Leszek Ojrzyński, jak chyba każdy szkoleniowiec w Polsce, obawia się Tomasza Frankowskiego. On i koledzy podejmą w sobotę Koronę na własnym stadionie.

– Jakby można było przewidzieć poczynania Frankowskiego i wykluczyć go z gry, to pewnie nie miałby 150 bramek w lidze, a jedynie jakieś 30. Dochodziły przecież ostatnio wieści, że jak wziął udział w gierce treningowej reprezentacji, to był najlepszy na boisku. Musimy wszystko zrobić, żeby nie dopuścić go do pozycji strzałowych – mówił Ojrzyński.
Poprzedni wyjazd kielczan na Podlasie nie był zbyt udany. Korona doznała sromotnej porażki 4:0. Teraz ten scenariusz nie powinien się powtórzyć. Dlaczego?
– Mamy kilka pomysłów, aby przechytrzyć Jagiellonię, ale oczywiście nie będę ich wszystkich zdradzał. Dużo zależy od poszczególnych zawodników i ich dyspozycji, bo wtedy te szanse na zdobycie bramki są większe. Jak do tej pory bardzo dobrze spisuje się Michał Zieliński, który w niecałych dwóch meczach strzelił dwie bramki. Nieźle jest ze stałymi fragmentami. Wprawdzie jak na razie trafialiśmy tylko z rzutów karnych, ale w końcu to też przynosi efekt. Pracujemy dalej nad pewnymi niedociągnięciami, bo nie ma co ukrywać, że one są – powiedział szkoleniowiec kieleckiego klubu.











