W 386. derbach Glasgow górą Rangers. Podopieczni Waltera Smitha wygrali 2:1 i w tabeli tracą już tylko jedno oczko do Celticu.
Kibice zgromadzeni na Ibrox Park obejrzeli bardzo zacięte spotkanie. Można było się spodziewać, że w tym meczu żaden z piłkarzy nie będzie odstawiał nogi. Sędzia pokazał 6 żółtych kartek, ale trzeba przyznać, że na wiele ostrych fauli przymykał oko. Craig Thomson w 53. minucie nie przyznał ewidentnego rzutu karnego dla gości.
Spotkanie zaczęło się od mocnego uderzenia. W 8. minucie do siatki trafił były gracz Celticu, Kenny Miller. Trzeba przyznać, że Szkot bardzo chętnie i często zdobywa bramki przeciwko swoim byłym kolegom. Po kilku minutach zrobiło się już 2:0 dla gospodarzy. Znów na listę strzelców wpisał się Miller. Trzeba zaznaczyć, że przy dwóch golach Artur Boruc nie miał za wiele do powiedzenia. Kontaktowe trafienie padło w 25. minucie. Rzut karny na bramkę zamienił McGeady. Celtic robił wiele, by jeszcze przed przerwą doprowadzić do remisu, ale świetnie dysponowana była dzisiaj obrona „The Gers”.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze. W 54. minucie świetnym strzałem popisał się Kenny Miller, ale piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki strzeżonej przez Artura Boruca. Po tej sytuacji Celtic starał się atakować, jednak wszystkie akcje były rozbijane w zarodku. Dopiero w 73. minucie klarowną sytuację miał Maloney, ale piłka nie znalazła drogi do siatki. Odpowiedź Rangersów przyszła dość szybko. W sytuacji sam na sam z polskim bramkarzem znalazł się Nacho Novo. Hiszpan starał się przelobować Boruca, lecz były golkiper Legii spisał się wzorowo. Celtic do samego końca starał się strzelić bramkę, jednakże obrona gospodarzy była dziś nie do sforsowania.










