O nich będzie głośno: Rodrygo Goes – przyszła gwiazda Realu Madryt


Młody Brazylijczyk w znakomity sposób przywitał się z Santiago Bernabeu

30 września 2019 O nich będzie głośno: Rodrygo Goes – przyszła gwiazda Realu Madryt
stadiumastro.com

Rodrygo Goes potrzebował zaledwie 95 sekund, żeby strzelić gola i dać radość kibicom zgromadzonym na stadionie. Genialny napastnik mocno zaakcentował swój pierwszy oficjalny występ w barwach Królewskich. Umiejętnościami wychowanka Santosu zachwyca się coraz więcej osób, a to co najlepsze jeszcze przed nim. Pod okiem Zidane’a ma zostać gwiazdą światowej piłki.


Udostępnij na Udostępnij na

Nie lubi być porównywany do innych, ale niektórych podobieństw nie sposób nie zauważyć. Od dziecka inspirował się Robinho, mówi się, że to drugi Ronaldo, a podobnie do Neymara w młodym wieku zamienił Santos na wielki hiszpański klub. Brazylijczyk ma się od kogo uczyć i jak na razie wychodzi mu to całkiem nieźle.

Skazany na piłkę nożną

O tym, że Rodrygo zostanie piłkarzem zadecydowano jeszcze zanim pojawił się na świecie. Jego ojciec marzył o wielkiej karierze, ale umiejętności nie pozwalały mu na osiągnięcie spektakularnego sukcesu. W piłkę i owszem grał, ale nigdy nie udało mu się wznieść ponad poziom brazylijskiej Serie B. Eric, bo tak nazywa się tata Rodrygo, postanowił lekko zmodyfikować swoje marzenia i do piłkarskiej kariery „zmusić” swojego syna. Nie było to trudne zadanie, ponieważ młody Brazylijczyk od początku pokochał ten sport i z wielką chęcią spędzał z piłką całe dnie.

Dzieciństwo Rodrygo co prawda nie było wysłane różami, ale nie może narzekać na los, ponieważ dorastał w warunkach o wiele lepszych niż wielu jego rodaków. Urodził się w Osasco, w pobliżu Sao Paulo. Jego rodzice należeli do klasy średniej, zapewnili mu dobre warunki do rozwoju i zrobili wszystko, żeby ich syn mógł skupić się na grze w piłkę nożną.

„Bądź jak Robinho”

Od początku swojej przygody z futbolem Rodrygo starał się naśladować swojego rodaka, Robinho. Jego ojciec miał wręcz obsesję na tym punkcie. Chciał, żeby jego syn kopiował zachowania byłego zawodnika Królewskich i był on stawiany mu za wzór. „Kiwaj jak Robinho”, „poruszaj się jak Robinho” takie hasła nie były niczym nadzwyczajnym. W tamtym czasie Rodrygo znał na pamięć wszystkie filmiki z pokazem umiejętności swojego starszego rodaka.

Nie dziwi więc fakt, że Eric zaplanował piłkarski rozwój syna analogicznie do tego, co przeszedł Robinho. W wieku 10 lat zapisał Rodrygo do futsalowego oddziału Santosu. Nie było to jednak wyłącznie ślepe naśladowanie kariery innego gracza, kształcenie piłkarskich umiejętności na hali to powszechna praktyka w Brazylii. W młodym wieku, gdy kluczowe jest rozwijanie techniki i innych umiejętności piłkarskich, futsal sprawdza się znakomicie. To, że nauka nie poszła na marne można było zobaczyć przy okazji meczu z Osasuną.

Rodrygo pokazywał swoje ponadprzeciętne umiejętności od najmłodszych lat. Zawsze wyróżniał się na tle innych kolegów, trenerzy wiedzieli, że mają do czynienia z bardzo utalentowanym zawodnikiem. Jego rozwój i wejście do pierwszej drużyny były tylko kwestią czasu, ale mało kto spodziewał się, że nadejdzie to aż tak szybko.

Mocno związany z Santosem

Już w wieku zaledwie 17 lat zadebiutował w seniorskiej drużynie Santosu w Copa Libertadores. Pobił w ten sposób rekord najmłodszego piłkarza Santosu, który wystąpił w tych legendarnych rozgrywkach. Na pierwszego gola także nie trzeba było długo czekać, do siatki trafił dwa tygodnie po debiucie. W tym okresie jego kariera dynamicznie przyśpieszyła. Dostał nagrodę dla najlepszego młodego gracza Copa Libertadores, a o nim samym zrobiło się bardzo głośno w całej Ameryce Południowej.

Regularna dobra gra sprawiła, że zaczęły interesować się nim największe europejskie kluby. Choć sam Rodrygo bardzo dobrze czuł się w Santosie, wiedział, że aby realizować swoje marzenia musi opuścić swój rodzinny klub i przenieść się na Stary Kontynent. Rozstanie było emocjonalne, ale nieuniknione. Zakończył jeden etap swojego życia, ale rozpoczął następny, w którym ma szanse przebić osiągnięcia swojego idola z dzieciństwa.

Transfer Rodrygo do Realu

O utalentowanego nastolatka biły się największe europejskie marki, ale w tym przypadku najskuteczniejszy okazał się Real Madryt. Królewscy, płacąc za młodego piłkarza 45 milionów euro, dużo ryzykowali, ale potencjał Rodrygo przekonał ich do sfinalizowania tej inwestycji.

Transfer Brazylijczyka idealnie wpisuje się w politykę Realu Madryt, którzy od kilku lat decydują się na sprowadzanie utalentowanych graczy, z których mogą mieć ogromne korzyści w przyszłości. Rodrygo ma wszystko, aby stać się gwiazdą i wierzy w niego całe madridismo. Żeby jednak tak się stało, ważne jest zachowanie spokoju w rozwoju i umiejętne zarządzanie młodym zawodnikiem. Taką świadomość na szczęście ma Zidane oraz działacze Królewskich.

Stopniowe wprowadzanie do drużyny

Spokój i codzienna praca to słowa, które bardzo często słychać z obozu Realu. Dotyczą one wszystkich zawodników, ale mają szczególne znaczenie dla tych, którzy do kadry pierwszego zespołu niedawno dołączyli. Nikt nie chce popełnić błędu, liczy się ostrożność i rozwaga. Rodrygo, chociaż docelowo ma być gwiazdą pierwszej drużyny, w tym sezonie zarejestrowany jest jako gracz rezerw. Uczestniczy w treningach „jedynki”, ale ma świadomość tego, że często będzie występował w Castilli.

Idealnym przykładem powyższych słów jest decyzja Zidane’a odnośnie Rodrygo przed derbami Madrytu. Mogłoby się wydawać, że po znakomitym występie w ostatnim meczu obecność Brazylijczyka w kadrze na następny mecz będzie oczywista. Jest jednak inaczej i Rodrygo zagra pod okiem Raula w drugiej drużynie. Stopniowe wprowadzanie do drużyny to coś o co mocno dba sztab trenerski Realu Madryt.

Teraźniejszość i przyszłość

Jakość i wiek. To dwa ogromne atuty, które przemawiają za Rodrygo. Już w tym momencie może robić różnicę i decydować o wynikach spotkań. Udowodnił to, strzelając pięknego gola, który zamknął mecz z Osasuną. Szczególną uwagę należy zwrócić na przyjęcie piłki, które było spektakularne. Pod wrażeniem był sam Zinedine Zidane, a to chyba największa pochwała dla piłkarza Los Blancos.

Przy wszystkich zachwytach, jakie kierowane są w kierunku Rodrygo, nie można zapomnieć, że ma on zaledwie 18 lat. Jest kapitalnym materiałem na topowego piłkarza, który w przyszłości może zdobyć Złotą Piłkę. To, czy uda mu się dostać do grona najlepszych na świecie, zależy tylko od niego. Dla Realu jest to cudowna informacja, ponieważ posiadanie w swoich szeregach zawodnika, który w tak młodym wieku może przesądzać o losach spotkania to nieoceniona wartość. A wszystko to co najlepsze w karierze Brazylijczyka jest jeszcze przed nim.

To, że Rodrygo ma niesamowity talent jest niepodważalnym faktem. Technika, szybkość, wykończenie akcji to atuty, którymi przemawia na boisku i robi to w sposób spektakularny. Jest wielką nadzieją dla Realu Madryt, a także reprezentacji Brazylii. Powołanie do pierwszej drużyny jest tylko kwestią czasu. Razem z Viniciusem mogą stworzyć zabójczy duet, który będzie budził postrach na całym świecie. Znajduje się w jednym z najlepszych klubów na świecie i ma idealne warunki na dalszy rozwój. Miejmy nadzieje, że na europejskich boiskach odniesie większy sukces niż jego idol z dzieciństwa.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski