Bez wątpienia PKO Ekstraklasa to liga niespodzianek i sensacyjnych rozstrzygnięć. Wystarczy wskazać ostatni mecz rundy jesiennej, w którym mistrz spotkał się z beniaminkiem, a mecz zakończył się wynikiem 3:0 na korzyść tego teoretycznie słabszego. Tak to już bywa. Pojawiają się nieoczywiste nazwiska, które wypalają. To po prostu magia ekstraklasy. W tym roku nie było inaczej.
Nasze odkrycia rundy jesiennej zdominował absolutnie Radomiak Radom. Jego postawa zasługuje na wielkie słowa pochwały, zaczynając od zawodników, przez trenera i zarząd. Bardzo cieszy nas też, że wypłynęło kolejnych kilku młodzieżowców, dla których w naszym zestawieniu zabrakło miejsca. Ostatecznie wyróżniliśmy ich tylko albo aż dwóch. Było jednak w czym wybierać.
Drużyna: Stal Mielec
Chwaliliśmy na początku Radomiaka, ale na odkrycie pośród drużyn wybraliśmy Stal Mielec. Dlaczego? Przypominamy, że zespół z Podkarpacia utrzymał się w PKO Ekstraklasie tylko dlatego, że spadała jedna drużyna, a i tak uniknął ostatniego miejsca cudem. Głównie wykorzystał do tego rzuty z autu. To już nam dużo mówi o tej drużynie. Przed sezonem spisywana na spadek.
Ten sezon to jak do tej pory inne oblicze Stali. Miejsce 8. na półmetku rozgrywek i naprawdę dobra gra. Nieoparta na autach i uderzeniach ze stojącej piłki Petteriego Forsella, choć stałe fragmenty na zawsze pozostaną mocną stroną stalowców. Przede wszystkim u siebie są bardzo groźni, zatrzymali bowiem Lecha, Radomiaka czy Lechię, ale najbardziej w pamięci pozostanie i tak zwycięstwo 3:1 nad Legią przy Łazienkowskiej.
Od przyjścia Fabiana Piaseckiego do Mielca Stal wygrała sześć meczów, sześć zremisowała i tylko dwa przegrała. Skuteczny napastnik zdecydowanie odmienił zespół i był czymś, czego brakowało. Stal po rundzie jesiennej ma przewagę 12 punktów nad strefą spadkową. To już raczej zapas, którego nie da się roztrwonić. Doceniamy bardzo, że Adam Majewski zrobił z tą drużyną coś, że widząc w programie mecz Stali, nie wzdychamy, tylko liczymy na ciekawe spotkanie. Pewnie jest to szczyt możliwości tej drużyny, ale mamy nadzieję, że nie wróci do starych nawyków.
Bramkarz: Filip Majchrowicz
Jeśli mielibyśmy zdefiniować odkrycie rundy jednym zawodnikiem, byłby to właśnie Filip Majchrowicz. Chłopak znikąd. Dostał przypadkową szansę i ją wykorzystał. Wszystko przez zbieg niespodziewanych okoliczności, które spowodowały, że Dariusz Banasik nie miał innego wyboru, jak postawić na niego w pierwszym meczu sezonu z Lechem. Zachował czyste konto, broniąc przy tym sześć strzałów. Tak rozpoczęła się jego historia. Miejsce w bramce oddał na zaledwie jeden mecz.











