Trener Korony Kielce, Leszek Ojrzyński, po przegranym meczu z Zagłębiem Lubin (0:2) narzekał na sędziowanie. Arbiter piątkowego spotkania, Paweł Pskit, pokazał aż 18 żółtych i trzy czerwone kartki. Przy stanie 0:0 podyktował mocno kontrowersyjny rzut karny dla gości, na dodatek wyrzucając z boiska pomocnika kielczan, Vlastimira Jovanovicia.
Według trenera Korony, Leszka Ojrzyńskiego, sytuacja z 31. minuty ustawiła mecz.
– Przede wszystkim o wyniku spotkania zadecydowała pomyłka. Został podyktowany rzut karny, sędzia się nabrał. Nie dość, że straciliśmy bramkę po stałym fragmencie, to na dodatek zawodnika, a w dziesięciu gra się niezwykle trudno.
– Dziwnym trafem sędziowie byli z Łodzi, a my najbliższe mecze gramy z trzema łódzkimi drużynami, osobliwa to była decyzja.
– Dostaliśmy bardzo dużo kartek, zawodnicy też nerwowo do tego podchodzili, ale jak mieli się zachowywać, jeżeli szansa na dobry wynik została im utrudniona. Dzisiaj w głównej roli byli sędziowie. Piłkarzom dziękuję za walkę. Szkoda jednak, że tak to się potoczyło – zakończył trener, który na meczu stracił głos.
W następnym spotkaniu Korona zmierzy się z ŁKS-em w Łodzi w poniedziałek 23 kwietnia o 18:30.










