Przed mundialem właściwie nikt na nich nie stawiał. Nawet efektowne zwycięstwo nad Jamajką większość kibiców piłkarskich skwitowała zwykłym wzruszeniem ramion. Obojętność – takim uczuciem obdarzono podopiecznych Deschampsa przed ich wylotem na plaże Copacabany. Niecałe dwa tygodnie później rozlegają się ochy i achy nad francuską reinkarnacją. „Tricolores” zachwycają! Nowe wcielenie „Niebieskich” można porównać do starożytynoegipskiej symboliki tej barwy. Tylko pytanie jak długo Francuzi pozostaną w tym błogim stanie niebiańskości?
Katharsis. Tak chyba można określić to, co reprezentacja Francji przeszła cztery lata temu w RPA. Wtedy właśnie Henry, Anelka i spółka zbuntowali się przeciwko swojemu trenerowi, a Raymond Domenech podał się do dymisji. Rozkapryszone gwiazdki okazały się niegodne reprezentowania barw „Trójkolorowych”. Niektórzy z aferzystów nigdy już w kadrze nie zagrali, inni jak Patrice Evra wrócili dopiero po kilku spotkaniach. Jeśli porównamy obecną kadrę z tą sprzed czterech lat, to znajdziemy tylko cztery wspólne elementy: Llorisa, Evrę, Sagnę i Valbuenę. Kilku piłkarzy miało okazję grać ze sobą podczas Euro2012 (oprócz wspomnianej czwórki Debuchy, Koscielny, Cabaye, Matuidi, Giroud, Benzema). Czy cztery lata po kompletnym blamażu Francuzi powrócą na szczyt?
Mniej gwiazd, więcej zespołu
– Drużyna reprezentacji Francji krok po kroku robi postępy. Z każdym meczem pod przewodnictwem Didiera Deschampsa grają coraz lepiej, o czym świadczą wyniki z tego roku. Próba generalna przed samym mundialem, kiedy wygrali z Jamajką 8:0 idealnie pokazuje, że ta ekipa jest silniejsza. Celem reprezentacji „Trójkolorowych” przed wyjazdem na mundial było wyjście z grupy. Mimo wielu możliwych rozwiązań, niemal już to osiągnęli. Jednak oni dopiero się rozkręcają. RPA 2010 było totalną klęską nie tylko pod względem piłkarskim, ale również ich wizerunku. Uważam, że ta drużyna jest w stanie osiągnąć pierwszą czwórkę – powiedział w rozmowie z nami Stefan Białas.
Już przed mundialem Didier Deschamps zrezygnował z Gaela Clichy’ego i Samira Nasriego. Nieobecność tego drugiego wywołała spore poruszenie we Francji. Selekcjoner tłumaczył tę decyzję tym, że gdy zespołowi lub jemu samemu nie idzie, pomocnik Manchesteru City jest niezadowolony i przekłada się to mocno na atmosferę w zespole. W dodatku Nasri znany jest z niepokornego charakteru i, jak podkreślał Deschamps, nigdy nie był Francuzom niezbędny. Zresztą jeśli ma się w środku pola do wyboru Matuidiego, Sissoko, Cabaye i Pogbę, to na pewno łatwiej zrezygnować z Nasriego. Ostatecznie na mundial nie pojechał także Franck Ribery, który nie zdążył wyleczyć na czas kontuzji. Wielu zastanawiało się, jak to wpłynie na „Trójkolorowych” i czy ktokolwiek będzie w stanie go zastąpić. Nikt nie zwrócił uwagi, że pomocnik Bayernu Monachium przez ostatnie pół roku nie był tak wspaniały, jak przez poprzednie dwanaście miesięcy. Deschamps oczywiście nie mógł z niego zrezygnować dobrowolnie, bo opinia publiczna by go zjadła, ale kto wie, czy wymuszone odesłanie Ribery’ego do domu nie było mu na rękę?
– Dzięki temu, że na zgrupowaniu nie ma Samira Nasriego, ta ekipa gra fajny futbol. On prezentuje się bardzo dobrze, ale tylko wtedy, gdy gra 90 minut. Jeśli się go zmienia to prezentuje fochy. Co najważniejsze, dopiero teraz jest to prawdziwa drużyna. Z bramek cieszą się wszyscy, nawet ławka rezerwowych. Wszyscy dbają o interes zespołu. Atmosfera budowana jest przez wyniki, a że w tym roku nie wygrali tylko jednego meczu, to jest ona znakomita – stwierdził były piłkarz francuskich klubów.
Reprezentacja Francji straciła dwie gwiazdy, przez co jedyna, która pozostała, może świecić jeszcze jaśniej. Karim Benzema w dwóch meczach strzelił trzy bramki i zanotował dwie asysty. Napastnik Realu spełnia się wreszcie nie tylko w klubie, ale również w reprezentacji. Wydawać się może, że triumf w Champions League uskrzydlił go, co pomogło mu w uniesieniu całej drużyny na szczyt! „Benzyna” w końcu potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność za grę zespołu i oprócz wykańczania akcji świetnie też je kreuje swoim partnerom, co było bardzo dobrze widoczne we wczorajszym meczu, kiedy to raz po raz rozrzucał piłki do boku na wbiegających Giroud i Valbuenę. Nie jest wcale powiedziane, że tak dobrze wyglądałby na mundialu, gdyby obok niego biegał Ribery, który z pewnością chciałby aby to na nim gromadziła się cała uwaga. Teraz na szczęście może się skupić sam na sobie. Na kanapie, przed telewizorem. Pomocnika Bayernu może dotknąć przypadek Michaela Ballacka. W 2010 roku ówczesny kapitan reprezentacji Niemiec nie pojechał na mistrzostwa świata w RPA z powodu kontuzji. Obawiano się, jak podopieczni Joachima Löwa poradzą sobie bez swojego lidera, a okazało się, że właściwie jest on im zbędny i w kadrze (nie licząc pożegnalnego występu) już nie zagrał. Niemiecki przypadek w francuskim wykonaniu? Być może.
– Brak Francka Ribery’ego jest wielką stratą dla reprezentacji Francji. W tej chwili Griezmann grał znakomicie, potem dobrze zastąpił go Giroud. Te przetasowania w pewnych momentach działają. Nieobecność da się odczuć, ale jeszcze nie teraz. Ta indywidualność jest bardzo ważna, o czym przekonamy się niedługo – zapowiada Stefan Białas.
Wystrzelają się?
Nie jest jednak tak, że cała gra reprezentacji opiera się na jednym zawodniku, co jest widoczne chociażby w reprezentacji Portugalii. Choć Francuzi nie przeszli jeszcze poważnego testu, to widać iż mają bardzo mocny środek pola, który jest w stanie zapanować nad sytuacją na boisku. Najmniej pewna wydaje się młoda obrona, oparta na Sakho i Varanie. Nie została jeszcze poważnie przetestowana, a przecież już wczoraj, gdy„Trójkolorowi” nieco się rozluźnili, Szwajcarzy szybko strzelili dwa gole. W tym elemencie Francja może mieć problem i właśnie przez słabszą grę w defensywie mogą w dalszej fazie odpaść z turnieju. Tylko, że ten problem Francuzi mają nie tylko teraz. W eliminacjach do mundialu również ich defensywa nie prezentowała się najlepiej. Podopieczni Deschampsa stracili tylko sześć goli, jednak bramkarze nie dali się pokonać jedynie w trzech z ośmiu spotkań (dwukrotnie z Finlandią, raz przy bezbramkowym remisie z Gruzją).
Niektórzy sugerują też, że amunicji podopiecznym Deschampsa może starczyć tylko na fazę grupową. Już wysoko wygrany mecz z Jamajką zwiastował osiągnięcie wysokiej formy. Pytanie, czy nie przyszła ona aby za szybko. Jeśli Francuzom uda się utrzymać taką dyspozycję, na pewno będą groźni. Może być jednak tak, że wraz z trwaniem turnieju będą coraz bardziej słabnąć. Z naszą tezą kompletnie nie zgadza się jednak Stefan Białas.
– Nie obawiam się, że z tą formą trafili tak szybko. Francja wyszła z mundialu RPA 2010 ze złymi wspomnieniami. W pierwszym meczu mundialu nie wygrali od 1998 roku. Ekipa potrzebowała trafić z tą formą, by odbudować zaufanie w narodzie. W publicznej telewizji we Francji pierwsze spotkanie obejrzało 15 mln osób, drugie już 17. Popularność rośnie, atmosfera jest coraz lepsza, młodzi gracze są głodni sukcesów. Dla nich gra tutaj nie tylko daje im pewności siebie, ale pokazuje im, że mając duży talent można sporo osiągnąć. Oni cały czas się rozkręcają. To wypływa z tej francuskiej mentalności. Nie martwię się o nich.
Cel – Euro 2016
Choć Francuzi na pewno nie zrezygnują z walki o najwyższe cele, to na pewno nikt na mundialu w Brazylii nie oczekuje od nich cudów. Choć część piłkarzy okres młodzieńczy ma już dawno za sobą, jako zespół grają ze sobą od niedawna. Obecne mistrzostwa świata mają być dla nich przetarciem przed nadrzędnym celem, jakim będą mistrzostwa Europy rozgrywane we Francji. Na razie „Trójkolorowi” udowodnili, że drzemie w nich potencjał. Odpadnięcie w ćwierćfinale, czy nawet w 1/8 zostanie wybaczone, jeśli przełoży się to na sukces w turnieju rozgrywanym nad Sekwaną. Ba, nawet blamaż sprzed czterech lat zostanie przyjęty ze zrozumieniem. Bo być może takiej właśnie reinkarnacji Francuzi potrzebowali.
Artur Dylewski
Mateusz Sobiecki