego (fot. 101greatgoals.com)

Ale po kolei, zacznijmy od początku. W pewnych kręgach o małym Gabrielu było głośno, kiedy miał dopiero… siedem lat. Wtedy w ciągu jednego sezonu zdobył 100 bramek w rozgrywkach futsalu. Pięć strzelił Santosowi, który postanowił ściągnąć do siebie ten diament. Już wtedy można było przypuszczać, że z Almeidy wyrośnie wielki piłkarz, bo przecież do Santosu nie trafia byle kto. Jakby tego było mało, o dziesięcioletniego Gabriela zabiegał Inter Mediolan. W ciągu ośmiu lat gry w drużynach młodzieżowych Santosu, zarówno w futsalu, jak i klasycznej odmianie piłki nożnej, strzelił 400 goli i zdobył kilkanaście młodzieżowych tytułów. Nic dziwnego, że dostał powołanie do reprezentacji U-15, w której grał z numerem dziesięć na plecach. Wymowne? Almeida nie ugiął się pod ciężarem tej magicznej liczby na koszulce. Na mistrzostwach świata zdobył sześć bramek i był jedną z gwiazd turnieju.

Pracujemy nad tym, aby stał się wielkim graczem. Najważniejsze jednak, że ma on ogromny talent. Staramy mu się pokazać znaczenie ciągłego uczenia się piłki, szczególnie w kwestiach taktycznych, ale również technicznych. Resztę już ma, wie, jak zdobywać gole. Jego ogromną zaletą jest to, że nie boi się robić błędów. Można go porównać do Ganso, choć jego zdolność wykańczania akcji sprawia, że nieco bliżej mu do Robinho i Neymara – tak o Gabrielu powiedział Emerson, jeden z młodzieżowych trenerów Santosu.

Podobnie jak dla wielu młodych chłopaków w Brazylii, tak i dla „Gabigola” gra w piłkę stała się szansą na poprawę życia. Jego rodzina znajdowała się w trudnej sytuacji finansowej i właśnie z tego powodu w pewnym momencie postanowiono, że Gabriel będzie mieszkał w klubowym internacie. Pięć dni przed szesnastymi urodzinami podpisał pierwszy zawodowy kontrakt, który na trzy lata związał go z jego ukochanym klubem. Jednocześnie otworzył sobie furtkę do wyjazdu. Jeśli byłby nim zainteresowany któryś z klubów zagranicznych (w domyśle – europejskich), może zapłacić klauzulę wykupu, wynoszącą 50 (!) milionów euro.

Almeida zadebiutował w meczu, który był jednocześnie ostatnim występem Neymara w barwach Santosu. 26 maja był bezbramkowy remis. O wiele ciekawsze są jednak okoliczności, w których Gabriel strzelił swojego pierwszego gola. Stało się to w spotkaniu Pucharu Brazylii, na które „Gabigol” przyszedł w roli… kibica. – Przez całe popołudnie grałem w gry wideo, a potem poszedłem na stadion, aby obejrzeć mecz. Wstąpiłem do szatni, żeby porozmawiać z kolegami, i wtedy powiedziano mi, że mam się przygotować, bo Victor nie może grać. Nie miałem przy sobie moich korków, właściwie nic nie miałem. Co ciekawe, ponoć wspomniany Victor Andrade nie został zgłoszony do meczu, ponieważ wziął leki na alergię i sztab szkoleniowy obawiał się, że ewentualny test dopingowy może wypaść pozytywnie.

W starciu z Gremio na ławce zasiadł więc Gabriel i w 68. minucie przy stanie 0:0 dostał szansę na odwrócenie losów dwumeczu, w którym jego zespół przegrywał dwoma bramkami. Co prawda ostatecznie Santos odpadł, ale spotkanie u siebie wygrał 1:0 właśnie za sprawą wówczas niespełna siedemnastoletniego piłkarza. Gabriel strzelił gola, będąc o dwa miesiące młodszy od Neymara, gdy ten po raz pierwszy trafił do siatki. Potrzebował również mniej minut na to osiągnięcie – 124 w porównaniu ze 149 Neymara. Co więcej, pierwszym bramkarzem, który przepuścił jego strzał, był legendarny Dida! – Zapamiętam tę chwilę do końca życia. Jestem bardzo szczęśliwy, brak mi słów. To było coś niesamowitego – zobaczyć fanów świętujących ze mną.

Gabriel dostał i wykorzystał szansę. Nie ma wątpliwości, że to pomoże mu zadomowić się w pierwszym zespole – powiedział trener o występie swojego podopiecznego. Sam zainteresowany bardzo skromnie wypowiadał się po meczu, co wcale nie jest dla niego charakterystyczne. – Teraz wrócę do gier wideo. Zawsze zdobywam w nich dużo goli, ale w prawdziwym życiu to o wiele lepsze. Gabriel poszedł za ciosem i w kolejnym meczu strzelił swojego pierwszego gola w lidze. Do tej pory ma na koncie dziesięć spotkań (trzy w pierwszym składzie), 415 rozegranych minut, gola i asystę.

Co jeszcze łączy Gabriela i Neymara? Ich talent dostrzegł ten sam skaut, który był również pod wrażeniem umiejętności Robinho. – To przyjemność patrzeć na to, co się teraz dzieje. Tak jak mówiłem kilka lat temu, on może być idolem całego pokolenia – tak o jednym ze swoich odkryć wypowiedział się Betinho. Panowie Neymar, Robinho i Gabriel mają również tego samego agenta – Wagnera Ribeiro. Patrząc na losy starszych kolegów „Gabigola”, w najbliższych latach możemy się spodziewać transferu tego zdolnego chłopaka do któregoś z wielkich klubów hiszpańskich.

Czym więc Almeida może podbić Europę? Dynamika, odnajdywanie się w polu karnym, silne uderzenie z lewej nogi i nienaganna technika – to główne atuty Brazylijczyka. Do tego rzut karny wykonany podcinką i charakterystyczna cieszynka. Zaistnieć na Starym Kontynencie może też.… fryzurą, którą zawsze ma idealnie ułożoną. Cóż, co widać również po Neymarze, to już typowe dla młodych brazylijskich piłkarzy, którzy popularnością dorównują gwiazdom pop i w dużej mierze są również produktem na sprzedaż.

Co prawda Gabriel nie jest jeszcze produktem wartym miliony, ale to zapewne kwestia czasu. Już teraz jest jedną z twarzy akcji Nike związanej z Santosem. Dodatkowo młodzieniec jest postacią dość barwną. Sam siebie na Twitterze opisał słowami „Nie gorszy, nie lepszy… tylko inny”. Poproszony o porównanie swoich ruchów na boisku, bez wahania odpowiedział „Messi”. Zapamiętajcie nazwisko Gabriela Barbosy Almeidy, bo na pewno jeszcze nie raz o nim usłyszycie.

Komentarze
~gość (gość) - 8 lat temu

Super strona na temat piłki nożnej na której
znajdziecie aktualne informacje na temat rozgrywek w
Polsce i na świecie: www.noznapilka.pl

Odpowiedz
~ham (gość) - 8 lat temu

gabi gol

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze