Koniec przerwy reprezentacyjnej może oznaczać nowe rozdanie w ramach T-Mobile Ekstraklasy. Szczególne nadzieje na przełamanie wiążą z tym nowym początkiem ekipy, które jak najszybciej chciałyby zapomnieć o rundzie jesiennej. Możemy do nich zaliczyć Zagłębie Lubin oraz Piasta Gliwice.

Zagłębie to klub – paradoks. Potężny budżet, niezłe szkolenie młodzieży, dobra baza treningowa, poważne jak na naszą ligę transfery i… przedostatnia lokata w tabeli. Do wyliczanki wypadałoby dodać trenera, bowiem co do kunsztu Oresta Lenczyka nikt w Polsce nie ma chyba wątpliwości. Wypadałoby, jednak trzeci w tym sezonie szkoleniowiec „Miedziowych” nie był póki co w stanie tchnąć nowego ducha w swój zespół. Pod jego wodzą Zagłębie rozegrało już siedem spotkań, w których zwyciężyło… raz, zaliczyło dwa remisy i aż cztery razy zaznało goryczy porażki. Tuż przed przerwą na mecze kadry KGHM urwał na wyjeździe punkty goniącej czołówkę Pogoni, remisując 1:1. Może to pierwsze oznaki wiosny w sam raz na rundę wiosenną?
Ostatnie wyniki Piasta Gliwice mogą być odrobinę mylące. Zwycięstwo nad Jagiellonią Białystok i remis z Cracovią to świetne wyniki jak na zespół, który wcześniej nie potrafił wygrać czterech spotkań z rzędu (zaliczając bezbramkowy remis z Lechią i trzy porażki). Inną sprawą pozostaje, że styl gry zespołu Marcina Brosza to w tym sezonie idealny obraz tego, jak przeciętny futbolowy laik postrzega rodzimą ekstraklasę. Piast gra po prostu źle, brzydko, niedokładnie, powoli i przede wszystkim – bardzo, bardzo nudno. Spotkania zespołu czwartej ekipy poprzedniego sezonu nie mają nic wspólnego z ubiegłorocznym polotem. Jeśli „Piastunki” niczego nie zmienią w swojej grze, 12. miejsce, zajmowane obecnie, może okazać się szczytem marzeń.

– Piast potrafił odwracać losy spotkań na swoją korzyść, nawet kiedy przegrywał. Musimy być skoncentrowani i ostrożni, nawet jeśli obejmiemy prowadzenie, to nie może przyjść rozprężenie. Najlepiej prowadzenie potwierdzić kolejnym gole. Pierwsze spotkanie w Gliwicach dało nam nauczkę, prowadziliśmy 1:0, a w ostatnich minutach straciliśmy dwa gole – wspomina Paweł Oleksy, który w obecnych rozgrywkach reprezentuje barwy „Miedziowych”, a rok temu był piłkarzem Piasta.













