W meczu 10. kolejki ligi rosyjskiej faworyzowane CSKA Moskwa przegrało na swoim stadionie z Dynamem Moskwa. O triumfie gości przesądziły trafienia Balazsa Dzsudszaka i Aleksandra Kokorina.
Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze. W 6. minucie spotkania Zoran Tosić popisał się technicznym strzałem z szesnastu metrów. Uderzenie było wystarczająco silne i precyzyjne, żeby zaskoczyć golkipera rywali, lecz Bierezowski końcówkami palców wybił piłkę na rzut rożny. Po kornerze znów było ogromne zamieszanie pod bramką gości. Po strzale głową jednego z piłkarzy CSKA przyjezdnych przed niechybną utratą gola uratował jeden z obrońców, który wybił futbolówkę z linii bramkowej.

Potem CSKA już nie było tak porywające. W ofensywie brakowało jakiegoś błysku, który zaskoczyłby szczelną obronę przeciwnika, z kolei w defensywie nastąpił dziwny kataklizm. Jeden z obrońców zespołu ze stolicy Rosji główkował tak niefortunnie, że podał piłkę do zupełnie niepilnowanego Dzsudzsaka. Węgier, będąc w tak dogodnej pozycji, nie mógł nie strzelić gola.
W drugiej połowie wszyscy się spodziewali, że niezadowolone z wyniku CSKA ruszy na cofnięte Dynamo. Gospodarze rzeczywiście zaczęli nieco odważniej, ale zostali za to skarceni już po pięciu minutach. Podopieczni Dana Petrescu błyskawicznie wyprowadzili akcję, wystarczyło podanie z linii obrony i przedłużenie głową, by Kokorin znalazł się z piłką w niebezpiecznej odległości od bramki Akinfiejewa. 21-letni napastnik doskonale wiedział, co zrobić z futbolówką, uderzył ją w momencie, w którym bramkarz rywali najmniej się tego spodziewał. Efekt – 2:0 dla przyjezdnych.
CSKA się nie poddawało, ale też emocje nie pozwalały trzeźwo myśleć piłkarzom. Ciśnienia nie wytrzymał Ałan Dżagojew, który sfaulowany przez WIlshere’a postanowił natychmiastowo wymierzyć sprawiedliwość. Napastnik CSKA uderzył Australijczyka, za co został ukarany czerwoną kartką.
Po tym wydarzeniu CSKA nie miało już argumentów, by skutecznie gonić wynik. Oczywiście podopieczni Leonida Słuckiego wciąż usiłowali atakować, ale solidna defensywa Dynamo ani razu nie dała się zaskoczyć. W ten sposób kolejny potentat ligi rosyjskiej nie zdobył w 10. kolejce ani jednego punktu.











