O nich będzie głośno: Viktor Tsygankov największym talentem na Ukrainie


20-latek błyszczy w Dynamo Kijów

8 października 2018 O nich będzie głośno: Viktor Tsygankov największym talentem na Ukrainie
proscout.pt

W listopadzie skończy 21 lat, a na swoim koncie ma już gola zdobytego w Lidze Mistrzów. Dla swojego klubu rozegrał już blisko 90 spotkań, ale jeszcze nie udało mu się zdobyć krajowego mistrzostwa. W wieku młodzika walczyły o niego Szachtar Donieck i Dynamo Kijów. Wybrał tych drugich i pewnie do dzisiaj nie żałuje swojej decyzji. Ma za sobą debiut w reprezentacji Ukrainy, ale jeszcze nie jest jej kluczowym ogniwem. Viktor Tsygankov to przyszłość naszych wschodnich sąsiadów.


Udostępnij na Udostępnij na

Viktor Tsygankov to skrzydłowy Dynamo Kijów. W Polsce jesteśmy chwaleni za to, jak szkolimy bramkarzy. Na Ukrainie powoli staje się normą pojawianie się nowego ciekawego piłkarza grającego na bokach pomocy. Wystarczy przypomnieć, że cały czas głównymi żądłami reprezentacji są Yevhen Konoplyanka i Andriy Yarmolenko. Przez chwilę na świeczniku był także Oleksandr Zinchenko, ale ma problemy z regularną grą w Manchesterze City. Talent 20-latka jest schowany w cieniu tych bardziej doświadczonych kolegów z kadry. Zobaczymy jeszcze jak długo.

Piłkarskie tradycje i początek

Jeżeli odpalimy gdzieś w internecie profil piłkarza, od razu rzuca się w oczy miejsce narodzin – Nahariya. Dlaczego Viktor Tsygankov urodził się w Izraelu? Bo jego ojciec Vitaliy również był piłkarzem. W 1997 roku bronił dostępu do bramki Beitaru Nahariya. Po zakończeniu piłkarskiej kariery wrócił na Ukrainę do rodzinnej Winnicy. Tam właśnie młody Viktor zaczynał pobierać nauki futbolu.

Tsygankov trafił pod skrzydła Nikolaya Zagoruyko, który znał ojca utalentowanego piłkarza. W winnickiej szkole sportowej Viktor bardzo się rozwinął, właśnie m.in. dzięki pracy z Zagoruyko. Obecny zawodnik Dynamo Kijów gra najczęściej na prawym skrzydle, ale jest lewonożny. Dlaczego więc gra na tej pozycji? To w głównej mierze sprawka jego nauczyciela, który pracował nad mocnymi i słabymi stronami Tsygankova. W Winnicy kazano mu grać prawą nogą, co nie zawsze spotykało się z aprobatą młodzieńca. Dzisiaj może tylko podziękować swojemu byłemu trenerowi, bo prawą nogą posługuje się niemal na równi z lewą.

W wieku 13 lat stanął przed pierwszą poważną decyzją. Młodym ukraińskim talentem interesował się Szachtar Donieck i Dynamo Kijów. Dwa najlepsze kluby w kraju. Tsygankov ostatecznie wybrał przenosiny do stolicy Ukrainy i zameldował się w akademii Dynamo. Dlaczego nie wybrał oferty „Górników”? Zapytaliśmy o to Kamila Rogólskiego, eksperta od ligi ukraińskiej: – Od kiedy wybuchła wojna, poziom szkolenia w Szachtarze podupadł. Mimo to stara się ściągać wpływowych ludzi i brać udział w różnych projektach. Ale jeśli trzeba przenieść całą akademię ze wschodu na zachód, to jest to logistycznie trudne i trzeba zawiązać struktury od nowa.

W drużynach młodzieżowych stołecznej drużyny kariera Viktora zaczęła przyspieszać. Najpierw przestawiono go z pozycji ofensywnego pomocnika grającego za napastnikiem na skrzydło. Potem zaczął zbierać pierwsze wyróżnienia jak choćby w 2013 roku podczas turnieju U-17 w Moskwie. Jego Dynamo niewiele dobrego pokazało na tle Barcelony, Tottenhamu czy Benfiki, za to sam Tsygankov wypadł na tyle dobrze, że zgarnął tytuł najlepszego pomocnika.

Debiut w Dynamo

Viktor Tsygankov cały czas rozwijał się bardzo szybko, więc przesuwano go do starszych roczników, aż latem 2014 roku trafił na pierwszy obóz treningowy z seniorską ekipą Dynamo Kijów. Na debiut w oficjalnym spotkaniu musiał czekać do 14 sierpnia 2016 roku. Zagrał ostatni niecały kwadrans meczu ligowego z PFK Stal. Od września tego samego roku zaczynał pojawiać się coraz częściej na boisku. W debiucie w Lidze Mistrzów zaliczył asystę w spotkaniu z Napoli. W kolejnym wpisał się na listę strzelców przeciwko Besiktasowi. Cztery dni przed tym meczem zdobył swojego pierwszego gola dla Dynamo w starciu z Olimpik Donieck. W swoim pierwszym sezonie zdobył pięć bramek i zaliczył sześć asyst.

W sezonie 2017/2018 młody Ukrainiec stał się jedną z pierwszoplanowych postaci Dynamo. Przestał być wchodzącym z ławki jokerem. W 3. kolejce ligowej rozegrał 90 minut i ustrzelił hat-tricka przeciwko Karpatom Lwów. Stał się dzięki temu najmłodszym strzelcem trzech bramek dla „Biało-niebieskich” w historii (19 lat i 256 dni). W europejskich pucharach nie udało się kijowianom awansować do Ligi Mistrzów. W rozgrywkach Ligi Europy doszli do 1/4 finału, gdzie odpadli z Lazio. W pierwszym spotkaniu w Rzymie zremisowali z Włochami 2:2, a Tsygankov miał udział przy obu trafieniach ukraińskiej ekipy. Jeszcze jednym wyróżnieniem dla niego było założenie opaski kapitańskiej, którą nosił tymczasowo od połowy marca 2018 roku. Poprzedni sezon zakończył z 17 golami i 14 asystami we wszystkich rozgrywkach, w jakich wystąpił.

Jak na razie jedyne, co udało mu się zdobyć z „Biało-niebieskimi”, to Superpuchar Ukrainy. W lipcu pokonał wraz z drużyną Szachtar i zgarnął pierwsze trofeum. W lidze też udało się wygrać z „Górnikami”, ale przez kilka wpadek Dynamo jest drugie w tabeli. Nie udało się ponownie awansować do Ligi Mistrzów, bo na drodze Ukraińców stanął dobrze poukładany Ajax Amsterdam. Będziemy musieli jeszcze poczekać na kolejne mecze Viktora Tsygankova w Champions League.

Mocne strony

Viktor Tsygankov świetnie gra obiema nogami, ale nie jest to jego jedyny atut. Bardzo dobrze czuje się z piłką przy nodze, a swoboda, z jaką ją prowadzi, potrafi wprowadzać niepokój wśród rywali. Oczywiście taki talent nie umknął mediom specjalizującym się w opisywaniu przyszłych gwiazd piłki nożnej. Podobnie było w przypadku Outsideoftheboot.com, który scharakteryzował krótko 20-latka: – Tsygankov jest przede wszystkim rozgrywającym. Czeka na idealny moment podania i rzadko się myli, posyłając piłkę do partnerów. Jeżeli nie ma możliwości na czyste podanie, to sam wkracza do akcji – drybluje lub oddaje strzał. Jest niebezpieczny na przedpolu. Lubi zaatakować rywala w momencie próby przyjęcia piłki, aby mu ją wygarnąć i przy swojej zwinności ustawić się na wprost bramki przeciwnika.

Na temat piłkarza Dynamo Kijów wypowiedział się dla nas także Kamil Rogólski: – Osobiście zazdroszczę Ukraińcom tego, że ich piłkarze bardzo wcześnie wchodzą na międzynarodowy poziom. W 2016 roku Viktor Tsygankov miał 18 lat i już był w stanie grać w Dynamo Kijów w podstawowym składzie. Strzelił gola w LM z Besiktasem albo asystował z Napoli. Miał też konkurencję, jego rywalem był Derlis Gonzalez wyrabiający sobie nazwisko w Europie (grał m.in. w Benfice i Basel – przyp. red.). Młody Ukrainiec był w stanie posadzić go na ławce. W Dynamo był ustawiany na obu skrzydłach, co świadczy o jego uniwersalności.

– Do ukraińskich talentów staram się podchodzić z rezerwą. To jest kraj, w którym jest hype na poszczególnych piłkarzy, ale często cała para idzie w gwizdek. Np. Ukraina jest mistrzem Europy U-19 z 2009 roku, gdzie najlepszym piłkarzem turnieju był Kyrylo Petrov znany kibicom Korony Kielce (obecnie Naftchi Baku – przyp. red.). Praktycznie nikt z tej kadry nie zrobił kariery. Viktor Kovalenko w Szachtarze też miał dobre wejście, a teraz jest tam tylko rezerwowym. Ale jeśli już miałby być ktoś na Ukrainie, kto może zrobić karierę jak Yarmolenko w dosyć istotnym klubie na Zachodzie, to wskazałbym Tsygankova. Od czasów Shevchenko i Rebrova nie przypominam sobie takiego piłkarza, który by w tak młodym wieku wykręcał takie liczby. I żeby był liderem ofensywy. Trochę go mecz z Ajaksem zweryfikował, ale też jednocześnie pokazał, jak bierze piłkę i odpowiedzialność za grę na siebie – dodaje Rogólski.

Przyszłość Viktora Tsygankova

Nie ma żadnych wątpliwości. 20-latek świetnie się rozwinął w kijowskim zespole. Ale z przeszłości pamiętamy ruchy transferowe Yevhena Konoplyanki i Andriya Yarmolenki, którzy dość późno zdecydowali się na odejście z ukraińskich klubów. Z drugiej strony za szybkie ruchy, jak w przypadku Oleksandra Zinchenki, mogą sprawić problemy z regularną grą w zachodniej drużynie. – Zarzuca się ukraińskim piłkarzom, że nie mają mentalności, żeby walczyć na Zachodzie, i wybierają wygodę u siebie w kraju. Yarmolenko był królem własnego podwórka, gdzie dodatkowo dobrze zarabiał. Stosunkowo dużo nawet jak na standardy zachodnioeuropejskie. Konoplyanka był bardziej skupiony na grze na Zachodzie, tylko musiał czekać na zakończenie kontraktu. Właściciel nie chciał go puścić – komentuje Rogólski.

Mam nadzieję, że Tsygankov wyczuje odpowiedni moment na odejście. Szkoda czekać, bo na pewnym poziomie po prostu trzeba zmienić otoczenie, aby dalej móc się rozwijać. Zwłaszcza jeśli chce się zrobić dużą karierę.Kamil Rogólski

Przy transferze na Zachód może trochę zacząć „przeszkadzać” Dynamo Kijów. Nie bez powodu 20-latek ubiera w niektórych meczach opaskę kapitana. Tak jakby władze „Biało-niebieskich” chciały stworzyć większe przywiązanie między zawodnikiem a klubem.

W Dynamo Kijów jest nowa epoka. Do 2013 roku potrafili ściągać piłkarzy znanych w Europie. Gdy ten zaciąg zaczął się rozchodzić, postanowiono kupować obcokrajowców na średnim poziomie i w młodym wieku (np. Verbić). I jednocześnie zaczęto stawiać na młodych Ukraińców. Nie tylko Tsygankov dostaje szansę na grę w ekipie ze stolicy. W Polsce jak młody zawodnik zaczyna się wyróżniać, to za chwilę jest sprzedawany. Na Ukrainie potrafią jeszcze chwilę przetrzymać utalentowanych piłkarzy, bo mają pieniądze. W Dynamo jest nacisk na młodych Ukraińców. Kijowianie się szczycą, że mają najlepszą akademię w kraju. Ale to Szachtar zgarnia tytuły – sytuacja podobna jak w Polsce w przypadku Lecha i Legii – dodaje Rogólski.

***

Nie wyobrażam sobie, żeby polski piłkarz w wieku 18-19 lat jako ofensywny zawodnik brał na siebie odpowiedzialność w meczu eliminacji Ligi Mistrzów czy fazy pucharowej Ligi Europy. Viktor Tsygankov to robi. Jest największym talentem na Ukrainie.Kamil Rogólski

Mimo zaledwie 20 lat na karku Tsygankov stał się liderem Dynamo Kijów. W ważnych meczach to on chce decydować o losach swojej drużyny i nie boi się brać odpowiedzialności na swoje barki. Powoli Ukraina staje się już dla niego za mała, choć z „Biało-niebieskimi” zdobył zaledwie jedno trofeum. Być może jeszcze chwilę zostanie w ojczyźnie, aby powiększyć swoją gablotę z pucharami. Jeszcze jednym celem dla niego będzie przebicie się do podstawowego składu reprezentacji. Na razie prym tam wiodą Konoplyanka, Yarmolenko i Marlos, którzy blokują miejsca dla młodziana z Kijowa. Jego czas może nadejść na Euro 2020, ale to wszystko zależy od tego, czy kadra zagra na tym turnieju. Mimo wszystko gra w barwach narodowych nie będzie konieczna przy omawianiu transferu na Zachód. A kiedy do tego dojdzie? Pewnie w nie tak długim czasie, jak nam się wydaje.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze