Równo dwa miesiące temu stał się pełnoletni, a już w swoim piłkarskim CV ma znacznie więcej uzupełnionych rubryk niż starsi koledzy. W rundzie wiosennej PKO Ekstraklasy poczynił ogromny postęp, stał się podstawowym wyborem zarówno trenera Moskala, jak i Wojciecha Stawowego i ze świetnej strony przedstawił się polskim kibicom. Adam Ratajczyk sportowo i mentalnie jest już gotowy na wielką piłkę.
A przecież jeszcze niedawno perspektywa gry na takim poziomie wydawała się bardzo odległa. Druga część zeszłego sezonu odmieniła Adama Ratajczyka. Wówczas jeszcze 17-latek, rzucony na głęboką wodę, nie spalił się, przeciwko doświadczonym ekstraklasowiczom pokazywał najlepszą wersję siebie na boisku i udowodnił, że dorosła piłka to dla niego nie są już za duże buty.
Cierpliwość
Do Łódzkiego Klubu Sportowego Adam Ratajczyk trafił ze Znicza Pruszków, w barwach którego między innymi został w 2017 roku wybrany najlepszym zawodnikiem mistrzostw Polski kadr wojewódzkich. Już wtedy było wiadomo, że mamy do czynienia z ogromnym talentem na polską skalę. Mimo przeciętnych warunków fizycznych „Rataj” inteligencją i prezencją boiskową znacznie przerastał swoich rówieśników.
Nie umknęło to uwadze dyrektora sportowego ŁKS-u – Krzysztofa Przytuły – który w czerwcu 2018 roku zaklepał transfer Ratajczyka do łódzkiego klubu. – Adam był obserwowany od kilku miesięcy (…) Decydujemy się na taki krok, widząc w tym zawodniku olbrzymi potencjał – mówił zaraz po zakontraktowaniu wówczas jeszcze 16-letniego piłkarza dyrektor Przytuła.

Jednak nie z miejsca Ratajczyk miał zostać włączony do pierwszej drużyny ŁKS-u. W klubie zadbano, aby młodego zawodnika wdrażać w spokojnym tempie, bez zbędnego pośpiechu. – Etap początkowy to wdrożenie Adama w struktury klubu i czas na zapoznanie się z klubowym środowiskiem. Przez kilka pierwszych miesięcy zawodnik znajdzie się pod obserwacją trenerów Drechslera, Pogorzały i Wróblewskigo. Dołączy również do Szkoły Gortata –opowiadał w rozmowie na stronie klubowej Krzysztof Przytuła.
A z łączeniem nauki ze sportem problemów Adam nie ma. Pracowitość udało mu się wypracować zarówno na boisku, jak i poza nim. – Ze względu na to, że treningi często pokrywają się z zajęciami, dopytuje się nauczycieli o zaliczenia i wychodzą mu one bardzo dobrze – mówił nam jeden z trenerów drugiego zespołu ŁKS-u, gdzie Ratajczyk dojrzewał do występów w pierwszej drużynie.
Krok po kroku „Rataj” piął się w hierarchii u poszczególnych trenerów, aż w końcu u trenera Moskala dostał szansę debiutu w pierwszej drużynie w spotkaniu 1. ligi przeciwko Warcie Poznań. Łącznie w sezonie 2018/2019 zebrał ledwie 22 minuty na boisku, ale miało to być jedynie przetarcie przed prawdziwą weryfikacją umiejętności na poziomie ekstraklasy. Tam nastolatek miał dopiero pokazać, na co go stać.












