Inauguracja 21. kolejki Serie A miała miejsce na Sycylii, gdzie miejscowa Catania pokonała 3:0 Parmę. Ten wynik byłby sporą niespodzianką jeszcze miesiąc temu, gdy Parma zajmowała 4. miejsce w lidze, a Catania mogła „poszczycić się” raptem jednym wygranym spotkaniem. W tej chwili beniaminek znajduje się w sporym kryzysie, a podopieczni Sinisy Mihajlovica mają już na swoim koncie cztery zwycięstwa.
Od początku widać było, że gospodarze są dziś w lepszej formie od Parmy. Zawodnicy prowadzeni przez byłego piłkarza Interu dali temu wyraz w 15. minucie meczu, gdy swojego piątego gola w sezonie zdobył Giuseppe Mascara. Raptem kilka minut później ten sam zawodnik mógł uradować jeszcze bardziej kibiców zgromadzonych Stadio Angelo Massimino, ale napastnik nie wykorzystał rzutu karnego. Szczęście było po stronie graczy beniaminka, ale nawet to wydarzenie nie sprawiło, że zaczęli oni grać lepiej. Nadal częściej atakowali gracze z Sycylii, ale robili to na tyle nieskutecznie, że do przerwy utrzymało się jednobramkowe prowadzenie Catanii.
W drugiej połowie Sinisa Mihajlovic poczynił dwie znaczące zmiany w swojej drużynie. Na boisko weszli Izco i Morimoto i – jak się później okazało – roszady te przesądziły o wyniku meczu, bowiem obydwaj wprowadzeni zawodnicy wpisali się na listę strzelców. Po tym ciosie Parma się już nie podniosła. Pod koniec jeszcze jedną szansę miał Mascara, ale ku jego rozpaczy piłka trafiła w poprzeczkę. Gdyby jednokrotny reprezentant Włoch był dzisiaj skuteczniejszy, to najprawdopodobniej zanotowałby hat-tricka.
Beniaminek z Parmy kontynuuje zatem niechlubną passę spotkań bez zwycięstwa, która sięga już sześciu meczów, z kolei podopieczni Sinisy Mihajlovica powoli pną się w górę i są o krok od wydostania się ze strefy spadkowej.










