Anglia jest kopalnią piłkarskich talentów. Większość piłkarzy młodzieżowej reprezentacji Albionu w miarę regularnie gra w Premiership oraz Championship, a wielu należy do kluczowych zawodników swoich klubów. O jednym z tych nieoszlifowanych diamentów zrobiło się szczególnie głośno w listopadzie 2008 roku. Do kadry na mecz z Niemcami, Fabio Capello powołał nieopierzonego obrońcę Chelsea Londyn, który właśnie zbierał praktyki w Wolverhampton. Cała Anglia zadała sobie pytanie: Kim jest Michael Mancienne?
Ów piłkarz urodził się 8 stycznia 1988 w zachodnim Londynie. Swoją karierę rozpoczął w Kingston, gdzie w wieku 9 lat wypatrzyli go skauci Chelsea. Swój debiut w rezerwach londyńskiego potentata zaliczył jeszcze chodząc do szkoły podstawowej, by dziesięć lat później, w 2006 roku, podpisać swój pierwszy zawodowy kontrakt i zostać włączonym do szerokiej kadry zespołu José Mourinho.
Trudne początki

Wraz z podpisaniem kontaktu i wcieleniem do pierwszego zespołu młody Mancienne rozpoczął profesjonalne treningi, które stanowiły dla niego spore wyzwanie. Mourinho postanowił go wziąć na przedsezonowe tournee do Stanów Zjednoczonych. Mimo, że nie zagrał tam ani jednego spotkania, poznał smak zawodowej piłki oraz nabrał nowych doświadczeń. Jako że nie mógł przebić się do pierwszej jedenastki, Chelsea postanowiła wypożyczyć go do lokalnego rywala – Queen’s Park Rangers.
Zdobywanie doświadczenia
Swój debiut w Championship zaliczył zaledwie pięć dni po przejściu na Lufus Road – 21 października przeciwko Shieffield Wendsday. Mancienne szybko zyskał zaufanie menadżera „R’s” , który wystawił go w 28 ligowych spotkaniach. Najczęściej grał jako prawy obrońca, czasami na środku obrony – jego ulubionej pozycji. Polubili go również kibice QPR, którzy dostrzegając potencjał i umiejętności młodego Anglika, przyznając mu drugie miejsce w plebiscycie na najlepszego młodego piłkarza sezonu 2006/2007. Ówczesny menadżer QPR John Gregory przyznał, że Mancienne jest jednym z najjaśniejszych talentów piłkarskiej Anglii. Po zakończeniu wypożyczenia, Michael podpisał nowy kontrakt z „The Blues”, który związał go z klubem do 2010 roku i ponownie wrócił do QPR. Tym razem wystąpił w 30 spotkaniach, jednak nie będzie miło wspominał tego wypożyczenia. Nowy menadżer „eRki” miał odmienne zdanie niż jego poprzednik i otwarcie krytykował młodego Anglika, oskarżając go o nie wywiązywanie się z jego poleceń taktycznych. Po kolejnym powrocie do macierzystej Chelsea, Michael wziął udział w obozie przygotowawczym, jednak wciąż brakowało mu umiejętności, by przebić się do pierwszej jedenastki.
Sfrustrowanym tym faktem nosił się z zamiarem opuszczenia klubu na dobre, by ostatecznie zostać wypożyczonym do końca roku 2008 do Wolverhampton Wanaderers. W „Wilkach” zadebiutował dzień po finalizacji transferu, wchodząc w 81. minucie gry. Od pierwszych minut wystąpił w wyjazdowym meczu przeciwko Cardiff, po którym zdobył tytuł „Gracza Meczu”. Świetna dyspozycja w 10 spotkaniach, w jakich wystąpił Anglik, skłoniła włodarzy „Wilków” do przedłużenia wypożyczenia o kolejny miesiąc. Swoją postawą zaimponował menadżerowi Wolves Mickowi McCarthy’emu. . – powiedział wówczas były selekcjoner reprezentacji Irlandii. Po sprzedaży Wayne’a Brigde’a do Manchesteru City, Chelsea wezwała zawodnika do powrotu do macierzystego klubu.











