Po upadku „żelaznej kurtyny” do wschodnioeuropejskich drużyn zaczęto sprowadzać obcokrajowców pochodzących z Ameryki Południowej i Afryki. Dość popularnym kierunkiem poszukiwania nowych zawodników stała się Brazylia. Kluby rosyjskiej Premier Ligi inwestowały miliony dolarów w futbolistów pochodzących z Kraju Kawy, co przyniosło wymierne efekty. Daniel Carvalho i Vagner Love przyczynili się do triumfu CSKA Moskwa w Pucharze UEFA w 2005 roku. W późniejszym okresie do ligi naszych wschodnich sąsiadów przenieśli się także m.in. Jo i Dudu Cearense, którzy zasilili CSKA Moskwa, a także Mozart, sprowadzony przez Spartaka Moskwa. Latem 2007 roku szefowie „Miaso” postanowili wzmocnić klub 20-letnim napastnikiem, Wellitonem, który będzie bohaterem najnowszego odcinka cyklu „O nich będzie głośno”.
Welliton Soares de Morais przyszedł na świat 22 października 1986 roku w Conceição do Araguaia. Chłopiec od najmłodszych lat imponował dobrą sprawnością fizyczną i przejawiał zainteresowanie piłką nożną. Nic więc dziwnego, że rodzice zapisali małego Wellitona do klubu Goias. Nastolatek przedarł się przez wszystkie szczeble wiekowe w zespole „Verdao” i niedługo po dziewiętnastych urodzinach podpisał w pełni profesjonalną czteroletnią umowę. Prowincjonalny klub świętował wówczas najlepszy rok w historii, bowiem zespół ze Stadio Serrado Dourada Serrinha zakończył rozgrywki ligi brazylijskiej na trzecim miejscu i zapewnił sobie start w Copa Libertadores. Ówczesny opiekun Goias, Geninho, postanowił dać szansę skutecznemu młodzianowi. Snajper ciężko przepracował okres przygotowawczy i 16 kwietnia 2006 roku zadebiutował w rozgrywkach brazylijskiej ekstraklasy. Goias zmierzyło się wówczas z Santosem, a Welliton został zmieniony w drugiej połowie przez Nonato. Miesiąc wcześniej nowicjusz w zespole seniorów zrobił prawdziwą furorę w spotkaniu Copa Libertadores przeciwko argentyńskiemu Newell’s Old Boys. Zespół z Kraju Kawy wygrał 3:0, a obecny gracz Spartaka dwukrotnie w przeciągu 60 sekund trafił do siatki rywala. Ostatecznie podopieczni Geninho wyszli z grupy, zajmując pierwsze miejsce w tabeli. Niestety, Goias nie poradzili sobie w dalszej fazie rozgrywek, przegrywając w dramatycznym dwumeczu z Estudiantes La Plata.
Welliton podczas treningu (fot. FTBL.com)
Debiutanckie trafienie w rozgrywkach ligowych Welliton zaliczył 20 maja w rywalizacji z Atletico Paranense. Wówczas zespołem Goias dowodził już Antonio Lopes. Tydzień później dwie bramki wychowanka „Verdao” pozwoliły pokonać Sao Caetano. Do końca sezonu młody napastnik wpisywał się jeszcze siedmiokrotnie na listę strzelców, a jego drużyna sięgnęła po mistrzostwo stanu Sao Paulo. Już wówczas młodziutki Brazylijczyk został zauważony przez europejskich skautów. 27 grudnia 2006 roku włodarze zespołu zdecydowali o wypożyczeniu swojego snajpera na miesiąc do klubu Itoua. Po powrocie zawodnika do swojego macierzystego klubu napastnik zadebiutował w rozgrywkach o Puchar Brazylii. Mimo świetnej gry wychowanka Goias w dwumeczu z Bahią, w którym zawodnik zdobył dwa gole, klub Wellitona pożegnał się z turniejem. W sezonie 2007 w lidze brazylijskiej gracz „Papug” rozegrał tuzin spotkań, w których strzelił sześć goli. Ostatni tydzień lipca tego roku przyniósł w życiu 20-latka wiele zmian. 25 lipca piłkarz zapewnił swojej ekipie trzy punkty w niezwykle prestiżowym starciu z Santosem, 28 lipca został ojcem, a trzy dni później podpisał kontrakt ze Spartakiem Moskwa.
Już rok wcześniej pozyskaniem Brazylijczyka zainteresowani byli szefowie Dynama Moskwa, Dynama Kijów i Lokomotiwu Moskwa. Ten ostatni klub zaoferował Goias osiem milionów euro, by niedługo później wycofać się z tej oferty i zakupić Nigeryjczyka Petera Odemwingie. Latem 2007 roku Welliton znalazł się na celowniku francuskiego Saint-Etienne i Spartaka Moskwa. Szefowie jego klubu przyjęli ofertę „Miaso”, opiewającą na sześć milionów euro. Południowoamerykański snajper podpisał z moskiewskim klubem pięcioletni kontrakt, gwarantujący mu zarobki na poziomie 600 tysięcy euro rocznie. Porównywany do Romario zawodnik powiedział na konferencji prasowej. „Ten tydzień był dla mnie szalony. Najpierw dałem mojej ukochanej drużynie trzy punkty w lidze brazylijskiej, kilka dni później moja żona urodziła mi synka, a teraz przeniosłem się do Europy, do wielkiego klubu, jakim jest Spartak Moskwa.” Brazylijczykiem szybko zaopiekowało się dwóch jego rodaków, grających wówczas w zespole z Łużnik: Mozart i Antonio Geder. Z pewnością uczulili swojego młodszego kolegę na zagrożenia, z jakimi może się zetknąć w Rosji, także ze strony sympatyków swojego klubu. 5 sierpnia 2007 roku Welliton rozpoczął nowy rozdział w swojej karierze piłkarskiej.
Ówczesny szkoleniowiec Spartaka, Stanisław Czerczesow, zdecydował się postawić na nowego zawodnika „Miaso” w spotkaniu 19. kolejki przeciwko Tomowi Tomsk. Welliton zagrał ostatni kwadrans i nie strzelił bramki. Tydzień później doszło do prawdziwego skandalu. Wychodzącego na rozgrzewkę przed meczem z Kryljami Sowietow w Samarze Brazylijczyka, powitał transparent o treści : „Numer 11 należy do Tichonowa (legendarny napastnik występujący w stołecznym zespole przez osiem lat – M.S.) – małpa won do domu”. Dopiero interwencja milicji spowodowała usunięcie baneru okalającego sektor gości. W specjalnym oświadczeniu włodarze i szefowie klubu kibica Spartaka jednogłośnie potępili ten haniebny wyczyn grupy fanów zespołu z Moskwy. Welliton nie przejął się tym, co spotkało go ze strony sympatyków własnej drużyny. W swoim czwartym ligowym występie na rosyjskich boiskach gracz z Ameryki Południowej zdobył pierwszego gola. „Czerwono-biali” przegrali jednak w Kazaniu z miejscowym Rubinem 1:3. Do końca sezonu Latynos cieszył się zaufaniem trenera Czerczesowa, który wystawiał go w każdym spotkaniu w wyjściowym składzie. Piłkarz odwdzięczył się strzeleniem trzech bramek. Ósmego listopada snajper zadebiutował w europejskich pucharach, a Spartak pokonał na własnym boisku Bayer Leverkusen 2:1 w rozgrywkach Pucharu UEFA.
Kolejny sezon rosyjskiej Premier Ligi zaczął się dla Wellitona wspaniale. Stanisław Czerczesow zdecydował się na ustawienie z dwójką napastników, a Brazylijczyk znakomicie rozumiał się ze swoim kolegą z linii ataku, Romanem Pawliuczenką. W pierwszych dziewięciu kolejkach latynoski napastnik aż sześciokrotnie cieszył się ze zdobycia bramki, aż nadeszła feralna 10. seria spotkań. Piłkarz z Ameryki Południowej pojechał ze swoim klubem na mecz do Samary, w której tak okrutnie został potraktowany kilka miesięcy wcześniej przez „kibiców” Spartaka. Welliton opuścił plac gry w 81. minucie z powodu kontuzji ścięgna Achillesa. Nikt w sztabie medycznym „Miaso” nie przypuszczał wówczas, że as stołecznego klubu będzie musiał pauzować aż siedem miesięcy. Brazylijczyk trafił dwukrotnie pod nóż i musiał spisać resztę rozgrywek na straty. W międzyczasie zwolniony z pracy w Spartaku został Stanisław Czerczesow, którego zastąpił były znakomity piłkarz, Michael Laudrup, a do Tottenhamu Londyn sprzedano Romana Pawliuczenkę. Na początku 2009 roku kolegami klubowymi Wellitona zostało dwóch rodaków snajpera dziewięciokrotnego mistrza Rosji, Rafael Carioca i Alex. Grający od ponad roku w Europie wschodniej zawodnik pomógł w szybkiej aklimatyzacji dwóm „Canarinhos”.
Pod wodzą duńskiego szkoleniowca Welliton zdążył rozegrać tylko pięć spotkań, w których raz trafił do siatki. Po kompromitującej porażce z Dynamem Moskwa w krajowym pucharze fotel trenera w Spartaku objął Walery Karpin. Pod wodzą byłego znakomitego piłkarza Celty Vigo przybysz z Ameryki Południowej zmienił się w maszynkę do strzelania goli. W rundzie wiosennej sezonu 2009 Brazylijczyk pokonywał bramkarzy Tereka Grozny, Rubina Kazań, Saturna Ramienskoje i Amkara Perm (dwóch ostatnich klubów dwukrotnie). Po krótkiej przerwie w rozgrywkach były piłkarz Goias spisywał się jeszcze lepiej, o czym świadczą bramka w spotkaniu z Rostowem, dwa gole przeciwko Kubaniowi Krasnodar i Terekowi Grozny oraz hat-trick ustrzelony w konfrontacji ze Spartakiem Nalczyk. Na dzień dzisiejszy (26.09) Welliton ma na koncie 43 występy w Premier Lidze i 25 goli w najwyższej klasie rozgrywkowej Rosji.
Co jest mankamentem Wellitona? Z pewnością zbyt ostra gra. W bieżącym sezonie Brazylijczyk został ukarany żółtą kartką aż osiem razy. Do tego w derbach z Dynamem jego ostry atak na bramkarza rywali, Władimira Gabułowa, zakończył się hospitalizacją pięciokrotnego reprezentanta Rosji. Napastnik Spartaka Moskwa przeprosił poszkodowanego za swoje zachowanie, a komisja ligi nie zdecydowała się na zdyskwalifikowanie snajpera.
Przyszłość rysuje się przed Wellitonem w bardzo jasnych barwach. Spartak Moskwa ma spore szanse na końcowy triumf w Premier Lidze, a sam zawodnik będzie do końca walczył z napastnikami Rubina Kazań: Aleksandrem Bucharowem i Alejandro Dominguezem o koronę króla strzelców. Niewykluczone, że w przyszłym roku Brazylijczyk wzmocni któryś z wielkich zespołów ligi włoskiej lub hiszpańskiej. Póki co Walerij Karpin powtarza, że jego as nie jest na sprzedaż, jednak czas pokaże, czy „Miaso”, w przypadku wpłynięcia do klubu atrakcyjnej oferty, nie pozbędą się gracza z Ameryki Południowej. Welliton podkreślał w wywiadach prasowych, że jego marzeniem jest gra w reprezentacji „Canarinhos”, jednak do tego jak na razie daleka droga. Na razie gracz Spartaka Moskwa musi jeszcze wiele pracować, aby zasłużyć w pełni na przydomek, który nadali mu dziennikarze sportowi z Kraju Kawy – „Nowego Romario”.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Po upadku „żelaznej kurtyny” do wschodnioeuropejskich drużyn zaczęto sprowadzać obcokrajowców pochodzących z Ameryki Południowej i Afryki. Dość popularnym kierunkiem poszukiwania nowych zawodników stała się Brazylia. Kluby rosyjskiej Premier Ligi inwestowały miliony dolarów w futbolistów pochodzących z Kraju Kawy, co przyniosło wymierne efekty. Daniel Carvalho i Vagner Love przyczynili się do triumfu CSKA Moskwa w Pucharze UEFA w 2005 roku. W późniejszym okresie do ligi naszych wschodnich sąsiadów przenieśli się także m.in. Jo i Dudu Cearense, którzy zasilili CSKA Moskwa, a także Mozart, sprowadzony przez Spartaka Moskwa. Latem 2007 roku szefowie „Miaso” postanowili wzmocnić klub 20-letnim napastnikiem, Wellitonem, który będzie bohaterem najnowszego odcinka cyklu „O nich będzie głośno”.
Welliton Soares de Morais przyszedł na świat 22 października 1986 roku w Conceição do Araguaia. Chłopiec od najmłodszych lat imponował dobrą sprawnością fizyczną i przejawiał zainteresowanie piłką nożną. Nic więc dziwnego, że rodzice zapisali małego Wellitona do klubu Goias. Nastolatek przedarł się przez wszystkie szczeble wiekowe w zespole „Verdao” i niedługo po dziewiętnastych urodzinach podpisał w pełni profesjonalną czteroletnią umowę. Prowincjonalny klub świętował wówczas najlepszy rok w historii, bowiem zespół ze Stadio Serrado Dourada Serrinha zakończył rozgrywki ligi brazylijskiej na trzecim miejscu i zapewnił sobie start w Copa Libertadores. Ówczesny opiekun Goias, Geninho, postanowił dać szansę skutecznemu młodzianowi. Snajper ciężko przepracował okres przygotowawczy i 16 kwietnia 2006 roku zadebiutował w rozgrywkach brazylijskiej ekstraklasy. Goias zmierzyło się wówczas z Santosem, a Welliton został zmieniony w drugiej połowie przez Nonato. Miesiąc wcześniej nowicjusz w zespole seniorów zrobił prawdziwą furorę w spotkaniu Copa Libertadores przeciwko argentyńskiemu Newell’s Old Boys. Zespół z Kraju Kawy wygrał 3:0, a obecny gracz Spartaka dwukrotnie w przeciągu 60 sekund trafił do siatki rywala. Ostatecznie podopieczni Geninho wyszli z grupy, zajmując pierwsze miejsce w tabeli. Niestety, Goias nie poradzili sobie w dalszej fazie rozgrywek, przegrywając w dramatycznym dwumeczu z Estudiantes La Plata.
Welliton podczas treningu (fot. FTBL.com)
Debiutanckie trafienie w rozgrywkach ligowych Welliton zaliczył 20 maja w rywalizacji z Atletico Paranense. Wówczas zespołem Goias dowodził już Antonio Lopes. Tydzień później dwie bramki wychowanka „Verdao” pozwoliły pokonać Sao Caetano. Do końca sezonu młody napastnik wpisywał się jeszcze siedmiokrotnie na listę strzelców, a jego drużyna sięgnęła po mistrzostwo stanu Sao Paulo. Już wówczas młodziutki Brazylijczyk został zauważony przez europejskich skautów. 27 grudnia 2006 roku włodarze zespołu zdecydowali o wypożyczeniu swojego snajpera na miesiąc do klubu Itoua. Po powrocie zawodnika do swojego macierzystego klubu napastnik zadebiutował w rozgrywkach o Puchar Brazylii. Mimo świetnej gry wychowanka Goias w dwumeczu z Bahią, w którym zawodnik zdobył dwa gole, klub Wellitona pożegnał się z turniejem. W sezonie 2007 w lidze brazylijskiej gracz „Papug” rozegrał tuzin spotkań, w których strzelił sześć goli. Ostatni tydzień lipca tego roku przyniósł w życiu 20-latka wiele zmian. 25 lipca piłkarz zapewnił swojej ekipie trzy punkty w niezwykle prestiżowym starciu z Santosem, 28 lipca został ojcem, a trzy dni później podpisał kontrakt ze Spartakiem Moskwa.
Już rok wcześniej pozyskaniem Brazylijczyka zainteresowani byli szefowie Dynama Moskwa, Dynama Kijów i Lokomotiwu Moskwa. Ten ostatni klub zaoferował Goias osiem milionów euro, by niedługo później wycofać się z tej oferty i zakupić Nigeryjczyka Petera Odemwingie. Latem 2007 roku Welliton znalazł się na celowniku francuskiego Saint-Etienne i Spartaka Moskwa. Szefowie jego klubu przyjęli ofertę „Miaso”, opiewającą na sześć milionów euro. Południowoamerykański snajper podpisał z moskiewskim klubem pięcioletni kontrakt, gwarantujący mu zarobki na poziomie 600 tysięcy euro rocznie. Porównywany do Romario zawodnik powiedział na konferencji prasowej. „Ten tydzień był dla mnie szalony. Najpierw dałem mojej ukochanej drużynie trzy punkty w lidze brazylijskiej, kilka dni później moja żona urodziła mi synka, a teraz przeniosłem się do Europy, do wielkiego klubu, jakim jest Spartak Moskwa.” Brazylijczykiem szybko zaopiekowało się dwóch jego rodaków, grających wówczas w zespole z Łużnik: Mozart i Antonio Geder. Z pewnością uczulili swojego młodszego kolegę na zagrożenia, z jakimi może się zetknąć w Rosji, także ze strony sympatyków swojego klubu. 5 sierpnia 2007 roku Welliton rozpoczął nowy rozdział w swojej karierze piłkarskiej.
Ówczesny szkoleniowiec Spartaka, Stanisław Czerczesow, zdecydował się postawić na nowego zawodnika „Miaso” w spotkaniu 19. kolejki przeciwko Tomowi Tomsk. Welliton zagrał ostatni kwadrans i nie strzelił bramki. Tydzień później doszło do prawdziwego skandalu. Wychodzącego na rozgrzewkę przed meczem z Kryljami Sowietow w Samarze Brazylijczyka, powitał transparent o treści : „Numer 11 należy do Tichonowa (legendarny napastnik występujący w stołecznym zespole przez osiem lat – M.S.) – małpa won do domu”. Dopiero interwencja milicji spowodowała usunięcie baneru okalającego sektor gości. W specjalnym oświadczeniu włodarze i szefowie klubu kibica Spartaka jednogłośnie potępili ten haniebny wyczyn grupy fanów zespołu z Moskwy. Welliton nie przejął się tym, co spotkało go ze strony sympatyków własnej drużyny. W swoim czwartym ligowym występie na rosyjskich boiskach gracz z Ameryki Południowej zdobył pierwszego gola. „Czerwono-biali” przegrali jednak w Kazaniu z miejscowym Rubinem 1:3. Do końca sezonu Latynos cieszył się zaufaniem trenera Czerczesowa, który wystawiał go w każdym spotkaniu w wyjściowym składzie. Piłkarz odwdzięczył się strzeleniem trzech bramek. Ósmego listopada snajper zadebiutował w europejskich pucharach, a Spartak pokonał na własnym boisku Bayer Leverkusen 2:1 w rozgrywkach Pucharu UEFA.
Kolejny sezon rosyjskiej Premier Ligi zaczął się dla Wellitona wspaniale. Stanisław Czerczesow zdecydował się na ustawienie z dwójką napastników, a Brazylijczyk znakomicie rozumiał się ze swoim kolegą z linii ataku, Romanem Pawliuczenką. W pierwszych dziewięciu kolejkach latynoski napastnik aż sześciokrotnie cieszył się ze zdobycia bramki, aż nadeszła feralna 10. seria spotkań. Piłkarz z Ameryki Południowej pojechał ze swoim klubem na mecz do Samary, w której tak okrutnie został potraktowany kilka miesięcy wcześniej przez „kibiców” Spartaka. Welliton opuścił plac gry w 81. minucie z powodu kontuzji ścięgna Achillesa. Nikt w sztabie medycznym „Miaso” nie przypuszczał wówczas, że as stołecznego klubu będzie musiał pauzować aż siedem miesięcy. Brazylijczyk trafił dwukrotnie pod nóż i musiał spisać resztę rozgrywek na straty. W międzyczasie zwolniony z pracy w Spartaku został Stanisław Czerczesow, którego zastąpił były znakomity piłkarz, Michael Laudrup, a do Tottenhamu Londyn sprzedano Romana Pawliuczenkę. Na początku 2009 roku kolegami klubowymi Wellitona zostało dwóch rodaków snajpera dziewięciokrotnego mistrza Rosji, Rafael Carioca i Alex. Grający od ponad roku w Europie wschodniej zawodnik pomógł w szybkiej aklimatyzacji dwóm „Canarinhos”.
Pod wodzą duńskiego szkoleniowca Welliton zdążył rozegrać tylko pięć spotkań, w których raz trafił do siatki. Po kompromitującej porażce z Dynamem Moskwa w krajowym pucharze fotel trenera w Spartaku objął Walery Karpin. Pod wodzą byłego znakomitego piłkarza Celty Vigo przybysz z Ameryki Południowej zmienił się w maszynkę do strzelania goli. W rundzie wiosennej sezonu 2009 Brazylijczyk pokonywał bramkarzy Tereka Grozny, Rubina Kazań, Saturna Ramienskoje i Amkara Perm (dwóch ostatnich klubów dwukrotnie). Po krótkiej przerwie w rozgrywkach były piłkarz Goias spisywał się jeszcze lepiej, o czym świadczą bramka w spotkaniu z Rostowem, dwa gole przeciwko Kubaniowi Krasnodar i Terekowi Grozny oraz hat-trick ustrzelony w konfrontacji ze Spartakiem Nalczyk. Na dzień dzisiejszy (26.09) Welliton ma na koncie 43 występy w Premier Lidze i 25 goli w najwyższej klasie rozgrywkowej Rosji.
Co jest mankamentem Wellitona? Z pewnością zbyt ostra gra. W bieżącym sezonie Brazylijczyk został ukarany żółtą kartką aż osiem razy. Do tego w derbach z Dynamem jego ostry atak na bramkarza rywali, Władimira Gabułowa, zakończył się hospitalizacją pięciokrotnego reprezentanta Rosji. Napastnik Spartaka Moskwa przeprosił poszkodowanego za swoje zachowanie, a komisja ligi nie zdecydowała się na zdyskwalifikowanie snajpera.
Przyszłość rysuje się przed Wellitonem w bardzo jasnych barwach. Spartak Moskwa ma spore szanse na końcowy triumf w Premier Lidze, a sam zawodnik będzie do końca walczył z napastnikami Rubina Kazań: Aleksandrem Bucharowem i Alejandro Dominguezem o koronę króla strzelców. Niewykluczone, że w przyszłym roku Brazylijczyk wzmocni któryś z wielkich zespołów ligi włoskiej lub hiszpańskiej. Póki co Walerij Karpin powtarza, że jego as nie jest na sprzedaż, jednak czas pokaże, czy „Miaso”, w przypadku wpłynięcia do klubu atrakcyjnej oferty, nie pozbędą się gracza z Ameryki Południowej. Welliton podkreślał w wywiadach prasowych, że jego marzeniem jest gra w reprezentacji „Canarinhos”, jednak do tego jak na razie daleka droga. Na razie gracz Spartaka Moskwa musi jeszcze wiele pracować, aby zasłużyć w pełni na przydomek, który nadali mu dziennikarze sportowi z Kraju Kawy – „Nowego Romario”.