Kibice angielskiej ekstraklasy w sobotę nie mogli mieć żadnych powodów do narzekań. Piłkarze zgotowali im prawdziwą ucztę, na boiskach roiło się od bramek, czerwonych kartek i kuriozalnych sytuacji.
Manchester City 2:1 West Ham United
Na starcie dnia Manchester City podejmował u siebie West Ham United. Próbujący utrzymać drugą lokatę w Premier League podopieczni Roberto Manciniego stawili czoła postawionemu przed nimi zadaniu i ograli przyjezdnych z Londynu 2:1. Bramki dla gospodarzy strzelali Sergio Aguero i Yaya Toure, a goście odpowiedzieli jednym trafieniem Andy’ego Carrolla. Pełną relację z tego meczu znajdziecie tutaj.
Everton 1:0 Fulham

Piłkarze z Liverpoolu od samego początku spotkania przeważali nad swoimi rywalami i w 16. minucie objęli prowadzenie za sprawą Stevena Pienaara. Ekipie przyjezdnych plany odwrócenia losów spotkania pokrzyżowała kontuzja najlepszego strzelca zespołu – Dymitara Berbatowa, który jeszcze przed przerwą musiał opuścić plac gry. Bez niego „Wieśniaków” nie było stać na odrobienie strat i do Londynu wrócili z pustymi rękoma. Więcej o tym spotkaniu możecie przeczytać tutaj.
Southampton 0:3 West Bromwich Albion
Niesamowite rzeczy działy się dzisiejszego popołudnia na St. Mary’s Stadium. Już w 6. minucie Fortune pokonał Artura Boruca. W drugiej połowie kolejne trafienie dołożył Romelu Lukaku, który w sytuacji sam na sam nie dał szans polskiemu bramkarzowi. Cztery minuty później boisko z czerwonymi kartonikami opuściło dwóch piłkarzy – strzelec pierwszej bramki, Fortune, a także Ramirez z drużyny „Świętych”. W ciągu kolejnego kwadransa mogliśmy oglądać kolejną bramkę, tym razem Longa, a także kolejną czerwoną kartę. Do swojego kolegi w szatni dołączył Fox. Kibice gospodarzy z pewnością długo będą wspominać to spotkanie, choć raczej w negatywnym kontekście.
Stoke City 1:0 Norwich City
Na stadionie „Garncarzy” działo się dziś wyjątkowo mało. W meczu dwóch równorzędnych zespołów minimalnie lepsi okazali się gospodarze, którzy w 46. minucie zdobyli jedyną bramkę. Jej strzelcem był były piłkarz Liverpoolu, Charlie Adam.
Wigan Athletic 2:2 Tottenham Hotspur

Kolejne z serii bardzo interesujących sobotnich spotkań. Zaczęło się od fatalnego błędu defensywy gospodarzy, kiedy to Figueroa i Joel nie mogli się zdecydować, który z nich ma wybić piłkę do przodu i oddawali ją sobie wzajemnie. W całą sytuację wmieszał się Bale, który wywołał presję na bramkarzu i zmusił go do wybicia futbolówki. Okazało się ono jednak bardzo niefortunne, piłka trafiła prosto w nadbiegającego Walijczyka i wpadła do bramki. Jednak już po 120 sekundach mieliśmy ponownie remis, za sprawą Boyce’a, który po rzucie rożnym głową skierował futbolówkę do siatki. Na początku drugiej połowy Callum McManaman zaskoczył wszystkich ładnym strzałem, nie pozostawiając szans na interwencję Llorisowi. Gospodarze prowadzili aż do 89. minuty, kiedy to dość niefortunnie interweniujący Boyce wpakował piłkę do własnej bramki, dając Tottenhamowi remis. Tutaj znajdziecie pełną relację z tego spotkania.
Newcastle United 0:6 Liverpool FC
Zdecydowanie największe zaskoczenie sobotniego popołudnia. Wszyscy co prawda wiedzieli, że Newcastle jest w słabej formie, a Liverpool powoli wznosi się do góry, ale nikt nie spodziewał się aż takiej różnicy klas. W 3. minucie wynik otworzył Daniel Agger, a kwadrans później na 2:0 podwyższył Jordan Hernderson. Prawdziwe strzelanie rozpoczęło się jednak dopiero w drugiej połowie. Najpierw swój popis dał Daniel Sturridge, zdobywając dwa gole w odstępie sześciu minut, a następnie zaskoczył Fabio Borini, który potrzebował tylko kilkudziesięciu sekund od wejścia na murawę do zdobycia bramki. Przez ostatnie 15 minut gospodarze grali w osłabieniu, po czerwonej kartce dla Debuchy’ego. Chwilkę później wynik na 6:0 ustalił Henderson, wprowadzając w stan euforii sympatyków „The Reds”.