Od adwokata po europejskie puchary. Kim jest rywal Legii Warszawa?


10 lipca 2015 Od adwokata po europejskie puchary. Kim jest rywal Legii Warszawa?
Drużyna Legii

Znamy rywala Legii Warszawa w drugiej rundzie eliminacji Ligi Europy. Zostało nim FC Botosani, czyli ósma drużyna rumuńskiej ekstraklasy. Czy podopieczni Leontina Grozavua są w stanie zagrozić legionistom?


Udostępnij na Udostępnij na

Historia obecnej drużyny Botosani jest dosyć krótka, ale miasto z piłką związane jest jeszcze od czasów przedwojennych. Pierwszym klubem, który udało się tam utworzyć, był Flamura Roșie. W ciągu następnych kilku lat nazwa dwukrotnie ulegała zmianie (Textila i Unirea), aż w końcu, w 1973 roku, powstało CS Botoşani. Już w pierwszym sezonie drużynie udało awansować się szczebel wyżej, jednak po roku gry spadła. Klub nigdy nie osiągnął znaczących sukcesów. Przez 11 sezonów pokazywał się w Divizia B, czyli drugiej lidze rumuńskiej. W 1993 roku ekipa została zdegradowana do rozgrywek na szczeblu powiatowym i rozwiązana. Warto wspomnieć, że jeden z najlepszych w historii rumuńskich piłkarzy, Nicolae Dobrin, zakończył karierę w Botosani, a także był kierownikiem tej drużyny.

Nowy rozdział rozpoczyna się w 2001 roku, kiedy to sprawy w swoje ręce bierze miejscowy adwokat Salavastru i zakłada FC Botosani. Zespół rozpoczyna pisać swoją historię w Divizia C, w któej po trzech latach zajmuje pierwsze miejsce i awansuje rozgrywki wyżej. Drużyna zaczyna się rozwijać i zgłasza do ligi swój drugi zespół, w którym mają występować młodzi zawodnicy. Oprócz tego powstaje centrum piłkarskie dla dzieci i młodzieży, którzy w przyszłości mają zastąpić graczy obecnej drużyny. W sezonie 2012/2013 rumuński klub awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej. Głównym celem na pierwszy sezon było uniknięcie spadku. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna i Botosani, które jako jedyne w lidze miało tylko rumuńskich zawodników, pokazało się ze znakomitej strony i zakończyło sezon na ósmej lokacie.

Ubiegłoroczne rozgrywki drużyna również zakończyła na ósmym miejscu, ale tym razem – co dziwne – było to miejsce premiowane awansem do kwalifikacji Ligi Europy. Dlaczego? W Rumunii piłkarska sytuacja nie jest za ciekawa. Kluby nie mają pieniędzy i nie wypłacają zawodnikom pensji. Z tego powodu aż cztery drużyny nie otrzymały licencji UEFA i ich miejsce w europejskich pucharach zajął całkowity debiutant, FC Botosani. Przeciwnik Legii mierzył się w pierwszej rundzie z gruzińskim FC Cchinwali. W pierwszym spotkaniu na własnym boisku padł remis 1:1. Taki wynik sprawiał, że bardziej komfortowo mogli czuć się gracze gruzińscy. Podopieczni Leontina Grozavua przyjechali jednak bardzo zmotywowani i pewnie wygrali spotkanie 3:1.

Dla Legii dobrą wiadomością jest, że to właśnie rumuński klub awansował do kolejnej fazy. Może nie tyle pod względem sportowym, co transportowym. O kwestiach sportowych nawet nie ma co tu za bardzo mówić. Żadna z tych drużyn nie jest w stanie zagrozić legionistom i najprawdopodobniej będzie to dla nich spacerek. Do Rumunii droga jest aż o połowę krótsza, więc nie tylko znajdą się tam o wiele szybciej, ale także nie będą aż tak zmęczeni podróżą. Chociaż patrząc na kadrę Botosani, nie wiem, czy to zmęczenie przeszkadzałoby w aż tak dużym stopniu. Nie znajdziemy tam prawie żadnego ciekawego gracza. Co prawda włodarze klubu w obecnym okienku sprowadzili już sporo piłkarzy, ale to chyba nie wystarczy na warszawską drużynę. Jedynym zawodnikiem, który rzuca się w oczy i może stanowić problem, jest Iliev Plamen, czyli bułgarski bramkarz, który dotychczas przywdziewał trykot Lewski Sofia. Oczywiście kadra Legii wciąż nie jest wykrystalizowana i trudno powiedzieć, jak to będzie wyglądać w przyszłym tygodniu, ale klub o takiej renomie nie może sobie pozwolić na taką wpadkę. Na pewno nie jeszcze w tej rundzie.

Na pierwszy mecz zapraszamy już 16 lipca przy ulicy Łazienkowskiej. I na koniec ważna sprawa. Wspierajmy polskie drużyny w europejskich pucharach!

Najnowsze